Tam chodzenie boso stało się największym luksusem
Saint Lucia / fot. Getty Images

Tam chodzenie boso stało się największym luksusem

Saint Lucia, czyli raj na Karaibach
10.06.2018

Raj na Karaibach

„Witamy w raju”, zapowiada pilot, gdy samolot zbliża się do lądowania na Międzynarodowym Lotnisku Hewanorra na Saint Lucia, małej karaibskiej wysepce. Jego słowa idealnie zgrywają się z rozbrzmiewającym w tle: Aruba, Jamaica ooo I wanna take ya – hitem Kokomo grupy The Beach Boys. Pilot ani trochę nie przesadził, jestem w raju. Roślinność bujna jak w podzwrotnikowej dżungli, białe piaszczyste plaże, woda we wszystkich odcieniach turkusu i lazuru, kolorowe rybackie wioski, plantacje dostojnych palm kokosowych… Ooo I wanna take ya.

Saint Lucia, czyli Wyspa Świętej Łucji, to jedyne na świecie państwo, którego nazwa jest imieniem kobiety – pochodzącej z Syrakuz chrześcijańskiej męczennicy. W ciągu wieków władza nad tą leżącą we wschodniej części Morza Karaibskiego wyspą czternaście razy przechodziła z rąk Francuzów do rąk Anglików i z powrotem, aż do czasu uzyskania przez państwo niepodległości w 1979 roku. Wśród jego mieszkańców są potomkowie Afrykanów, Kreolów, Indian, Francuzów i Brytyjczyków. Tutejsza kultura jest niezwykle bogata, a jej eklektyzm w połączeniu z egzotyką i pięknem działa na turystów jak magnez. Na szczęście wyspa nie stała się tak popularna jak inne kurorty Karaibów. Tu tłumy nie przyjeżdżają.

Przed laty los przywiódł na Saint Lucia Rogera Myersa. Kiedyś był księgowym grupy The Beatles, potem odniósł sukces jako londyński restaurator, a wtedy żona wpadła na pomysł, by kupili sobie dom na Karaibach. „Odpowiedziałem, że absolutnie się nie zgadzam, a wkrótce potem stało się tak, jak chciała żona. I się zaczęło”, opowiada. Po kupnie domu Myers zdecydował się także na zainwestowanie w Sugar Beach. Położony na 40-hektarowej plantacji zespół hotelowy typu all inclusive nie wydawał się szczególnie atrakcyjny, ale lokalizację miał bajeczną – między dwoma najbardziej charakterystycznymi punktami wyspy: Gros Piton i Petit Piton. Wzniesienia pochodzenia wulkanicznego są tak piękne, że zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Myers, zachwycony niewypowiedzianym pięknem i tajemniczością tego zakątka, zdecydował się przekształcić podupadające zabudowania w luksusowy kompleks hotelowy. Tak powstał resort Sugar Beach.

Spacerujemy wzdłuż bajecznego wybrzeża, a Roger opowiada: „Po tej plaży kiedyś często przechadzał się słoń. Nazywał się Bup, należał do ekscentrycznego brytyjskiego arystokraty Colina Tennanta, lorda Glenconner. Lorda początkowo urzekła sąsiednia wyspa Mustique, którą zakupił pod koniec lat 50., i uczynił z niej miejsce spotkań światowej śmietanki towarzyskiej. Popadł jednak w tarapaty finansowe, wycofał się stamtąd i zamieszkał na Wyspie Świętej Łucji. Wybudował rezydencję inspirowaną architekturą Taj Mahal, po czym sprowadził słonia z Indii… Gościli tu inni arystokraci, między innymi księżniczka Małgorzata, siostra królowej Elżbiety II. Gdy lord wraz ze słoniem Bupem przeszli już do historii, prawa własności do jego domu stały się na długie lata przedmiotem sporu między krewnymi arystokraty i zarządcą nieruchomości”. Dom podupadł, jednak wciąż można podziwiać jego oryginalną bryłę.
Dziś w Sugar Beach lubią wypoczywać gwiazdy. Często przyjeżdża tu Gwyneth Paltrow, Matt Damon właśnie tutaj dokonał uroczystego odnowienia ślubów małżeńskich ze swoją żoną Lucianą. Widoczny stąd fragment oceanu stał się z czasem naturalną przystanią dla luksusowych jachtów, kotwice zarzucają tu chętnie Bill Gates i Richard Branson.

 


fot. Getty Images

Sugar Beach to apartamenty i wille usytuowane tuż nad brzegiem oceanu. Zwyczajem stało się, że wszyscy chodzą tu boso. Już w chwili przybycia każdy gość dostaje osobistego opiekuna. Ten doradza między innymi przy wyborze menu, a Saint Lucia oferuje niewiarygodny miks smaków wywodzących się z kuchni indiańskiej, połączonej z tradycjami europejskimi i afrykańskimi, dodatkowo wzbogaconej przez przybyszów z Chin i Indii. Mnie mój opiekun poleca soczyste zapiekane przegrzebki na purée z topinamburu, delikatną wołowinę kobe i doskonale ugotowaną rybę mahi-mahi z zieloną papką figową i tropikalną salsą. Kuchnia karaibska to głównie lokalne ryby 

i grillowane mięso, do niego często podaje się abricot – owoc wielkości melona w smaku przypominający morelę – czy słynny owoc chlebowy. Popularne są placki z kassawy (na słodko lub na słono), accras – paszteciki z rybami, krewetkami lub warzywami, minikiełbaski boudin créole oraz crabe farci – cienki chlebek faszerowany mieszanką kraba i warzyw.

Siedząc na tarasie z widokiem na ocean, boso oczywiście, słucham opowieści Myersa: „Chciałem stworzyć coś naprawdę wyjątkowego. Bez tej całej sztywności, tak typowej dla wielu pięciogwiazdkowych karaibskich hoteli”. Przy plażach o białym piasku, zakupionych od lorda Glenconner, Myers zbudował domy zaprojektowane przez studio architektoniczne Michaelis Boyd Associates, wyróżnione nagrodami w wielu konkursach. Rezydencje można wynająć, ale także kupić, a ceny wahają się od 8 do 15 milionów dolarów. Wzniesione są w nowoczesnym stylu, bardzo odbiegającym od starszych willi czy bungalowów w stylu kolonialnym. Wielkie, sięgające od podłogi po sufit przeszklone drzwi otwierają się na bezkresny ocean i zapewniają dostęp do prywatnej plaży.
Niechętnie opuszczam Sugar Beach, ale chcę odwiedzić Castries, stolicę wyspy, i tutejsze galerie sztuki. Któregoś dnia jadę do ogrodu botanicznego Mamiku i spaceruję wśród setek tropikalnych kwiatów. Nurkuję w rezerwacie morskim Soufrière Marine Management Area, podziwiając obłędne rafy koralowe i podwodne pasma górskie. Wracając do hotelu, często na plażach widzę młode pary, które w romantycznych altankach nad oceanem biorą ślub. Jestem w raju, powtarzam sobie często. Nie chcę stąd wyjeżdżać.

 

Tekst: Eléonore Marchand.

Artykuł pojawił się premierowo w numerze 05 (54) Harper's Bazaar Polska.

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo