Agnieszka Polska: Zanurzenie zmysłów
Agnieszka Polska, Ask the Siren, 2017

Agnieszka Polska: Zanurzenie zmysłów

Międzynarodowa kariera, prestiżowe nagrody, wystawy w najlepszych europejskich galeriach...
06.10.2018

I ciągle powracające pytania: czy uprawianie sztuki ma sens? Czy jest etyczne? Agnieszka Polska

zastanawia się nad tym, co może sztuka, co może artysta.
Tekst Małgorzata Czyńska

 

Artystka sztuk wizualnych. Ma 33 lata i mocną pozycję w świecie sztuki. Pochodzi z Lublina, tam studiowała, potem również w Krakowie i Berlinie. Szybko została zauważona przez krytyków i kuratorów. Zachwycili się jej animacjami, w których ożywiała stare fotografie prasowe i książkowe, sięgała do dokumentacji prac artystów z lat 60. XX wieku. Jej filmy i kolaże wprowadzały widza w stylizowane, wyidealizowane światy przeszłości. Intrygowały. W każdej pracy zaskakiwała też interwencyjnym gestem. Kiedy w Ćwiczeniach korekcyjnych (2008) poruszyła ilustracje z podręcznika do gimnastyki, to z ćwiczących dziewczynek zdjęła ubrania, wnosząc element niepokoju i dwuznaczności. Gdy w Kalendarzu (2008) wykorzystała zdjęcia z niemieckiej prasy z lat 30. XX wieku ukazujące sielankowe życie ludzi na łonie przyrody, to dołożyła do obrazu owady. Klimat retro plus elementy surrealistyczne wywoływały w widzu poczucie dziwności istnienia. Z czasem prace artystki stały się jeszcze bardziej atrakcyjne wizualnie. Zachwycają kolorem, dźwiękiem, formą, wprawiają widza w stan tak zwanego zanurzenia zmysłów. Jej animacje, zdjęcia i kolaże są transowe, wciągające i niosą ważne treści. Jak w fotografii The Glass of Petrol (2015), na której widzimy smukły kieliszek do szampana wypełniony zachwycająco pięknym wielobarwnym płynem. Tymczasem ta wspaniała tęcza w szkle to benzyna. W subtelny i poetycki sposób artystka pokazuje uzależnienie współczesnego świata od paliwa, dotyka istotnych problemów społecznych, ekonomicznych i ekologicznych.

O sztuce rozmawiamy z Magdą Buczek, artystką wizualną i projektantką

Agnieszka Polska, The Earth (2017)

Nieustannie zadaje sobie pytanie, czy sztuka ma jakikolwiek wpływ na rzeczywistość społeczną. Czy artysta może coś zmienić na lepsze, czy jest jedynie komentatorem rzeczywistości bez żadnej mocy sprawczej. Przez jakiś czas zastanawiała się nawet, czy nie zaprzestać uprawiania sztuki. Imponuje jej niemiecka artystka Charlotte Posenenske, autorka instalacji minimal art, która u szczytu kariery uznała tego typu twórczość za bezsensowną, porzuciła sztukę i zaczęła studiować socjologię. Ostatecznie Agnieszka Polska nie zdecydowała się na tak drastyczny krok, a niedawno nawet doszła do wniosku, że liczy się choćby minimalny wpływ artysty na jednostki. „W momencie gdy zaczynamy rozumieć skalę globalnych problemów, które niedługo na nas spadną, należy raczej zapytać o to, czy w ogóle człowiek, nie tylko artysta, może wpłynąć na rzeczywistość w inny sposób niż negatywny”, mówi. „A tak na serio, to jestem raczej daleka od apokaliptycznego myślenia. Bliższy jest mi dyskretny katastrofizm pomieszany z nadzieją na rozwój, rozwój rozumiany przede wszystkim w mikroskali jednostki”.

 

Wspomniana Charlotte Posenenske jest jedną z bohaterek filmu Polskiej Future Days (2013). Autorka ukazuje w nim wizję nieba dla artystów, w którym spotykają się ludzie, którzy nie mieli okazji zetknąć się ze sobą za życia. „Nadając filmowi tytuł Future Days, chciałam w żartobliwy sposób odnieść się do jednej z funkcji sztuki, jaką jest organizacja przyszłości”, wyjaśnia. „W mojej pracy oczywistą przyszłością jest śmierć, mniej oczywistą – życie pozagrobowe, które bohaterowie – grupa złożona z mniej lub bardziej znanych zmarłych artystów – spędzają w niebie dla twórców”. Pomysł powstał w okresie, kiedy Polska przebywała na rezydencji artystycznej na wyspie Visby w Gotlandii. Otrzymała do dyspozycji małą drewnianą chatkę bez elektryczności i bieżącej wody. Poza sezonem wyspa była wyludniona. W pięknym dzikim krajobrazie, jakby wyjętym z filmów Ingmara Bergmana, młoda kobieta czuła się wyizolowana i samotna. Z tych doświadczeń oraz przemyśleń wziął się film o zaświatach. Dyskretny, ale bardziej dosadny katastrofizm powraca w wideoanimacji Co słonko widziało, za którą w ubiegłym roku Polską wyróżniono Preis der Nationalgalerie, ważną niemiecką nagrodą artystyczną, przyznawaną co dwa lata młodym twórcom mieszkającym w Berlinie. W uzasadnieniu jurorzy napisali, że artystka „destabilizuje pojęcia człowieczeństwa i humanizmu”.

Najnowszy pomysł Zary ucieszy wszystkich fanów sztuki

Agnieszka Polska, Horse Head (2018)

Stolica Niemiec jak magnes przyciąga artystów z całego świata. Kiedy runął mur, pracownie i galerie sztuki zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu. Polityka władz miasta sprzyjała artystom. Konkurs organizowany przez Nationalgalerie odbywa się od 2000 roku. Laureatami poprzednich edycji są takie gwiazdy jak Elmgreen & Dragset, Monica Bonvicini, Omer Fast, Cyprien Gaillard i Anne Imhof. Tyle tylko że od kilku lat nagroda nie ma już charakteru finansowego. Jest nią indywidualna wystawa wraz z towarzyszącą jej publikacją. Razem z pozostałymi finalistkami konkursu (to same kobiety: Jumana Manna, Sol Calero i Iman Issa) Polska napisała list otwarty do organizatorów konkursu, w którym podnoszą temat braku honorarium oraz sposobu, w jaki były przedstawiane – nieustannie odnoszono się do ich płci oraz narodowości. W prawdziwie egalitarnym świecie te kwestie nie powinny odgrywać żadnej roli.

Agnieszka Polska portret

W Hamburger Bahnhof można od września oglądać wystawę Agnieszki Polskiej. Warto, bo praca Co słonko widziało pozwala wejść w stan pełnego zanurzenia zmysłów. A artystka mówi: „Marzę o sytuacji, w której odbiorca po obejrzeniu wystawy sztuki współczesnej nie ma potrzeby, by iść jeszcze do próbującej go uwieść świątyni”.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie