Tom Odell o kulisach pracy nad płytą „Jubilee Road”
Tom Odell / fot. materiały prasowe

Tom Odell o kulisach pracy nad płytą „Jubilee Road”

„Jeszcze nigdy nie byłem tak bardzo sobą jak na tej płycie” – mówi.
13.01.2019

Tom Odell w rozmowie z Harper's Bazaar

Tom Odell, brytyjski muzyk, sławę zdobył w 2012 roku za sprawą wielokrotnie nagradzanego minialbumu Songs from Another Love. Jego najnowsza płyta to zapis życia we wschodnim Londynie, z perspektywy młodego człowieka, który lubi spędzać czas w domu, wyglądać przez okno i opowiadać o wszystkim, co zauważa. A rejestruje każdy szczegół – słyszy, że starszy mężczyzna za ścianą ogląda telewizję, widzi, jak rodzina z naprzeciwka co wieczór zasiada razem do kolacji, wie, że około północy pod jego oknami przejdą mocno wstawieni ostatni klienci miejscowego pubu. I to w tej niespotykanej uważności obserwatora tkwi tajemnica Jubilee Road. Muzyka płynąca z płyty, najlepiej z winyla, wprowadza słuchacza w przytulną atmosferę, a ciepły koc i kieliszek wina zdają się w tym momencie obowiązkowe. Gdy rozmawiamy, 27-letni Tom długo zastanawia się nad każdą odpowiedzią, lubi ważyć słowa. Już nie mam wątpliwości, skąd ta staranność widoczna w tekstach na płycie.

3 płyty idealne na długie wieczory.


Bartek Strowski: Twoi byli sąsiedzi z Jubilee Road, gdzie mieszkałeś i nagrywałeś najnowszy album, wyrazili już opinię na jego temat? 

Tom Odell: (śmiech) Na razie tylko jeden z nich. Wczoraj odwiedził mnie znajomy, który też mieszkał przy tej ulicy, i powiedział, że bardzo mu się mój album podoba, bo słuchając go, czuje się tak, jakby znów tam był. Mam nadzieję, że pozostali sąsiedzi mają podobne odczucia.

Pytam, bo w jednej ze zwrotek Jubilee Road, pierwszego singla promującego płytę, śpiewasz: „A sąsiedzi, kochanie, chyba wciąż mnie nienawidzą za te wszystkie bez końca wyśpiewywane piosenki”. 

Z jednej strony fajnie słyszeć utwory o swojej ulicy, a z drugiej to średnia przyjemność, gdy dzień w dzień musisz znosić czyjeś wycie za ścianą. A ja mieszkałem tam około dwóch lat.

Tam gdzie mieszkasz obecnie, masz więcej prywatności?

Trochę tak, ale nadal muszę być ostrożny, gdy podkręcam głośność wzmacniacza w gramofonie.

fot. materiały prasowe

Jednym z twoich ulubionych pisarzy jest John Updike. W jego powieści Uciekaj, Króliku pojawia się takie zdanie: „Jeśli odważysz się być sobą, inni ludzie zapłacą twoją cenę”. Tak było w twoim przypadku?

Podoba mi się ten fragment. Gdy jesteś sobą, otwierają się przed tobą drzwi do prawdziwej wolności. Ja, mam wrażenie, jeszcze nigdy nie byłem tak bardzo sobą jak na płycie Jubilee Road. Trzeba mieć nie lada odwagę, żeby usiąść przed mikrofonem w studiu i być wobec siebie uczciwym i szczerym, nie czując potrzeby przepraszania za cokolwiek. Powinniśmy celebrować to, że każdy z nas jest inny. Wszyscy mamy wady, ale to czyni nas ludźmi. 

Którzy pisarze cię inspirują poza Johnem Updikiem? 

Kiedy pracowałem nad Jubilee Road, czytałem dużo książek. Oprócz Updike’a także Sinclaira Lewisa, Kazuo Ishigurę, Arundhati Roy… Nieustająco otaczam się książkami, muzyką i sztuką. Rozmawiam też z ludźmi, spotkania z przyjaciółmi były źródłem wielu pomysłów na piosenki. Inspirują mnie także różne przygody. Powiedzenie „tak” nowym doświadczeniom, podróże do miejsc, w których nigdy się nie było, otwiera nowe przestrzenie.

Pierwszy album nazwałeś „naiwnym”, drugi „bliższym twojej wizji”. Co powiesz o trzecim?

Jeśli chodzi o brzmienie, nowa płyta jest na wyższym poziomie. Nagrałem ją z moim zespołem, o wiele więcej czasu niż przedtem spędziliśmy w studiu, eksperymentując. Mało jest tu instrumentów, poza pianinem tylko bas, gitara i perkusja, saksofon pojawia się w kilku utworach. Świadomie zdecydowałem się na minimalizm w aranżacjach, bo chciałem, żeby słuchacz skupił się na słowach. One na tej płycie są bardzo ważne. 

Jak zaczyna dzień Bovska, wokalistka i ilustratorka?

 

Cały wywiad z Tomem Odellem przeczytacie w najnowszym, styczniowo-lutowym Bazaar. A my już zapraszamy na koncert muzyka. Tom Odell 25 stycznia wystąpi w Krakowie, a dzień później w Warszawie. Harper's Bazaar jest patronem medialnym obu koncertów.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie