Jedz na szczęście, czyli jak to co jemy, wpływa na nasz nastrój

Jedz na szczęście, czyli jak to co jemy, wpływa na nasz nastrój

To, co jesz, może sprawić, że poczujesz wiatr w żaglach albo przeciwnie – stracisz cały zapał. Diety wkładamy między bajki, teraz czas na zdrowe jedzenie.
31.12.2018

Wpływ diety na samopoczucie

Radość, smutek i strach – okazuje się, że najważniejsze emocje mogą mieć związek z mikrobiotą. A więc z tym, co żyje w naszych brzuchach. W świetle najnowszych badań nasze bakterie jelitowe porozumiewają się z układem nerwowym za pośrednictwem skomplikowanego systemu sygnałów wysyłanych przez bakterie. Sygnały te to neuroprzekaźniki produkowane przez florę jelit. W jej kontekście lekarze coraz częściej używają określenia „drugi mózg”, bo tam właśnie powstają dopamina, serotonina i kwas GABA. Co to takiego? Związki, które oddziałują na mózg antydepresyjnie. Co ciekawe, różne gatunki drobnoustrojów jelitowych zmuszają nas w ten sposób do dostarczania im bardzo konkretnych pokarmów. Nie zawsze są to warzywa i kiszonki, czasem mamy ochotę na zwykłego pączka. Co wtedy zrobić? Dietetycy każą słuchać swojego ciała, więc najprościej po prostu zjeść ciastko. A jeśli tak, to najlepiej je sobie zrobić. Tylko w ten sposób unikniemy szkodliwych składników: tłuszczów trans, spulchniaczy i innych dodatków, które na florę jelit działają destrukcyjnie.

Dominujące trendy 2019 roku, dzięki którym będziesz zdrowsza i piękniejsza.

Jelita, czyli „drugi mózg”

W najnowszej książce Jelita, mózg i spółka trójka specjalistów tłumaczy, że „jeśli pączkami karmisz streptokoki, a to tylko jeden z rodzajów bakterii łasych na cukier, wcinają je i uwalniają dopaminę. Nie minie wiele czasu, a zaczniesz kojarzyć pączki z uczuciem zadowolenia. I oto nawyk gotowy”. Z naszym mózgiem konwersuje na co dzień aż 10 bilionów bakterii, i to tylko w dolnym odcinku przewodu pokarmowego! A co robi mózg? Odpowiada. I chociaż wciąż wiemy mało, badania wskazują, że krótka terapia poznawczo-behawioralna potrafi zdziałać cuda i pomaga na przykład osobom dotkniętym zespołem jelita drażliwego. Sygnały, które nasz „drugi mózg” wysyła do pierwszego, są bardzo subtelne, dlatego czasem może się wydawać, że źródłem głodu lub chęci na czekoladę jest głowa. A to po prostu zbiorowa prośba wysłana przez drobnoustroje. Pozostaje więc pytanie: co i jak jeść, by nasze bakterie i głowa pozostawały w jak najlepszym humorze?

Bella Hadid pokazała zawartość swojej lodówki.

Co jeść, by mieć dobry nastrój?

Otóż niektóre przyjazne nam mikroorganizmy produkują kwas masłowy, który nie tylko żywi i goi wyściółkę jelit, ale potrafi też dotrzeć do mózgu, gdzie ma swój wkład w poprawę nastroju oraz usprawnianie myślenia. Tym bakteriom najlepiej służy błonnik, dlatego warto włączyć go do diety w większej ilości. Ponadto należy wybierać produkty bogate w naturalne prebiotyki. Te ostatnie są pożywką dla dobrych bakterii, czyli probiotyków. Oto najlepsze z nich: słonecznik, karczoch, cykoria, soczewica, szparagi i  fasola. Kolejny składnik jedzenia ceniony przez naszą mikroflorę to sfermentowane produkty, jak kiszone ogórki i kapusta. Poza tym jogurt – są w nim najlepsze psychobiotyki, czyli drobnoustroje o udowodnionym wpływie na psychikę. Co jeszcze? Dla własnego dobra ograniczamy alkohol (niszczy pożyteczne bakterie), śmieciowe jedzenie i od czasu do czasu przyda się kilkudniowy post. To najlepszy sposób na wzmocnienie mikroflory i pozbycie się uszkodzonych komórek z organizmu. Tak właśnie działa modny ostatnio post doktor Dąbrowskiej. W podstawowej wersji trwa 14 dni i nazywany jest kuracją warzywno-owocową. W skrócie to pięć posiłków dziennie. Skomponowane z warzyw, owoców lub soków dostarczają tylko 600 kalorii na dobę. Co w zamian? Energia, jasność umysłu i dobry nastrój. 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie