Dlaczego psycholog John Deckmann stał się objawieniem Instagramu?
źródło: Instagram.com/johandeckmann

Dlaczego psycholog John Deckmann stał się objawieniem Instagramu?

Sztuką w formie książki i słowa przeprowadza na Instagramie powszechną terapię.
22.04.2019

Rozmawiamy z Johanem Deckmannem, duńskim psychologiem, który stał się objawieniem Instagramu

Maja Chitro: Czytasz ludziom w myślach. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam
twój profil instagramowy, okazało się, że opisujesz wszystko, o czym wstydziłam się lub bałam mówić głośno. Z komentarzy wynika, że nie tylko ja.

Johan Deckmann: To mój wrodzony dar! Choć nie zawsze jest to wygodne, wyobraź sobie, co przeżywam w autobusie… (śmiech)

Teraz rozumiem, dlaczego na okładkach gromadzonych przez ciebie starych książek zamieszczasz tak trafne opisy ludzkich stanów psychicznych: „Wszystko ze mną ok i inne kłamstwa”, „Malowanka czarnych myśli”, „Jak siedzieć cicho, aby inni uwierzyli, że jesteś mądry”, „Jak umrzeć, żeby podnieść wartość swojej sztuki”.

Jestem psychologiem, ale od dawna zajmuję się też malarstwem i rzeźbą. Gdy pewnego dnia wpadło
mi w ręce jedno z pierwszych wydań Bytu i nicości Sartre’a, zdałem sobie sprawę, że moją ekspresję twórczą mógłbym wyrażać w nowy sposób. Połączenie pracy psychoterapeuty i powaga książki – to ciekawa hybryda. Poza tym wierzę, że odpowiednie słowa mogą być lekarstwem dla naszego umysłu,
o ile się je usłyszy, przeczyta lub wypowie.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Your Year @johandeckmann #johandeckmann

Post udostępniony przez Johan Deckmann (@johandeckmann)

Hasła z twoich książek przypominają te zamieszczane na popularnych ostatnio poradnikach, ale tak naprawdę chyba z nich żartują. Jak to z nimi jest?

Moje prace są zwierciadłem współczesnych ludzkich zachowań. I chociaż mogą przypominać poradniki, nigdy w ten sposób o nich nie myślałem. Widzę to raczej tak, że używane przeze mnie sentencje są moim manifestem.

I co ten manifest mówi? Że boimy się zmierzyć sami ze sobą? Że nie umiemy sobie radzić ze spotykającymi nas zdarzeniami? Czy może manifest jest formą ogólnej terapii?

Tak! Trafiłaś w punkt. Wierzę, że człowiek jest w stanie wznieść się ponad autosabotaż, autoniewolnictwo powszechnie nazywane nawykami, ciągłą pogoń myśli i społeczne ograniczenia. Czasami potrzebujesz małej zachęty i kogoś, kto powie ci: to jest możliwe. I tym kimś jestem ja – zachęcam poprzez sztukę. Spróbuj zamknąć oczy i na chwilę się zrelaksować…

Tęsknicie za „Przyjaciółmi”? Śledźcie na Instagramie serialową Monicę.

Zaczynam się czuć jak na kozetce, a przecież miało być o sztuce. Skąd się biorą te trafne zdania na książkach?

Najpierw w mojej głowie pojawiają się pojedyncze słowa, niczym zagadki. To, co z nich powstaje, w większości przypadków nie jest inspirowane zdarzeniem autobiograficznym, ale moją pracą psychoterapeuty, ludzkimi zachowaniami i osobistym doświadczeniem.

Gdzie znajdujesz książki, na których piszesz?

Głównie w antykwariatach. To moje małe płótna.

Po co psychoterapeucie kolejne zajęcie na pełen etat – sztuka? A może to też forma terapii? Tym razem autoterapii.

Nie odbieram tak tego. Chodzi raczej o uwolnienie świadomości i wyjście poza moją praktykę. Tak jest zdrowo.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Hide Your Feelings @johandeckmann #johandeckmann

Post udostępniony przez Johan Deckmann (@johandeckmann)

Podobno wcześniej komponowałeś muzykę?

Od małego komponowałem. Poza tym właśnie pracuję nad serią piosenek, które będzie można usłyszeć na YouTube, powstaną do nich animowane klipy. Zdradzę, że będzie to wariacja na temat mojej pracy.

Wspominałeś o współczesnych ludzkich zachowaniach. Jaka jest nasza kondycja? Jesteśmy coraz bardziej samotni? A może trend się odwraca? Mówi się o FOMO…

Myślę, że FOMO (fear of missing out – lęk przed tym, że ominie nas ważna informacja lub wydarzenie) to jeden z naszych najbardziej pierwotnych strachów. Nic nowego, choć tak twierdzą media. Czy FOMO nie było przyczyną występku, którego dopuścili się Adam i Ewa? Nie chcieli przeoczyć tego, co wiedział Bóg, znający dobro i zło. Kiedy przyglądam się naszej rzeczywistości, widzę straszliwą nędzę, samotność i głęboką potrzebę bycia „kimś”. Media społecznościowe dały nam jakiś płytki komfort przynależności do kogoś, ale jednocześnie bycia samotnym. Instagram stworzył iluzję równości, bo tak wielu ludzi ma dzisiaj szansę pokazać, co potrafi, bez konieczności objeżdżania świata czy nie mając wyglądu modela.

Ty też dużo publikujesz na Instagramie. Czytasz komentarze? Pomagają ci w pracy?

To, że na moim profilu zgromadziło się tak wielu ludzi, sprawia mi wielką przyjemność. Bardzo doceniam ich wsparcie. I tak, czytam komentarze. Ale nie stają się częścią mojej sztuki czy pracy.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

I’m Sorry @johandeckmann #johandeckmann

Post udostępniony przez Johan Deckmann (@johandeckmann)

 

Kiedyś powiedziałeś, że inspiruje cię psychologiczny kontekst sztuki Louise Bourgeois. Dodałbyś jeszcze kogoś?

Kocham Louise Bourgeois. Ale nie wyobrażam sobie życia bez sztuki Roberta Rauschenberga, Andy’ego Warhola, prostoty Lucia Fontany, fotografii Sama Haskinsa i obrazów Domenica Gnolego. 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie