Poznajcie Audrey Munson, pierwszą w historii supermodelkę
źródło: instagram.com/sitecinesuffragette

Poznajcie Audrey Munson, pierwszą w historii supermodelkę

Przed Cindy Crawford i Naomi Campbell... wiele lat wcześniej była ona
13.01.2018

Pierwsza supermodelka w historii

Aktorka Audrey Munson miała także status amerykańskiej supermodelki, na długo przed sławnymi w latach 90. – Cindy Crawford, Stephanie Seymour czy Christy Turlington. Obdarzona klasyczną, hipnotyzującą urodą i pięknym ciałem była muzą dla wielu ówczesnych artystów. Dziś Nowojorczycy mijają ją codziennie i nawet mogą nie zdawać sobie z tego sprawy. Pozowała bowiem do 12 nowojorskich posągów. Pojawia się w różnych odsłonach – jako odlew z brązu, rzeźba z kamienia czy postać wykuta w miedzi. Do najwspanialszych rzeźb z jej podobizną należy Civic Fame (największy pomnik kobiety zaraz po Statui Wolności). 

 

 

 Jej osoba została zapomniana a na nowo przywrócił ją do zbiorowej świadomości brytyjski dziennikarz James Bone. I to właśnie za sprawą jednej z figur. Zaciekawiony, kto do niej pozował, odkrył bohaterkę swoich przyszłych poszukiwań. W 2016 roku napisał biografię modelki zatytułowaną ,,The Curse of Beauty”, tym samym opowiadając po raz pierwszy całą historię ekscentrycznej gwiazdy. Niczym detektyw zaczął odkrywać szczegóły życia Munson. Odnajdywał listy, przeszukiwał archiwa, wertował stare gazety i spotykał się z jej rodziną. Determinacja i zapał opłaciły się. Udało mu się nawet znaleźć jedyną, uznaną za zaginioną, zachowaną kopię, drugiego filmu aktorki ,,Purity” (1916). Wytropił ją w prywatnej kolekcji filmów ,,pornograficznych”.  

 

Audrey rozpoczęła swoją nowojorską karierę jako tancerka rewiowa na Broadway’u. Niedługo później została zauważona na Piątej Alei przez fotografa Felixa Benedicta Herzoga, który wprowadził młodą kobietę na salony. Niespodziewane spotkanie zaowocowało współpracą z fotografami i rzeźbiarzami. W 1915 roku jej osoba zdominowała (75 procent rzeźb było inspirowane jej urodą), odbywającą się mimo wojny, Wystawę Światową w San Francisco. W tym samym roku zagrała w filmie ,,Inspiration”, luźno opartym na historii jej życia. W kluczowej scenie pojawiła się w negliżu. Stała się tym samym pierwszą rozebraną aktorką filmu niepornograficznego. Zadała cios narodowej pruderii. Prywatnie także wyzwolona, odmawiała chodzenia w gorsetach i na wysokich obcasach. Uważała, że strój kobiety powinien być wygodny i  praktyczny.

 

Słynęła z idealnych greckich proporcji. Porównywano ją do Wenus z Milo. Miała wgłębienia nad pośladkami (nazywane zresztą dołeczkami Wenus). Artysta Salvatore Cartaino Scarpitta powiedział jej: „Strzeż swych dołeczków, moja dziewczyno. To wielki skarb”. Nigdy nie zapomniała tej rady.

Bone przeprowadził wywiad z pielęgniarką, która zajmowała się Munson w szpitalu. Któregoś dnia pielęgniarka podała pacjentce gąbkę do kąpieli i oznajmiła: Audrey, masz dołeczki na plecach! Na co Munson: Tak, są bardzo cenne. Nie mogę ich stracić.”.

 

Z nastaniem szalonych lat 20. zmieniły się upodobania estetyczne. Audrey popadła w niełaskę. Nie pasowała do nowych realiów. Zrezygnowała z walki o utrzymania pozycji i ustąpiła pola młodszym. Wraz z matką wyjechały z Nowego Jorku. W nowym miejscu była gwiazda znalazła pracę kelnerki.

Jej stan psychiczny coraz bardziej się pogarszał. Deklarowała fałszywe powiązania z europejską arystokracją. Uważała się za baronową Audrey Meri Munson-Munson. Próbowała również popełnić samobójstwo.Tuż przed swoimi 40 urodzinami została umieszczona w szpitalu psychiatrycznym. Miała już go nigdy nie opuścić. Zmarła w nim 60 lat później. W wieku 105 lat, całkowicie zapomniana. Na szczęście dzięki książce James’a Bone’a mamy okazję poznać dzieje jej życia.  

 

 

#audreymunson

Post udostępniony przez usermalfunction (@usermalfunction) Paź 22, 2017 o 10:36 PDT

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie