AMBASADORKI

Anna Halarewicz

Ilustratorka mody. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu na Wydziale Grafiki. Dyplom z wyróżnieniem otrzymała w 2008 roku. W swoim dorobku ma już kilkanaście wystaw indywidualnych. Jej prace były publikowane w wielu magazynach mody,. Tworzyła dla takich marek jak: OMEGA Watches, Dior, Louis Vuitton, Bizuu, La Mania, Tatuum, Orska, Dr Irena Eris, TVN.

Magdalena Zawadzka: Jesteś ilustratorką. Kiedy odkryłaś swoją pasję?

Anna Halarewicz: Nie musiałam jej w sobie odkrywać, to naturalna potrzeba, zamiłowanie, które towarzyszy mi od samego początku. Gdy maluję, szczególnie w okresach przygotowań do wystaw, zwykle wstaję wcześnie rano, a kończę pracę po północy, nawet nad ranem.

Anna Halarewicz

Anna Halarewicz

A gdzie w tym wszystkim czas na odpoczynek?

Oczywiście jest i czas na odpoczynek. Odpoczywam zwykle poza domem. Choć muszę przyznać, że ostatnie dziesięć lat to głównie praca. Wiem jednak, że podróże dla artysty wydają się oczywistą koniecznością ze względu na poszukiwanie inspiracji. Dlatego staram się w ostatnim czasie, jak tylko pozwala mi na to grafik, wyjeżdżać jak najczęściej. 

Gdzie byłaś ostatnio?

We Włoszech. Podróżuję przede wszystkim po Europie, a tam czuję się najlepiej.

Podróże dają ci napęd do działania?

Nie, to praca mnie napędza. Paradoksalnie – malując, także odpoczywam. Kiedy tego nie robię, choćby przez chwilę, zaczyna mi tego brakować.

Kiedy poczułaś, że masz w sobie moc?

Kiedy jestem w pracowni i maluję, czuję ją nieustannie. I dlatego zdarza mi się zapomnieć – granica między światem realnym, a tym, który kreuje na płótnach ulega zatarciu – i pracuję aż do nocy. Dopiero uczę się w życiu zwalniać. Pomagają mi w tym telefony od najbliższych – przypominają, że czas coś zjeść albo... pójść spać.

Jakie cechy, według ciebie, powinna mieć kobieta, żeby osiągnąć sukces? 

Najważniejsza jest konsekwencja w dążeniu do celu, bez niej nic się nie uda. Gdy napotkamy przeciwności albo spotykają nas niepowodzenia, nie należy się poddawać. 

Co uważasz za swój największy sukces?

Nie wskażę tu żadnego konkretnego zlecenia – każde jest dla mnie wyjątkowe. Największym osiągnięciem jest dla mnie realizowanie ich w zgodzie ze sobą, wolność w tym co robię. Kiedy pojawiają się ograniczenia, traci się luz, lekkość, a w konsekwencji – swoją osobowość.

Bohaterkami twoich prac najczęściej są kobiety. Dlaczego?

Nie umiem malować mężczyzn… (śmiech) Kobiety maluję zaś od wielu lat, szczególnie pociąga mnie sama idea kobiecości. Pojęcie to ewoluuje we mnie wraz z wiekiem, to dla mnie temat wciąż szalenie pociągający, niewyczerpany… 

I czym jest dla ciebie ta kobiecość?

Kiedyś była to eteryczność, delikatność, Monica Bellucci – zmysłowość i sensualność. Od jakiegoś czasu postrzegam jednak kobiecość jako siłę i zaradność, nawet w okazywaniu słabości.

Świat potrzebuje kobiet?

Pewnie, że potrzebuje, równowaga musi być zachowana.

A która z kobiet wywarła na ciebie największy wpływ, najbardziej cię inspiruje?

Nie istnieje chyba jedna taka osoba. Spotykam się z wieloma mądrymi i wrażliwymi kobietami, każda z nich daje mi trochę swojej energii, a ja oddaję swoją.

Za tą energią idą jakieś rady, życiowe motta?

Rady, jak żyć? Bądź wobec siebie szczera, słuchaj swojej kobiecej intuicji i działaj! Motta nigdy nie były moją mocną stroną. Nie przywiązuję się do nich, czasami jakieś zatrzyma się we mnie, ale nigdy na dłużej. Uważam, że one ograniczają. A w życiu mamy już wystarczająco dużo ograniczeń. Chodzi o to, by się od nich wyzwolić. Dzięki temu się rozwijamy. Ja zawsze wyrywałam się przed szereg, wydawało mi się, że pracą i zapałem mogę wszystko. Dziś jednak wiem, że łatwiej zmieniać świat w grupie niż w pojedynkę… W grupie osób, które myślą i czują podobnie.

Jak rozumiesz hasło Evoque – I’m on the move?

Bez ruchu nie istniałabym jako artystka. Ruch to zmiana, sztuka polega na odejmowaniu – mówili kiedyś. A żeby móc odjąć, trzeba być w ruchu, ćwiczyć się w tej dziedzinie. Sztuka nie może być skostniała, dlatego ciągle poszukuję, nie osiadam w strefie własnego komfortu. Chciałabym cały czas zaskakiwać.

Anna Halarewicz


Anna Halarewicz