Tylko u nas! Recenzja najnowszej książki Zadie Smith
fot. Getty Images

Tylko u nas! Recenzja najnowszej książki Zadie Smith

Czy warto przeczytać „Widzi mi się”
10.08.2018

Słowo na wolności

Najnowszą książkę Zadie Smith „Widzi mi się” specjalnie dla nas recenzuje Joanna Sobesto.

 

Czy w ostatnich kilku latach przegapiłaś choć jeden „kultowy” film? Nie zdążyłaś przeczytać książki okrzykniętej przełomową dla ostatniej dekady? Niepokoisz się Brexitem i  nie wiesz, co myśleć o ociepleniu klimatu? Zastanawiasz się, co łączy Justina Biebera i Martina Bubera (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa)? Jesteś fanką Jay’a-Z lub Madonny? A może po prostu coraz szerzej (z zachwytu, uważności lub przerażenia) otwierasz oczy obserwując otaczający Cię świat? – jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiedziałaś twierdząco, powinnaś sięgnąć po „Widzi mi się” – najnowszy zbiór esejów Zadie Smith.

 „[…] od lat zajmuję się myśleniem na głos – często zastanawiając się, czy w taki czy inny sposób nie narażam się na śmieszność. Ten niepokój wyrasta, jak sądzę, ze świadomości, że nie mam żadnych konkretnych kwalifikacji do tego, by pisać tak, jak piszę.” – wyznanie, uzasadnione być może w przypadku początkującej pisarki, jednak w przedmowie do esejów autorki z takim dorobkiem, jakim pochwalić się może Zadie Smith, wydaje się co najmniej zaskakujące. Uznana powieściopisarka, nowelistka i eseistka, od nagrodzonej Whitbread First Novel Award powieści „Białe Zęby” – głośnego debiutu sprzed niespełna dwóch dekad, aż po wydaną w 2016 roku „Swing Time” niejednokrotnie udowodniła, że umiejętnie konstruuje bohaterów, a wikłając ich w rodzinne i społeczne dramaty z ogromnym poczuciem humoru, czułością i przenikliwością, komentuje otaczający nas świat.

Tę wrażliwość na żywy język i zmieniającą się rzeczywistość Zadie Smith w „Widzi mi się” wykorzystuje mistrzowsko. Ponad trzydzieści zgromadzonych w tomie esejów powstałych między 2010 a 2017 rokiem różni forma (niepublikowane wcześniej felietony przeplatane okolicznościowymi wykładami, przedmowami do książek i recenzjami filmowymi mogłyby stać się mieszanką wybuchową, a stanowią jeden z lepszych przewodników po kulturze współczesnej). Szeroki zakres opisywanych zjawisk Smith podejmuje swobodnie i zadziornie; któż inny potrafiłby tak celnie i przenikliwie komentować rasizm przy okazji recenzji filmu Uciekaj!, a z nominowanej do Oscara animacji Anomalisa uczynić pretekst do rozważań nad mizoginią?

Smith z niewymuszonym znawstwem i szczerą pasją balansuje między zjawiskami popkultury i życia codziennego. Interwencje społeczno-polityczne (o Brexicie czy pułapce samodoskonalenia) i osobiste refleksje (na temat magii podróży albo niebezpieczeństwach Facebooka) urozmaicają brawurowe wycieczki w stronę filozofii oraz wspomnienia z dzieciństwa. Tworząc subiektywny przewodnik po teraźniejszości, Smith stawia pytania o definicję, rolę i ograniczenia wolności we współczesnym świecie. Swoboda przemieszczania się, wolność słowa, a także nieskrępowana ekspresja artystyczna i samoakceptacja spotykają się na kartach pełnych wrażliwości, odwagi, zaangażowania i humoru esejów, zebranych pod wspólnym tytułem – Feel Free. To swoiste zaproszenie i paradoksalny rozkaz równocześnie. Mamy być odważne, świadome i wolne: jako kobiety, obywatelki i artystki.

Niewątpliwym przejawem wolności może być w tym kontekście decyzja tłumacza esejów o nadaniu im polskiego tytułu: Widzi mi się. Zwrot ten nasuwa skojarzenia z bezczelną, niepokorną deklaracją, który w przypadku przekładu esejów Zadie Smith wydaje się zabiegiem odważnym, lecz uzasadnionym. Jeszcze silniej podkreśla przecież apel i sugestię samej autorki.

 


źródło: materiały prasowe wyd. Znak

 

Smith komentując otaczający ją świat, zastrzega sobie prawo do indywidualnych sądów i dzielenia się wyłącznie subiektywnymi odczuciami. Jako lewicowa intelektualistka, córka białego Anglika i imigrantki z Jamajki, pracująca w Nowym Jorku Brytyjka, analizuje w swojej najnowszej książce międzynarodową sytuację polityczną, nastroje społeczne, rozmaite dziedziny sztuki: film, muzykę, fotografię malarstwo oraz literaturę. Bogactwo podejmowanych tematów nie powinno jednak odstraszać. Autorka zachęca czytelniczkę do lektury, załączając teksty kultury, do których się odwołuje tak, że każda może czuć się zaproszona do udziału w analizie, do przyglądania się elementom rzeczywistości ze swojej własnej perspektywy.

Autorka, co godne uznania, odważne i niezmiernie ciekawe, nie rezygnuje z analizy własnych osiągnięć artystycznych – dzieli się autorefleksją nad zmianą podejścia do pierwszoosobowej narracji, na którą odważyła się dopiero w Swing Time, opowiada także o refleksjach po napisaniu powieści O Pięknie i Londyn NW z perspektywy kilku lat od ich wydania. Smith wie, że jest częścią kultury, która jej się widzi. Jest integralnym elementem opisywanego i przeżywanego świata.

Najbardziej bodaj wzruszający esej „Łazienka”, pochodzący z ostatniej, najbardziej emocjonalnej i osobistej części zbioru opowiada o wdzięczności, jaką autorka odczuwa względem własnych rodziców, których zachowanie w pełni zrozumiała dopiero, gdy sama została matką. (Któż z nas nie zgodzi się z twierdzeniem, że każda rodzina to „pole bitwy”, „zdarzenie o gwałtownym przebiegu”?). Ostatni, szalenie autobiograficzny, wręcz konfesyjny szkic, „Radość”, stanowi intymny inwentarz rzeczy, które dają autorce przyjemność i świadectwo tego, jak trudną emocją jest radość. Esej „Życiopisanie” łączy natomiast obie perspektywy: osobistą i artystyczną. Smith dzieli się w nim przekonaniem o tym, że najpełniejszym zapisem jej życia nie byłby niechętnie prowadzony pamiętnik, lecz skrzynka mailowa założona w 1996 na platformie Yahoo.

Chociaż wszystkie eseje w „Widzi mi się” są silnie osadzone w konkretnym kontekście, żaden z nich nie jest hermetyczny. Smith nie zostawia czytelniczki bez narzędzi do analizy dzieł, które opisuje. Jest konsekwentna: nie tylko ogląda wolność z różnych perspektyw, lecz także daje czytelniczkom i czytelnikom swobodę, pisząc w przedmowie: „Eseje traktujące o przeżyciach emocjonalnych autora z natury rzeczy pozbawione są jakiegokolwiek ugruntowania. Jedyne, co mają, to swoboda. A czytelnik także ma niezwykłą swobodę, w żaden bowiem sposób ponad nim nie stoję i nie mam nad nim żadnej władzy.

W każdej chwili może odrzucić moje odczucia i powiedzieć: […] «Dobry Boże, nawet nie przeszło mi to przez myśl!»”. Może, ale nie musi i, jestem przekonana, tego nie zrobi: w zjawiskach zaobserwowanych przez Smith na ulicach Londynu czy Nowego Jorku, bez trudu rozpoznamy mechanizmy, które funkcjonują także nad Wisłą. Sprawdziłam na własnej skórze: smakując eseje Smith w różnych warunkach, czułam, że zarówno w krakowskiej kawiarni, jak i na hiszpańskim lotnisku Smith mówi właśnie do mnie. Z zaangażowaniem i pasją pokazuje mi świat. Stanowi bliską i wiarygodną przewodniczkę po kulturze współczesnej.

 

Zbiór esejów „Widzi mi się” ukazał się nakładem wydawnictwa „Znak” w przekładzie Justyna Huni. Zawiera trzy przekłady Agnieszki Pokojskiej i jeden autorstwa Jerzego Kozłowskiego, powstałe na potrzeby wcześniejszych publikacji. 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie