O tym, jak to jest być najmłodszą szefową kuchni modnej restauracji, rozmawiamy z Agatą Ziębą z warszawskiej Bibendy
Agata Zięba / fot. materiały prasowe

O tym, jak to jest być najmłodszą szefową kuchni modnej restauracji, rozmawiamy z Agatą Ziębą z warszawskiej Bibendy

Ulubionego miejsca spotkań warszawskich foodies.
07.02.2019

Bibenda zagościła na mapie Warszawy w 2014 roku, słynie z sezonowych potraw na bazie lokalnych produktów oraz autorskich koktajli. W tym roku kończy 5 lat i jest jednym z ulubionych miejsc spotkań stołecznych foodies. Od 2 lat szefową kuchni jest Agata Zięba, która w rozmowie z BAZAAR odsłania kulisy swojej pracy.

Jedz na szczęście, czyli jak to co jemy, wpływa na nasz nastrój.

Agata Zięba, szefowa kuchni warszawskiej Bibendy w rozmowie z Bazaar

Harper's Bazaar: Jak zaczęła się twoja przygoda z gastronomią?

Agata Zięba: Na początku były... wyjątkowo długie i nudne wakacje. Zaczęłam gotować, bo potrzebowałam się czymś zająć. Było już stanowczo za późno, żeby zainteresować się jazdą konną czy baletem, więc stanęło na czymś bardziej przyziemnym tj. obiadach dla rodziców. Rozkręciłam się – na imprezy z przyjaciółmi zawsze przynosiłam coś do jedzenia, zrobiłam parę cateringów dla znajomych, znajomych znajomych i... nieznajomych. Wkrótce przyjaciele postanowili otworzyć foodtrucka. Poprosili, żebym zajęła się kuchnią. Tak zaczęła się dwuletnia przygoda. Potem uznałam za naturalne, żeby pójść za ciosem i dalej gotować. Tak trafiłam do Bibendy przy ulicy Nowogrodzkiej 10 w Warszawie.

Agata Zięba / fot. materiały prasowe

Czy nie bałaś się przejąć kuchni w Bibendzie, tym samym stając się najmłodszą szefową kuchni w nowoczesnej restauracji w Śródmieściu?

Jasne, że się bałam, ale nie tak, jak można by się tego spodziewać. Bibenda to jest pierwsza restauracja, w której pracowałam i nie znałam świata poza nią, To było dla mnie naturalne środowisko, nie wchodziłam w zupełnie nową, przerażającą sytuację. Poza tym zawsze miło jest robić to, co się chce, tak, jak się chce, a wiedziałam, że w tym miejscu będzie to możliwe. Wiedziałam też, że właściciele Beniamin Bielecki i Kasia Majewska są zaangażowani w codzienne życie restauracji, więc nie miałam powodu myśleć, że będę pozostawiona sama sobie. 

W czym tkwi sekret dań Bibendy?

Od samego początku mamy takie podejście, że wszystko co można, robimy sami. Naturalnym ruchem było więc „przerzucenie” produkcji mięs do FESTu w Porcie Czerniakowskim, gdzie stanęła wędzarka. Restauracja Fest jest młodszą siostrą Bibendy, która specjalizuje się w mięsach w stylu BBQ oraz organizacji imprez.  Tam pracujemy nad wędlinami, własnej roboty kiełbasami i kiszonkami, które potem pojawiają się również w Bibendzie.

Od roku planując menu, mamy z tyłu głowy ideę, żeby Bibenda była miejscem, w którym ludzie spędzają czas. Zależy nam więc, żeby wybór naszych gości nie padał nigdy na jedno danie, żeby te dania były mniej zobowiązujące. Chcemy ich nakłonić do dzielenia się jedzeniem i próbowania wielu potraw podczas jednego wieczoru, podjadania ze wspólnych talerzy. Z drugiej strony, dzięki takiemu podejściu nie musimy się ograniczać i jeśli chcemy serwować całego kurczaka, wielki kawał mięsa lub ryby, to po prostu to robimy, stawiamy na dużym półmisku i serwujemy rodzinny obiad do stolika.

Co poza jedzeniem do północy oferuje Bibenda?

Gdybym tu nie pracowała, lubiłabym przychodzić do Bibendy, bo... jest taka codzienna. Można tu wpaść na lunch w trakcie pracy, na obiad z rodziną, trójką dzieci i psem, zamówić coś małego do wina, a potem jeszcze i jeszcze coś innego, bo wino wciąga. Można przyjść na koktajl przed imprezą, i po – na ostatnie shoty. A w niedziele, już od 10.00 serwowane są śniadania. Nie ma tu zadęcia – można z kelnerem pogadać o winie, z barmanem o koktajlu, czasem nawet można zachęcić do rozmowy kucharza. 

Co będziemy jeść w 2019 roku? Najważniejsze kulinarne trendy.

W Bibendzie odbywają się też imprezy... 

Tak. W weekend 15-17 lutego świętujemy 5. urodziny Bibendy! Z tej okazji przygotujemy kartę z wyjątkowymi daniami i koktajlami. Na piątkowy wieczór zaplanowaliśmy występ na żywo argentyńskiego perkusisty Didiego Lezcano oraz polskiego wirtuoza skrzypka Mateusza Adamczyka, a w niedziele brunch na bogato!

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 

tak wygląda nasze patio pięć minut po deszczu. #pusto #cicho #pięknie Chodźcie, jest magicznie! #kamiennice #podwórka

A post shared by Bibenda (@bibendanowogrodzka) on

Czy to, że jesteś kobietą, ma wpływ na twoją pracę?

Mam dość silny i nieznoszący sprzeciwu charakter, więc płeć raczej nie stoi mi na przeszkodzie. W naszej kuchni przeważają mężczyźni, taka jest zresztą w dalszym ciągu specyfika rynku gastronomicznego, ale chłopcy nie mają problemu z podporządkowaniem się. Albo bardzo dobrze udają. Za każdym razem kiedy pojawia się u nas ktoś nowy, muszę zaznaczyć, że ja tu rządzę. Nie bez odrobiny satysfakcji. A samo gotowanie jest moją wielką pasją i mam to szczęście, że mogę się nim zajmować zawodowo. W wolnych chwilach zresztą także gotuję – eksperymentuję w domu, wydając obiady i kolacje dla przyjaciół i to właśnie one dodają mi skrzydeł i energii do pracy w Bibendzie. 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie