Rozmawiamy z Mają Ganszyniec, polską ekodesignerkę, która zaprojektowała kolekcję dla Ikei
fot. Sebastian Ciuliński

Rozmawiamy z Mają Ganszyniec, polską ekodesignerkę, która zaprojektowała kolekcję dla Ikei

Jej marka wpisuje się w nurt zrównoważonego designu.
05.05.2019

Designerka eko, Maja Ganszyniec w rozmowie z BAZAAR

Małgorzata Czyńska: Wychowałaś się w wielkim, starym domu, wśród przedmiotów z historią, w rodzinie, w której rzemiosło było obecne na co dzień. Dom cię ukształtował?

Maja Ganszyniec: Dopiero z wiekiem zdaję sobie sprawę, jak bardzo. Dębowy parkiet, mosiężne klamki i detale, pianino, na którym uczyłam się grać jako dziecko i które już wtedy miało prawie 100 lat, a 30 lat później nadal służy… To nie był skansen. Rodzice szukali nowoczesnych mebli i wprowadzali je do wnętrz. Właśnie odkryliśmy, że prosty bukowy stolik kawowy, kupiony z odrzutów IKEA, ma już prawie 40 lat, przetrwał kilka pokoleń skaczących po nim dzieci i nie wiadomo ile imprez.

Wyrzuciłabyś na śmietnik drewniane krzesło?

Nigdy! Szanuję rzeczy wykonane ze szlachetnych materiałów. Estetyczny przedmiot porusza nasze emocje, wykształca przywiązanie.

I ładnie się starzeje.

No właśnie. Drewno, skóra, miedź czy mosiądz to materiały długowieczne. Zniszczenia ich nie szpecą, raczej dodają im uroku.

Z plastikiem sprawa wygląda inaczej.

Plastik jest ważnym materiałem, skokiem cywilizacyjnym. Ale źle znosi upływ lat. Porównaj ryski na drewnie i na plastiku! Dopuszczam jego zastosowanie na przykład w meblach ogrodowych, a najchętniej w tworzywie z recyklingu.

Szlachetny materiał to według ciebie zdrowy materiał. Mało mówimy o tym, jak toksyczne są meble i gadżety w naszym otoczeniu. Co nas truje?

Wiemy już, że truje nas powietrze i jedzenie. Nie zdajemy sobie sprawy z ilości substancji toksycznych, jakie mogą znajdować się w meblach i elementach wyposażenia wnętrz. Kleje, lakiery, pianki, tkaniny – meble produkowane z pominięciem odpowiednich standardów mogą emitować szkodliwe substancje przez lata. Warto się zastanowić przed zakupem mebla niejasnego pochodzenia.

Bulwa, projekt marki NurtNawadniacz Bulwa marki Nurt / fot. materiały prasowe

Świat jest zalany rzeczami. Gdybyśmy chcieli działać ekologicznie, powinniśmy przestać produkować cokolwiek. Jak radzi sobie świadoma problemu projektantka?

Wierzę w małe kroki, zmiany, które zaczynamy na własnym podwórku. Nie zatrzymam machiny globalnej gospodarki. Proponuję alternatywne produkty i komunikację, która może sprawi, że ktoś zastanowi się dwa razy nad zakupem rzeczy „na teraz” i wybierze tę „na lata”. Projektuję i pracuję w zgodzie ze sobą. Nie interesują mnie działania, które mają na celu stworzenie iluzji, marketingowej obietnicy. Nie chcę kreować wirtualnych światów. Pracuję nad prostymi, prawdziwymi rzeczami, bez ściemy, z partnerami, którzy tę zasadę podzielają.

Z tej idei wypływa Nurt, twoja autorska marka.

Pozyskujemy materiały i produkujemy tylko lokalnie, w promieniu 300 kilometrów od studia. Korzystamy z tradycji tej części Europy. Używamy drewna, skóry, mosiądzu, naturalnych i nietoksycznych klejów, olejów, garbników. Wybieramy meble i dodatki o stonowanej, ponadczasowej stylistyce, która przetrwa próbę czasu. Zależy nam na tworzeniu lekkiej, przyjaznej przestrzeni, która niesie spokój i harmonię.

Kolekcja Mai Ganszyniec dla Ikei / fot. materiały prasowe

Wśród lokalnych materiałów znalazł się między innymi kamień polny, z którego powstają piękne świeczniki i podpórki do książek.

Obejrzałam wiele kamieni z różnych części świata, zanim odkryłam urodę i potencjał kamienia polnego. Bywa, że szukamy daleko, a skarb jest na wyciągnięcie ręki.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie