Jak wygląda dzień Magdaleny Cieleckiej?
Magdalena Cielecka na planie / fot. z archiwum aktorki

Jak wygląda dzień Magdaleny Cieleckiej?

O której wstaje, co je, co ma w szafie i jak wypoczywa?
13.04.2019

Dzień z Magdaleną Cielecką – co je, jak się ubiera i jak wypoczywa polska aktorka?

O 5:00 budzą mnie moje koty. Pan Estrela i kotka Borówka domagają się jedzenia. Jeżeli od rana nie mam zdjęć, wracam do łóżka, a jeśli jadę na plan, myję zęby, przemywam twarz tonikiem, nakładam krem i w kilka minut jestem gotowa do wyjścia. O tak wczesnej porze nie jestem w stanie nic przełknąć. Zabieram ze sobą pulpę żytnią. To mieszanka płatków żytnich z amarantusem, suszonymi owocami, orzechami, dodatkiem kurkumy, kardamonu i mleka roślinnego. Przygotowuję ją według zasad pięciu przemian. Do tego woda z imbirem, cytryną i miodem. Imbir zalewam poprzedniego wieczora, rano dolewam tylko ciepłej wody.

Magdalena Cielecka / fot. z archiwum aktorki

10:00 Mój zawód wiąże się z ciągłymi wyjazdami (na przykład kręcąc Ciemno, prawie noc, spędziłam miesiąc w Wałbrzychu). Przebywam tak dużo z innymi ludźmi, że momenty, kiedy mogę zostać sama ze sobą, wydają się naprawdę wyjątkowe. Nie zawsze tak było. Zmiana nastąpiła wraz z przeprowadzką do obecnego mieszkania. Jego wnętrze działa na mnie kojąco. To spora przestrzeń, na styku kuchni z salonem stoi ogromny stół, tu toczy się życie. Jeśli zostaję w domu, celebruję proste czynności. Mam więcej czasu na przygotowanie śniadania. Przeważnie są to jajka na miękko, omlet, kasza jaglana albo koktajl owocowy. Zaparzam americano, rozsiadam się wygodnie na kanapie, nadrabiam rozmowy telefoniczne, przeglądam prasę na iPadzie. Od dawna nie kupuję gazet w wersji papierowej. Zawsze coś gra w tle, nie przepadam za ciszą. Słucham głównie radia: RMF Classic, Dwójki, Tok FM. 13:00 Uwielbiam spędzać czas w kuchni. Gotowanie mnie relaksuje, a jedzenie sprawia przyjemność. Żartuję, że gdyby w Warszawie nastąpił jakiś kataklizm, dzięki zapasom spokojnie przetrwam dwa-trzy tygodnie bez wychodzenia z domu. Zawsze mam oliwę, czosnek, makaron, tofu, jakiś dobry ser, jajka i mrożone owoce morza. Zakupy spożywcze robię na znajdującym się kilka kroków od mojego domu bazarze Olkuska. Wystarczy przejść przez park Dreszera. Jem sezonowo. Jak jest sezon na kurki, to codziennie jem kurki, jak na szparagi, to szparagi. Lubię odkrywać nowe miejsca i restauracje. Kiedy wyjeżdżam, miasta zwiedzam poprzez kuchnię. Zbieram rekomendacje od znajomych, dokąd powinnam pójść, czego spróbować. Aplikacja HappyCow podpowiada mi miejsca z wegetariańskim jedzeniem. Nie jem mięsa, poza tym jestem wszystkożerna. Po powrocie próbuję odtworzyć zapamiętane smaki w swojej kuchni. 15:00 Popołudnia to zwykle czas przygotowań do nowego filmu lub sztuki. Tekstu uczę się na próbach, najlepiej zapamiętuję go dzięki konkretnym sytuacjom. Do premiery dialogi potrafią się jeszcze wielokrotnie zmienić, dlatego nie warto się do nich od razu przywiązywać. (śmiech) Czasem wejście w rolę wymaga pracy fizycznej. Alicja Tabor, bohaterka, którą gram w Ciemno, prawie noc, w czasie wolnym biega. Aby te sceny wypadły autentycznie, musiałam zacząć trenować. Film był dla mnie wyzwaniem. Często role wymagają ode mnie szerokiej emocjonalności, ekspresji uczuć, grania ciałem, tonem głosu. A tutaj było kompletnie odwrotnie. Alicja stoi jakby z boku zdarzeń, jest naocznym świadkiem, reporterką, która w skupieniu wysłuchuje mrożących krew w żyłach historii. Nie zdarzyło mi się do tej pory zagrać takiej skromności i spokoju. Jeżeli nie jestem na scenie albo planie, jadę do studia nagraniowego. Czytanie audiobooków to przyjemność, ostatnio skończyłam nagrania Opowieści podręcznej Margaret Atwood. Muszę przyznać, że sama nie słucham audiobooków. Głos znajomych kolegów po fachu przeszkadza mi w uruchomieniu wyobraźni.

19:00 Im jestem starsza, tym bardziej cenię sobie spędzanie czasu z przyjaciółmi w zaciszu domowym. Bardzo lubię podejmować gości. Biesiadujemy, gramy w gry planszowe, oglądamy filmy, tańczymy. Jeżeli wychodzę, to najczęściej na premiery filmowe i teatralne. Nigdy nie obmyślam z wyprzedzeniem kreacji na czerwony dywan. To, jak wyglądam, zależy od charakteru imprezy, pory roku i pogody. Nie wyobrażam sobie, żeby wyskoczyć w sukni z trenem na premierze filmu w centrum handlowym albo z gołymi nogami, kiedy temperatura spada poniżej zera. Przed wyjściem wchodzę do garderoby i wyciągam coś z pudła z napisem „wieczorowe”. Tak, mam pudła z ubraniami na różne okazje. Jest pudło „plan”, w którym znajdują się wszelkiego rodzaju dresopodobne: bluzy, ciepłe kurtki, puchowe kamizelki. W pudle „dziwadła” lądują pojechane rzeczy, które mogą się jeszcze przydać. Była w nim kiedyś czarna flauszowa peleryna. Zabrałam ją na próbę i tak trafiła do scenicznej garderoby jednego ze spektakli. Na co dzień cenię sobie przede wszystkim wygodę. Nie założę czegoś, w czym nie czuję się komfortowo, tylko dlatego, że jest modne. Z ubraniami mam trochę jak z tą sezonowością w jedzeniu. Jak sobie coś upodobam, chodzę w tym, dopóki mi się nie znudzi. Zaopatruję się głównie w sklepach vintage, czy to w Warszawie, czy to podczas zagranicznych podróży. Jeżeli robię zakupy w internecie, to na stronie z modą używaną Vestiaire Collective.
23:00 Kiedy gram spektakle, chodzę spać bardzo późno. Wieczorem najlepiej relaksuje mnie długa gorąca kąpiel. Zapalam świeczki, do wody dodaję kilka kropel ulubionego olejku. Na koniec koniecznie balsam do ciała. Moja skóra jest w stanie wchłonąć każdą ilość kremu nawilżającego. Lubię zapachy naturalne, wręcz apteczne. Po wyjściu z łazienki, już w piżamie, nalewam kieliszek czerwonego wina, siadam przed telewizorem i robię sobie manikiur. Oglądam wtedy wszelkiego rodzaju programy informacyjne. Jestem od nich uzależniona. Nie mam kłopotów z zaśnięciem. Wystarczy tylko, że przyłożę głowę do poduszki.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie