Hygge. Po duńsku szczęście
fot. Getty Images

Hygge. Po duńsku szczęście

Najmodniejszy sposób na życie.
30.11.2016

Choć idea narodziła się w Danii 200 lat temu, hygge przeżywa swój boom popularności właśnie teraz (w ostatnich miesiącach ukazało się kilka poradników na ten temat). O co chodzi? Hygge to odpowiedź na odwiecznie towarzyszące ludzkości pytanie „Jak żyć?”. A dokładnie: jak żyć, żeby być szczęśliwym. Duńczycy podobno wiedzą to najlepiej. Według Meika Wikinga, autora jednej z książek, a jednocześnie dyrektora Instytutu Szczęścia w Kopenhadze, to najszczęśliwszy naród na świecie. Jednocześnie na co zupełnie przeciwnego wskazują statystyki samobójstw w tym kraju, choć z roku na rok sytuacja się poprawia. Czyżby hygge było skutecznym lekiem na skandynawską depresję? Być może.

Nowości na polskim rynku wydawniczym poświęcone hygge / fot. materiały prasowe

Filozofia jest alternatywą dla szybkiego życia i ciągłej pogoni za sukcesem. Chodzi o to, by czasem się zatrzymać. Docenić zwyczajne chwile i proste przyjemności. Można sobie w tym pomóc, tworząc wokół siebie ciepłą, przyjemną atmosferę – otaczając się przyjaznymi ludźmi i pięknymi przedmiotami (bez zakupów się więc nie obejdzie, choć z założenia miało być antykonsumpcyjnie...). Niezbędne gadżety? Świece (zapalane na co dzień, a nie tylko od święta), kubek gorącej kawy, herbaty lub grzanego wina (najlepiej w dzianinowym ocieplaczu), grube koce i mnogość poduszek. Rzeczy niepożądane? Telefony i komputery, czyli pożeracze czasu i wysysacze energii. Zamiast siedzieć na Facebooku lepiej wyjść na spacer albo spędzić czas z najbliższymi. Nauczyć się być tu i teraz.

Zobacz także: Śniadania projektantów!

 

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo