Paderwski był wielką gwiazdą, „Królem Słońce”, mężczyzną ubóstwianym przez kobiety
fot. materiały prasowe MNW

Paderwski był wielką gwiazdą, „Królem Słońce”, mężczyzną ubóstwianym przez kobiety

Dowiedzcie się więcej o wyjątkowym artyście, polityku i patriocie
01.05.2018

„tyś mnie

uczynił

taką”

On był wielką gwiazdą, „Królem Słońce”, mężczyzną ubóstwianym przez kobiety. Helena, by go zdobyć, postawiła wszystko na jedną kartę.

Z kuratorką wystawy Paderewski, Magdaleną Pinker,  rozmawiała Anna Zaleska.

 

Anna Zaleska: Zwiedzając wystawę Paderewski, przy portrecie jego żony Heleny słyszałam szepty: „Podobno wredna była”…

Magdalena Pinker: (śmiech) Ta opinia w dużej mierze zrodziła się wtedy, gdy Ignacy Paderewski został premierem. Oboje nie byli przygotowani na to, co ich czeka. On nie był politykiem, tylko artystą, wielką gwiazdą, choć jako dyplomata i filantrop bardzo angażował się w sprawy Polski. Ona bardzo wspierała pianistyczną karierę męża, za to nie do końca radziła sobie z rolą żony premiera. Czyta się opisy, że wpadała na posiedzenie w Zamku Królewskim i przeganiała ministrów, mówiąc, że Ignacy jest zmęczony i musi odpocząć. Chowali się przed nią. To trochę śmieszne, ale też wynika z faktu, że była mężowi niezwykle oddana.

I zawsze walczyła o niego jak lwica. Od początku, gdy tylko go poznała w 1882 roku. A rywalek miała mnóstwo, bo był niebywale pięknym mężczyzną… 

Gdy się patrzy na jego zdjęcia, widać, jak bardzo był atrakcyjny. Jego uroda wydawała się wręcz anielska, poruszała wyobraźnię. Helena Modrzejewska, która bardzo pomogła mu na początku kariery, pisała, że kiedy zasiadał za fortepianem, wyglądał jak jeden z aniołów Botticellego lub Fra Angelica. Kobiety dosłownie mdlały na jego widok. Fanki wystawały pod oknami hotelu, w którym nocował, wyszywały sobie na pończochach fragmenty nut z jego Menueta…

Marząc, że kiedyś z tych nut zagra?

Raczej nie o to chodziło… To spełniało taką funkcję, jak obecnie T-shirt z ulubionym zespołem. Sława Paderewskiego za oceanem przypominała kult współczesnej gwiazdy pop. Gdy się czyta wycinki z gazet amerykańskich z początku XX wieku, to momentami jest aż zabawne. Przeprowadzano na przykład wywiady z ludźmi, którzy czyścili wagon kolejowy, którym wielki pianista podróżował. Pisano o człowieku, który powtarzał to wielokrotnie, by jak najdłużej słuchać gry Paderewskiego. Ale jego życie prywatne przez długi czas nie było udane. W wieku 20 lat został wdowcem z maleńkim synem, bo jego pierwsza żona zmarła zaraz po porodzie.

Ślub niedługo po 19. urodzinach to wcześnie, nawet jak na XIX-wieczne standardy…

Domorośli psychologowie mówią, że to dlatego, że Paderewski wcześnie stracił matkę, właściwie jej nie znał. Do tego, mając 12 lat, opuścił dom, by pobierać nauki w Warszawie, stąd być może tak silna w nim przez całe życie potrzeba ciepła rodzinnego. Na domiar złego jego jedyny syn Alfred był ciężko chory. Jak się czyta wspomnienia z tamtych czasów, to widać, że nie tylko uroda Paderewskiego działała na kobiety, wzruszała je też jego sytuacja życiowa: młody samotny ojciec chorego dziecka. Bardzo mu współczuły, każda chciała otoczyć go opieką i pocieszyć. Wiele o niego walczyło, a wygrała jedna: Helena.

Początek tej miłości był dosyć… 

…skandaliczny. Ona miała męża i dziecko. Do tego małżonek, skrzypek Władysław Górski, był przyjacielem Paderewskiego. Helena od początku była zafascynowana młodszym o cztery lata Ignacym
– bo któż by nie był? 

Pisała do niego niesłychanie namiętne listy: „Chcę ust Twoich, chcę rozkoszy, Ciebie, Ciebie, a tyś daleko, a życie mija. Mnie bez Ciebie pusto, zimno i tęskno, ach, jak tęskno. Nie gorsz się tym, żem Ciebie tak spragniona, tyś mnie uczynił taką. Chciałeś namiętności, chciałeś zmysłowości, to ją masz”.

No tak… Ale też bardzo mu pomagała w życiu. Opiekowała się jego sparaliżowanym synem w czasie, gdy on koncertował.

Była Helena piękną Heleną? Na obrazach widzimy raczej poważną matronę…

Według opisów miała niezwykłą urodę, odziedziczoną po matce Greczynce. Czyta się o jej czarnych włosach i fiołkowych oczach. Uchodziła za wielką piękność.

To nie przeszkadzało jednak Paderewskiemu romansować z innymi kobietami?

Rzeczywiście przez długi czas nie była jedyną kobietą w jego życiu. Na przykład z księżną Rachelą de Brancovan, bogatą wdową pochodzenia rumuńskiego, łączyły go w Paryżu intymne kontakty. Przez długi czas Paderewski miał dwie… kochanki? To nie brzmi dobrze, gdy się mówi o jednym z ojców polskiej niepodległości. (śmiech) Ale był zawsze niesłychanie dyskretny, jeśli chodzi o swoje życie prywatne. W pamiętnikach o intymnych relacjach nie wspomina. Wiemy o nich raczej z drugiej strony, od kobiet, mniej dyskretnych.

Czytałam, że księżnej Racheli de Brancovan przedstawiła go Anette Jesipow-Leszetycka, żona jego nauczyciela, z którą też łączyło go uczucie. Wygląda na to, że przedstawianie Paderewskiego innym kobietom było dosyć niebezpieczne…

Jego sława rosła, wśród kobiet również. To była część życia artystycznego w tamtych czasach, nie było to chyba nawet jakoś szczególnie szokujące.

Tymczasem Helena opiekowała się synem i cierpliwie czekała?

Kilkanaście lat! Aż w końcu stała się jedyną kobietą w jego życiu. Przez długi czas żyli w konkubinacie, a w 1899 roku wzięli ślub, gdy on miał już 39 lat, ona 43. Wcześniej udało im się doprowadzić do unieważnienia jej małżeństwa z Władysławem Górskim, i to w oparciu o dosyć absurdalne kruczki prawne: że nie było oficjalnej zgody ojca Heleny na małżeństwo i że ślub był w niewłaściwej parafii… A byli ponad 20 lat po ślubie i mieli syna!

Mąż wiedział o ich miłości?

Wszyscy wiedzieli. Ale on też miał inne kobiety… Odciął ją jednak od pieniędzy, więc Paderewski musiał coraz więcej pracować, żeby utrzymać i Helenę, i Alfreda.

Gdy zaczął wyjeżdżać na tournée po Stanach, już nie musieli się chyba martwić o pieniądze. Podczas trzeciej trasy koncertowej zarobił niewyobrażalną wtedy kwotę 280 tysięcy dolarów. Ktoś przeliczył, że współcześnie byłoby to pięć i pół miliona dolarów! Pojawiły się wina Paderewski, perfumy Paderewski, różne gadżety…

…i szampony! Bo na punkcie jego włosów panowała prawdziwa obsesja. Fanki za wszelką cenę chciały zdobyć choćby pukiel.

Udało się którejś?

On rzeczywiście rozdawał te pukle. Ktoś kiedyś zapytał Paderewskiego: Skąd ty masz tyle włosów, skoro wciąż je rozdajesz i rozdajesz, już dawno powinieneś być łysy. Na co on miał odpowiedzieć: Nie ja, mój pies…

W roku ślubu z Heleną kupił willę w Szwajcarii. Jaki dom razem stworzyli?

Gdy się patrzy na zdjęcia ogromnej czterokondygnacyjnej rezydencji w Riond-Bosson i na to, jak była urządzona, trudno mówić o domu, to był raczej pałac. Oboje byli niezwykle towarzyskimi ludźmi, więc nieustannie odbywały się tam jakieś koncerty, spotkania, non stop ktoś u nich gościł. Dwadzieścia osób na podwieczorku to było najmniej, do kolacji codziennie zasiadało kilkadziesiąt. Bywali tam wielcy ówczesnego świata: politycy, literaci, muzycy… Niełatwo było sprostać wymogom takiego życia, porównywalnego z dworem królewskim, ale Helena świetnie sobie radziła.

Była królową na tym dworze?

„Królem Słońce” był Paderewski, wszyscy krążyli wokół niego. Helena była najbliżej jako ta pierwsza planeta. Bardzo pilnowała, żeby niczego mu nie zabrakło i by nikt mu nie przeszkadzał. Była dobrym duchem tego domu, a on bardzo ją kochał i lubił jej towarzystwo.

Całe swoje życie podporządkowała mężowi?

Wspierała jego działalność muzyczną i społeczną, ale sama też dużo robiła na rzecz pomocy różnym osobom. Założyła w Ameryce Polski Biały Krzyż, sprzedawała w Stanach słynne lalki Paderewskiej w polskich strojach ludowych, by fundusze przeznaczać na cele charytatywne… Oboje mnóstwo pieniędzy przeznaczali na działalność filantropijną.

Helena miała jeszcze jedną pasję: hodowlę kur, co bywało przedmiotem drwin. Patrząc na to, można by sądzić, że była prostą kobietą.

O nie, nie, na pewno nie była prostą kobietą. Znała kilka języków, była wykształcona, prowadziła salon artystyczny i literacki… A kur nie hodowała dla jajek, to były kury rasowe, ozdobne. Dostała za nie około 300 nagród, była naprawdę dobra! Czasem pozowała do zdjęć z kurami, co jest zabawnym kontrapunktem dla tych fotografii i portretów, na których widzimy ją jako dostojną kobietę w eleganckich kapeluszach. 

Oboje z Ignacym kochali też otaczać się pięknymi przedmiotami.

Dużo podróżowali: Europa, Stany Zjednoczone, Australia, Nowa Zelandia… I oboje interesowali się odmiennymi kulturami, co widać w ich zbiorach. Najciekawsza jest kolekcja sztuki orientalnej licząca kilkaset obiektów. Wielu zaprzyjaźnionych malarzy ofiarowało im również swoje dzieła. W centralnych punktach ich szwajcarskiej willi wisiały między innymi tryptyki Jacka Malczewskiego Muzyka i Chrystus w Emaus.

Co się teraz dzieje w Riond-Bosson?

Nie ma już tej willi, niestety. To dosyć smutna historia. Paderewski zmarł w 1941 roku, Helena odeszła siedem lat wcześniej, co dla niego było wielkim ciosem. Po wojnie majątkiem zarządzał pewien szwajcarski prawnik i robił to tak, że sobie wypłacał wielkie honoraria, a posiadłości pozwalał popadać w ruinę. W końcu dom został sprzedany raz, potem drugi raz, a wreszcie w 1965 go zburzono. Na szczęście znaczna część kolekcji Paderewskich trafiła na początku lat 50. do Polski. Walczyła o to Simone Giron, córka przyjaciela rodziny, która często bywała w ich domu. A musiała stoczyć naprawdę dużą batalię, bo choć Paderewski w testamencie zapisał swoją kolekcję sztuki Muzeum Narodowemu w Warszawie, niektórzy twierdzili, że nie chciałby przekazać jej Polsce Ludowej. n

 

Wystawa Paderewski w Muzeum Narodowym w Warszawie potrwa do 20 maja.

 

Tekst pojawił się premierowo w kwietniowym numerze Harper's Bazaar Polska.

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo