24 godziny z Magdaleną Boczarską
fot. z archiwum gwiazdy

24 godziny z Magdaleną Boczarską

Bez czego nie wyobraża sobie poranka, gdzie jada, jak ćwiczy i... co ogląda na Netflixie.
09.02.2019

Odkąd urodził się mój syn Henryk, to on wyznacza rytm dnia. Budzi się zwykle o 6:30, ale na szczęście zdążyłam już przyzwyczaić go do tego, że nie zaczynamy dnia, dopóki nie wyprzytulam go za wszystkie czasy. Więc bywa, że poranne czułości trwają jeszcze godzinę. (śmiech) O tak wczesnej porze nie funkcjonuję bez prysznica i kawy z moim ulubionym mlekiem kokosowo-ryżowym. Codziennie staram się wygospodarować przynajmniej godzinę na ćwiczenia. Kilka lat temu miałam wypadek samochodowy. Mój organizm ciągle odczuwa skutki tamtego wydarzenia, więc dbam o siebie pod czujnym okiem mojej rehabilitantki. W salonie rozkładam matę, gumy, piłkę, hantle, Heniu w tym czasie bawi się obok. Jeżeli akurat nie biegnę na próbę do teatru (Magdę można teraz oglądać w spektaklu Osy w reżyserii Iwana Wyrypajewa w warszawskim Och-Teatrze, przyp. red.) albo na plan zdjęciowy (ostatnio sporo się dzieje), wkładam ulubiony wygodny dres i idziemy na spacer. Mieszkamy w samym centrum, najczęściej trasa obejmuje Łazienki Królewskie i osiedle Jazdów. Klimat wybudowanych tam w latach 40. domków fińskich sprawia, że czuję się, jakbym przynajmniej przez chwilę znalazła się poza miastem. 12:00 Że wyszłam z domu bez śniadania, orientuję się koło południa (nie bierzcie ze mnie przykładu!). O tej porze jem zwykle na mieście, na przykład w Przegryziu, gdzie podają moje ulubione jajka na miękko i pierogi ruskie. Lubię też lunche w SPATiF-ie. Mam ogromny sentyment do tego miejsca. Druga kawa najlepiej smakuje w towarzystwie drożdżówki z cukierni Słodki Słony.

fot. z archiwum gwiazdy

14:00 Popołudnie to dobry czas, by nadrobić towarzyskie zaległości. Ostatni okres był dla mnie naprawdę intensywny. Praca na planie pierwszego sezonu Pod powierzchnią trwała ponad trzy miesiące, zdjęcia kręciliśmy w Płocku i w Warszawie, dzień i noc. Mam taką teorię, że role przychodzą w nieprzypadkowym momencie, jak te w Różyczce i w filmie W ukryciu, Sztuka kochania pojawiła się w odpowiednim rozdziale mojej kobiecości, a serial Pod powierzchnią mógł mi się przytrafić tylko teraz. Fakt, że jestem młodą mamą, pomógł mi lepiej zrozumieć moją bohaterkę Martę. Jest wielowymiarowa, pozornie poukładana, ale jej postać kryje gigantyczną emocjonalność. Jej przemiana z cierpiącej lilii w kobietę walczącą o siebie i sprawę była wyzwaniem aktorskim. Zebraliśmy rewelacyjne recenzje, zawsze w takich sytuacjach czuję się totalnie spełniona!

5 rzeczy, których kobiety sukcesu nigdy nie robią rano.

18:00 Oboje z Mateuszem, tatą Henryka, lubimy spędzać czas aktywnie. Henio niedawno zaczął zajęcia na basenie, jeździmy też na rowerach i rolkach z wózkiem biegowym. Zamierzam wrócić na siłownię i crossfit. Kiedy mam czas tylko dla siebie, z przyjemnością oddaję się zabiegom pielęgnacyjnym. Moja cera jest pod opieką kosmetyczki, do której chodzę od lat. Nie znam lepszej recepty na zmęczenie niż masaż twarzy lub ciała. Nadrabiam także zaległości filmowe. Lubię być na bieżąco z polskim kinem. Niedawno udało mi się w końcu zobaczyć Kler7 uczuć. Seriale oglądam na Netflixie, teraz Ozark i ostatni sezon House of Cards. Jeżeli wychodzę wieczorem służbowo, zazwyczaj wybieram kobiece sukienki w stylu lat 40., a jeśli spotkanie ma mniej zobowiązujący charakter, to dżinsy i T-shirt. Do tego minimalistyczna biżuteria: łańcuszek, kolczyki i ulubiony zegarek Omegi Seamaster Aqua Terra. Jeżeli miałabym określić swój styl, powiedziałabym, że najbliższa jest mi paryska nonszalancja. Pod tym względem bardzo lubię Diane Kruger. 21:00 Kiedy Henryk już śpi, mam chwilę na przegadanie z moją menedżerką planów zawodowych, od tych codziennych, co robimy jutro czy pojutrze, po te bardziej inspirujące, gdzie chcemy być za rok od dziś. Obie zdecydowanie wolimy rozmawiać o tych drugich. Przy rocznym dziecku sen to cały czas towar deficytowy, dlatego gdy tylko mogę, pozwalam sobie na energetyczną drzemkę. Mam cenną umiejętność zasypiania w każdych warunkach, najczęściej na kanapie pod kocem. Wieczorami także czytam nowe scenariusze i uczę się tekstów do roli. Ostatnio ktoś napisał mi komentarz na Instagramie pod postem o nowym filmie, że mam teraz dobrą passę. Mam nadzieję, że nie zapeszę, jeśli powiem, że to prawda… Ale jest dobrze!

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie