Ostatnia księżniczka, czyli burzliwa historia młodszej siostry Elżbiety II
fot. Getty Images

Ostatnia księżniczka, czyli burzliwa historia młodszej siostry Elżbiety II

Skandalistka i buntowniczka Małgorzata Windsor za sprawą serialu The Crown znów jest naszą ulubioną księżniczką.
26.12.2018

Po przebudzeniu odpalała papierosa i brała do ręki gazetę, czytała, po czym rzucała ją niedbale na ziemię. Służący przynosił jej do łóżka śniadanie – jadła, co chwila sięgając po kolejne papierosy. Ze stale włączonego radia płynęła muzyka: jazz, klasyka, ale też rock’n’roll w wykonaniu zaprzyjaźnionych z nią Beatlesów. Po tym rytuale szła do łazienki, gdzie czekała na nią przygotowana kąpiel. Ze swoich pokoi wychodziła dopiero późnym popołudniem. Robiła sobie drinka z dużą ilością wódki. Tak wyglądał poranek 25-letniej księżniczki Małgorzaty. Choć na tronie zasiadła jej siostra Elżbieta, to młodsza córka Jerzego VI wiodła prawdziwie królewskie życie. Była wyrafinowana, miała duże poczucie własnej wartości, jednak w niezrozumiały dla wielu sposób łączyło się ono z brakiem pewności siebie. Była duszą towarzystwa, miłośniczką zabaw do białego rana, kopiowaną przez miliony ikoną stylu, prawdziwą gwiazdą. Z drugiej strony – kontrowersyjna, zbuntowana, do historii przeszła jako pierwsza publicznie krytykowana członkini rodziny królewskiej, której życie naznaczały kolejne skandale.

Tradycyjne marynarki odchodzą do lamusa. Księżna Meghan od nowa definiuje klasykę.

Zawsze druga

David Wynne-Morgan, królewski korespondent w latach 1955-57, poznał Małgorzatę osobiście. „Była bardziej elegancka niż królowa i prawdopodobnie bardziej inteligentna, przynajmniej powierzchownie. Dowcipna i bystra – zawsze w centrum uwagi. Myślę, że trudno było jej się pogodzić z faktem, że została numerem dwa”, komentował. Relacja sióstr drastycznie się zmieniła, gdy ich wuj Edward VIII nieoczekiwanie abdykował, a na tronie zasiadł Jerzy VI, ojciec dziewczynek. Cała rodzina przeniosła się wtedy do pałacu Buckingham, a 10-letnia Elżbieta zaczęła intensywne szkolenia przygotowujące ją do przejęcia w przyszłości tronu. Sześcioletniej wówczas Małgorzaty te lekcje nie objęły. Im była starsza, tym trudniej było jej zaakceptować fakt, że choć bardziej otwarta, przebojowa i nowoczesna, to na Elżbiecie skupiała się cała uwaga. Zaczęła się nieustannie porównywać z siostrą, czemu sprzyjał fakt, że dziewczynki były izolowane od rówieśników. „Zdaje się, że będę «tą drugą» aż po grób”, powiedziała kiedyś przyjaciołom.

Królewska buntowniczka

Małgorzata, podobnie jak inne dzieci, którym rodzice nie poświęcają wystarczająco dużo uwagi, sama zaczęła wymuszać ich atencję. Z tym że księżniczka – pełna skrajnych emocji – robiła to nieumyślnie. Była dumna ze swojego pochodzenia, często podkreślała, że jest kimś wyjątkowym, nie chciała naruszać protokołu. Tak po prostu wychodziło. Przypadkiem… Stała się pierwszą kobietą w rodzinie królewskiej, która odważyła się publicznie palić papierosy, już jako 17-latka odpalała jednego od drugiego. „Zawsze trzymała papierosa w ręku. I szklankę, z której powoli sączyła whisky lub gin. Widocznie tego potrzebowała”, wspominała jej koleżanka Billy Mitchell w filmie dokumentalnym Secret Lives: Princess Margaret z 1996 roku. To musiał być wyjątkowy widok. Piękna, elegancka i ubrana w najdroższe kreacje księżniczka zachowuje się w sposób uznawany w latach 40. za typowo męski. Świadoma tego, że dzięki wysokiej pozycji wiele jej się wybacza, była niezwykle pewna siebie. Podobno już jako 15-latka pojechała do mężczyzny, który ją zauroczył, i zażądała, by poszedł z nią na przyjęcie. Problem w tym, że Peter Townsend (oficer i pilot RAF) był nie tylko o 16 lat starszy, ale i żonaty. A to mogło wróżyć tylko katastrofę.

Przywileje bezpieczniejsze od miłości

Jej siostra i królowa Elżbieta początkowo przymykała oko na ten związek, ale zdecydowała się interweniować, gdy Małgorzata ogłosiła, że wychodzi za Petera Townsenda – już wtedy po rozwodzie – za mąż. Afera, która rozpętała się w pałacu Buckingham, trafiła na pierwsze strony gazet, co paradoksalnie przysporzyło zakochanej księżniczce ogromną rzeszę zwolenników. „Czy księżniczka Małgorzata powinna dostać pozwolenie na ślub z Peterem Townsendem? Tak!”, krzyczał nagłówek Daily Mirror z lipca 1953 roku. Dziennik zorganizował nawet ankietę, w której wzięło udział ponad 70 tysięcy osób, i jedynie trzy procent badanych odpowiedziało „nie”. Stwierdzenie, że cały kraj kibicował Małgorzacie, nie jest przesadą, ale jej starsza siostra, głowa Kościoła anglikańskiego, nie mogła wyrazić zgody na ślub z rozwodnikiem. Księżniczka mogła zostać żoną Townsenda tylko pod warunkiem, że zrzeknie się tytułu królewskiego i wszelkich przywilejów, a z tego – jak się ostatecznie okazało – zrezygnować nie chciała.

Pierwsze miłosne fiasko zapowiadać miało kolejne nieszczęścia w jej życiu prywatnym. Po zerwaniu z Townsendem Małgorzata rzuciła się w wir przyjęć i zabaw, ale w wieku 29 lat poczuła, że czas się ustatkować. Wybór padł na fotografa mody i gwiazd Antony’ego Armstronga-Jonesa, przebojowego bon vivanta, który jeszcze przed ślubem uznał, że życie brytyjskiej monarchii jest wybitnie nudne. Jak na księżniczkę z wszystkimi tytułami przystało, Windsorówna zaplanowała iście bajkowy ślub. Zażyczyła sobie 20-metrowych kwiatowych łuków i 20 tortów weselnych. Jej suknię ślubną (zaprojektowaną przez Normana Hartnella i uszytą z 30 metrów tkaniny) do dziś uznaje się za jedną z najpiękniejszych kreacji, w jakich występowali członkowie rodziny królewskiej. Nic dziwnego, jedyna rzecz, jakiej nie można było zarzucić Małgorzacie, to brak gustu.

Najbardziej pouczające (i bardzo błyskotliwe) złote myśli królowej.

Podarta królewska księga zasad

Księżniczka Małgorzata lubiła bawić się modą, eksperymentować i zaskakiwać, w przeciwieństwie do siostry kochającej konserwatywne garsonki. „Księżniczka tworzy własne zasady”, pisali dziennikarze, kiedy ośmieliła się przyjść na przyjęcie – wbrew etykiecie – bez nakrycia głowy. Pod koniec lat 40. zachwyciła się młodym projektantem Christianem Diorem, którego debiutancką kolekcję New Look obejrzała na prywatnym pokazie w Londynie. Uwielbiała duże okulary, kolorowe dodatki i odważne, nowoczesne stylizacje. Do tego eleganckie szylkretowe lufki do papierosów. Nie bała się też pokazywać w kostiumie kąpielowym.

The Margaret Look stał się w latach 50. najczęściej kopiowanym stylem w Wielkiej Brytanii, a wszystko, co założyła księżniczka, trafiało na pierwsze strony gazet. Magazyn Picture Post nazywał ją nawet „przywódczynią świata mody”. „Księżniczka podarła królewską księgę zasad”, komentowało jej stylizacje to samo czasopismo.

Także Jane Petrie, kostiumografka nagrodzonego Złotym Globem serialu The Crown, przyznaje, że ubieranie Vanessy Kirby, grającej rolę Małgorzaty, było dużym wyzwaniem. „W latach 50. miała najpiękniejsze suknie koktajlowe, które po pewnym czasie zaczynały jej się nudzić […]. Musiałam więc szukać bardziej modowych elementów, rodem z lat 60.”, tłumaczyła.

Vanessy Kirby w roli księniczki Małgorzaty, kadr z serialu The Crown / fot. materiały prasowe Netflix

Księżniczka żywiołowo reagowała na trendy, które wypatrywała z pierwszych rzędów najważniejszych pokazów. Zapraszali ją Christian Dior, Yves Saint Laurent, Pierre Balmain i Hardy Amies. W latach 70. ukochała sobie zwiewne wzorzyste kreacje od Emilia Pucciego, do których dobierała wytworne kolczyki i słomiane kapelusze. „Była Rihanną swoich czasów”, pisał w 2010 roku dziennikarz mody Tim Blanks. Zdanie to umieścił w relacji z pokazu Christophera Kane’a, którego kolekcja na wiosnę-lato 2011 zainspirowana została postacią zbuntowanej księżniczki. W tym samym roku Mulberry wypuściło na cześć Małgorzaty torbę, a skandynawska marka Acne Studios zorganizowała pokaz w jej apartamentach w pałacu Kensington.

Zagłuszyć smutek

Z biegiem lat Małgorzata coraz wyraźniej okazywała swoją wyższość wobec innych. Niektórzy twierdzą wręcz, że z arogancji uczyniła prawdziwą sztukę. Czy był to sposób na radzenie sobie ze smutkiem, który skrywała, po nieudanych związkach? A może swoje piętno odcisnęły na niej lata spędzone w pałacowych komnatach w cieniu starszej siostry? Choć jej życie wydawało się idealne, nawet najbliżsi wiedzieli, że nie była spełniona. „Wydaje mi się, że jej życie było smutne”, komentowała kuzynka Małgorzaty, Margaret Rhodes.

Po nieudanym małżeństwie z Antonym Armstrongiem-Jonesem i rozwodzie znów rzuciła się w wir przyjęć. Bywała wszędzie, otaczała się mężczyznami. Towarzyszący jej do wczesnych godzin porannych znajomi przysypiali na klubowych barach, bo – zgodnie z etykietą – nie mogli jej opuścić, zanim ona sama nie zechce wrócić do pałacu. Tych, którzy nie byli w stanie dotrzymać jej kroku, szybko usuwała ze swojego magicznego kręgu. Często również wpraszała się na weekend do znajomych, a nie była łatwym gościem. Wiedziała, że ludzie muszą być wobec niej wyrozumiali, więc wręczała im listę życzeń, na której w punktach wymieniała swoje oczekiwania, konkretne marki wody  i whisky, którymi lubiła się raczyć. Scenarzysta Keith Waterhouse wspominał, że raz, gdy nie mogła znaleźć popielniczki, strzepnęła mu popiół z papierosa na dłoń. Była ekscentryczką i bardzo to w sobie lubiła. Spotykała się ze sławami, balowała z Mickiem Jaggerem i Beatlesami, ale kiedy było jej to potrzebne, każdego potrafiła przywołać do porządku, przypominając, że jest córką króla, siostrą królowej. Robiła to na tyle dobitnie, że przylgnęła do niej łatka ostatniej prawdziwej księżniczki. Podobno na jednym z przyjęć wdała się w fascynującą rozmowę z młodzieńcem z towarzystwa, który próbował ją przekonać, że choć zna ją ledwie chwilę, wydaje mu się, jakby znał ją całe życie. Gdy włożyła do ust papierosa, a ten próbował go odpalić, księżniczka rzuciła: „Nie jesteśmy aż tak blisko”. I odeszła. Taka właśnie była. To ona ustalała reguły gry.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie