24 godziny z Magdą Mołek
źródło: Instagram.com/@magda_molek

24 godziny z Magdą Mołek

Jak wygląda jej dzień?
15.06.2019

Wstaję o 5:00 bez względu na to, czy prowadzę program Dzień Dobry TVN, czy poranek spędzam w domu. O tej porze budzi się mój młodszy synek Stefanek, z którym nie da się wynegocjować jeszcze kilkuminutowej drzemki. (śmiech) Z kolei na szóstą budzik ustawiony ma starszy z naszych chłopców, Henryk, i już wiem, że dzień się zaczął na dobre. Poranki spędzamy w kuchni, ja przygotowuję śniadanie, dzieci szaleją. Wiele lat temu nauczyłam się jeść mądrze i dla mnie śniadanie to wstęp do dobrego dnia. Kuchnia pięciu przemian jest mi bliska, więc latem jemy posiłki wychładzające, takie jak koktajle z sezonowych owoców, a zimą rzeczy gotowane, rozgrzewające, czyli różne zboża na mleku roślinnym, z prażonym jabłkiem, daktylami, miodem i nasionami, które akurat mam w szufladzie. Pijemy rano kawę zrobioną według zasad kuchni pięciu przemian, my ziarnistą, syn zbożową. Gotuję wodę z cynamonem, kardamonem, imbirem, goździkami, solą i cytryną, dodaję kawę i na koniec lekko słodzę. Kubek tego naparu rozgrzewa, poprawia trawienie. Ponieważ lubię gotować, wkładam w to serce. Bliskie jest mi zasłyszane gdzieś powiedzenie: wściekła nie gotuj, bo potrujesz rodzinę. Większość tego, co jemy, wychodzi spod mojej ręki, sama robię zakupy i planuję jadłospis. Lubię piec ciasta, a kiedyś piekłam chleb na zakwasie. Niedawno znów się przymierzyłam, bo uwielbiana przeze mnie Eliza Mórawska-Kmita, autorka bloga Whiteplate, podarowała mi słoiczek zakwasu, niestety z braku czasu nie upiekłam tego chleba, a niewykorzystany zaczyn się zepsuł.

fot. archiwum prywatne

8:00 Kiedy mąż odprowadzi starszego syna do szkoły, a młodszy ma właśnie drzemkę, odpalam YouTube, rozkładam matę i ćwiczę jogę z instruktorką Małgorzatą Mostowską. Ta forma ruchu najbardziej mi służy. Po 15 latach praktyki nauczyłam się czytać swoje ciało. Chodziłam kiedyś do szkoły, teraz, ze względu na napięty grafik, ćwiczę głównie w domu. Małgosię dwa lata temu poleciła mi znajoma, sprawdziłam i szybko okazało się, że bardzo odpowiada mi jej styl prowadzenia zajęć. W czasie ciąży joga z nią utrzymywała mnie w świetnej formie i miałam energię za dwoje! 11:00 Jako matka pracująca muszę powiedzieć jedną rzecz: gdyby nie krąg wspaniałych kobiet, które wspierają mnie w obowiązkach, nie pogodziłabym pracy z życiem osobistym. Moja mama, teściowa, niania – to jest ta moja wioska, której według afrykańskiego powiedzenia potrzeba, by wychować jedno dziecko. Zawsze wysłuchiwałam opowieści znajomych o domowej logistyce, teraz sama układam grafik. Są w nim zajęcia moje i męża, naszych mam i niani. Jak tylko ona się zjawia, siadam do pracy. Lubię wiedzieć, orientować się, dlatego bardzo dużo czytam. Zaczynam od prasówki, przeglądam dzienniki, tygodniki, internetowe wydania gazet. W Dzień Dobry TVN jednego dnia na kanapie zasiada średnio 15 gości. W piątek, przed programem, dostaję dokumentację, czyli dwu-, trzystronicowy opis dotyczący każdego z tematów, który będziemy omawiać. Spotykam bardzo różnych ludzi, z wielu dziedzin życia, więc chcę być na bieżąco w sprawach politycznych, społecznych i związanych z szeroko pojętym showbiznesem. Czytam też dokumentację do programu W roli głównej. Te moje spotkania z gośćmi, często tak szczere, to wielka frajda. Bardzo się cieszę, że lista nazwisk moich bohaterów to ludzie, których podziwiam, których jestem ciekawa, o których obecność potrafię się bić. (śmiech) Na wielu z nich czekałam latami. Wierciłam dziurę w brzuchu ich agentom, zabiegałam o wyznaczenie terminu, aż w końcu ulegali. Anja Rubik, Wojciech Mann, Dawid Podsiadło, Katarzyna Nosowska – to tylko kilkoro z nich. Nie zapomnę nigdy, jak któregoś piątku zadzwoniła agentka Roberta Lewandowskiego, o którego walczyłam pięć lat, z informacją, że Robert za dwa dni będzie w Polsce i ma dla mnie godzinę. Zaniemówiłam, bo mój program realizuje profesjonalna telewizyjna ekipa, więc jak miałoby mi się udać zorganizować całą produkcję w dwa dni!? Odmówiłam więc i się rozłączyłam. W sekundę zrozumiałam, że się poddałam! Ja? Oddzwoniłam, mówiąc, że gramy, mimo że nie miałam nic ustalonego. Wszystko skończyło się szczęśliwie. Załatwiłam nawet Stadion Narodowy i wywiad z Robertem poprowadziłam na murawie. Często pracuję poza domem. Prowadzę gale, różne spotkania i uroczystości. Spotykam się także w sprawie nowych projektów albo tych niezwiązanych z telewizją. Jednym z nich jest projekt Jej historia. Portret audio dla Storytel, przypominający siedem wybitnych Polek, którym należy się miejsce w historii. Ja opowiadam o arystokratce Izabeli Czartoryskiej, której zawdzięczamy podstawy muzealnictwa w naszym kraju, kobiety wielu talentów, patriotki, fundatorki szkół dla biednych dzieci. 16:00 Nie lubię jadać sama, dlatego obiad jem, dopiero jak mąż i syn wrócą do domu. Lubię dania jednogarnkowe z warzyw. Jestem fanką woka. Na tej patelni trudno zepsuć potrawę, a poza tym wszystko robi się szybko. Warzywa, sos sojowy, olej, sezam – i masz gotowe danie. Zawsze jestem obstawiona półproduktami, które pozwalają mi zrobić coś na szybko. Popołudnia to czas zarezerwowany dla rodziny. Pomagamy starszemu odrabiać lekcje, bawimy się z młodszym. Planujemy zadania na kolejny dzień. Zimą dwa razy w tygodniu ćwiczę na siłowni, wiosną i latem wybieram spacer. Poświęcam też trochę czasu na pielęgnację ciała i twarzy. Makijaż zmywam olejkami, a po nałożeniu kremów nawilżających wykonuję szybki masaż twarzy płytką z kryształu górskiego. Jeżeli następnego dnia mam nagrania do W roli głównej, przygotowuję przekąski, które zabieram ze sobą na plan.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Sobotni wieczór Mój całkiem miły, więc i Wam takiego życzę! #saturdaynight #nightout #beyourself

Post udostępniony przez Magda Mołek (@magda_molek)

18:00 Czas na kąpanie młodszego, tulenie, całowanie i usypianie naszych synów. 20:00 Nie odmawiam sobie przyjemności wyjścia do teatru czy opery. Przy małych dzieciach i tak szalonym tempie życia to dla mnie prawdziwe święto. Do opery zakładam sukienkę i szpilki, gmach Teatru Wielkiego sprawia, że wchodząc tam, od razu się prostuję. Ale do Teatru Nowego, gdzie jest mniej formalnie, wkładam płaskie buty i dżinsy. Ostatnio byłam na świetnym musicalu Nowy Jork. Prohibicja w Romie. A w Operze Narodowej na Carmen w reżyserii Andrzeja Chyry. Muzyka na żywo powoduje, że natychmiast zapominam o codzienności. W domu najczęściej leci jazz, ale słucham też polskich wykonawców: Krzyśka Zalewskiego, Korteza, Meli Koteluk. Do tej pory wspominam niesamowity koncert Dianne Reeves, na który pojechaliśmy z mężem do Wrocławia,
do Narodowego Forum Muzyki. Jeżeli zostajemy w domu, to od czasu do czasu zapraszamy gości, gotuję wtedy uroczystą kolację. Wieczory, kiedy dzieci śpią, to czas na czytanie dla przyjemności. Zapadam się w fotel i kończę wybraną lekturę. Ostatnio poleconą przez znajomą Co się stało Hillary Clinton. To jej wersja przyczyny przegranych wyborów prezydenckich z Donaldem Trumpem. A dla mnie to opowieść o nierównościach między kobietami i mężczyznami, o tym, że wciąż mężczyznom więcej wypada i wciąż im się więcej wybacza. Sama tego doświadczyłam. Gdy zdarzyło mi się zażartować publicznie z kolegi, usłyszałam komentarz, że jestem złośliwa. Kiedy jestem profesjonalna, to uważa się mnie za zimną i niedostępną. Nie zmieniam się, robię swoje. I widzę postęp, choć niewystarczający. Drugą książką, która mnie porwała, jest Pasja narodzin Sheili Kitzinger. To autobiografia antropolożki i feministki, matki pięciu córek, która swoje życie poświęciła pracy
na rzecz zapewnienia kobietom godnego porodu. Temat mi bliski, bo wspieram Fundację Rodzić po Ludzku. 22:00 Nie mam czasu na takie rytuały jak kąpiel w wannie przy świecach. Biorę szybki prysznic, zakładam ulubioną pidżamę i po prostu padam. I tak za chwilę na nocne karmienie obudzi się młodszy synek

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie