Morgane Polański w rozmowie z Harper's Bazaar Polska
fot. Harper's Bazaar Polska

Morgane Polański w rozmowie z Harper's Bazaar Polska

Ma nazwisko znane na całym świecie, ale na swoje dobre imię chce zapracować sama
23.06.2018

Co zrobić z tą wolnością?

 

Ma nazwisko znane na całym świecie, ale na swoje dobre imię chce zapracować sama. Jest aktorką, a od niedawna też reżyserką i producentką filmową. I choć Morgane Polański na co dzień mieszka w Londynie, chętnie wróciła z nami do rodzinnego Paryża. 

Rozmawiała Anna Serdiukow

 

 

To prawda, że miałaś pięć lat, gdy postanowiłaś, że zostaniesz aktorką? Tak wcześnie wiedziałaś już, kim chcesz zostać?

Oczywiście w wieku pięciu lat nie planuje się przyszłości na serio. Być może gdyby moi rodzice byli chirurgami, pragnęłabym zostać lekarzem, ale dorastałam w świecie filmu i teatru. Od wczesnych lat trochę grałam, statystowałam, dość szybko poczułam, że aktorstwo sprawia mi przyjemność. Odkąd pamiętam, dobrze się czułam przed kamerą – już na samą myśl o tym mam motyle w brzuchu. Chyba nigdy nie towarzyszyła mi trema.

Zdarza ci się w ogóle zawstydzić?

Rzadko. Nie należę do osób wstydliwych, niewiele jest sytuacji, które mnie peszą lub sprawiają, że milczę. Czasami nie potrzeba słów, by wyrazić zachwyt nad czyimś talentem. I myślę sobie, że nie jest tak źle z tym światem, jeśli sztuka wciąż potrafi zachwycać. A wracając jeszcze do poprzedniego pytania: gdy dorastasz w przekonaniu, co chcesz robić i jak, wybór zawodu staje się naturalny. Jako dziecko byłam dojrzała ponad swój wiek i ciekawa wszystkiego. Dość szybko się nudziłam większością zabaw, jedynie kino przyciągało moją uwagę na dłużej. Za każdym razem, gdy kończył się film, czułam smutek. Instynktownie wiedziałam, że ta sfera jest mi bliska. Dzisiaj marzę o tym, by reżyserować. Chciałabym kiedyś zmierzyć się z thrillerem psychologicznym. Tata często sięgał po ten gatunek, podobnie jak David Lynch czy Stanley Kubrick – moi mistrzowie. Intryguje mnie uchwycenie tej cienkiej granicy pomiędzy normalnością a szaleństwem, fikcją a rzeczywistością.

Zainteresowałaś się reżyserią za sprawą taty?

Tak, i od początku wiedziałam, że to ogromna odpowiedzialność. Przerażała mnie ta wizja: robisz film
za cudze – najczęściej ogromne – pieniądze, angażujesz talent różnych osób, a później głównie ty jesteś wystawiona na krytykę. „Co za koszmar!”, myślałam sobie. Jednak moje nastawienie zmieniło się dzięki szkole dramatycznej, do której zdałam w Londynie.

Słyszałam, że nie chciałaś tam studiować…

Nie chciałam tylko przechodzić przez żmudne egzaminy wstępne, ale studiować bardzo chciałam! I to jest chyba mój problem, albo raczej moja specyfika: nie chcę chodzić na siłownię, chcę od razu być szczupła! (śmiech)


Cały wywiad, w którym Morgane mówi m.in. o relacjach z matką, rozmowach z ojcem o Polsce, życiu w Paryżu i swoim stylu, przeczytacie w najnowszym numerze Harper's Bazaar Polska.  W sprzedaży od 22 czerwca 2018.

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo