Richard Avedon: wytrawny Łowca Chwil
Richard Avedon / fot. Getty Images

Richard Avedon: wytrawny Łowca Chwil

Mówiono o nim, że jest jak drapieżnik, który poluje na najlepsze ujęcie. Na to jedno jedyne czekał godzinami. Zdjęcia Avedona dla Harper's Bazaar na zawsze zmieniły sposób patrzenia na modę
19.08.2017

Richard Avedon i jego historia

Centrum Paryża, sierpień 1947 roku. Modelka, ubrana w czarny dopasowany żakiet i spódnicę, w samym sercu miasta, na ulicy, kręci piruety. Fotografowi udaje się uchwycić moment, w którym obok niej przechodzi trzech mężczyzn. Musi być piękna, bo młodzi dżentelmeni nie mogą oderwać od niej wzroku. My nie widzimy twarzy, uwaga odbiorcy koncentruje się na rozkołysanej spódnicy. Kobieta ma na sobie ubrania z kolekcji, którą kilka miesięcy wcześniej pokazał Christian Dior, a Carmel Snow, ówczesna redaktor naczelna Bazaara, ochrzciła mianem New Look. „Wirujące spódnice. Fałdy i plisy.

Dior szyje spódnice z 45 jardów materiału!”, zachwycano się, gdy w październiku 1947 roku zdjęcie zostało opublikowane na łamach Harper's Bazaar. Ta jedna fotografia stała się zapowiedzią powrotu kobiecej sylwetki, zwiastunem nadejścia złotej ery mody, ale też symbolem otwarcia nowego rozdziału w sposobie jej prezentowania. Jej autorem był Richard Avedon, kluczowa postać w kształtowaniu XX-wiecznej fotografii mody,  wtedy zaś jej młody adept.

 

 

Roseanne Vela, sunglasses by Dior, New York, March 20, 1984 #richardavedon #roseannevela @dior

A post shared by The Richard Avedon Foundation (@avedonfoundation) on Jun 9, 2017 at 2:10pm PDT

Fotografia we krwi

Avedon branży przeznaczony był od dziecka, w jego domu moda była jednym z głównych tematów rozmów. Matka Anna, niespełniona artystka, pochodziła z rodziny zajmującej się produkcją odzieży, ojciec Jacob Israel prowadził na Fifth Avenue dom handlowy, w którym Richard, będąc małym chłopcem, fotografował prezentowane na manekinach kolekcje. Aby doskonalić swoje umiejętności, w wieku 12 lat dołączył do klubu fotograficznego YMHA (Young Men's Hebrew Association).

Jego pierwszą muzą i modelką była siostra Luise – ciemnowłosa piękność o wielkich smutnych oczach, której matka powtarzała wielokrotnie, że z taką urodą nie musi się już nawet odzywać. „Była tak urzekająca i nieśmiała, że nikt nie zauważał jej udręki. Gdy miała 20 lat, trafiła na leczenie do szpitala psychiatrycznego, gdzie zmarła w wieku 42 lat. „Uroda ją zniszczyła. Uważam, że uroda może izolować tak jak geniusz, tylko bez plusów tego ostatniego”, mówił po latach Avedon.

Avedon i Harper's Bazaar

Moment, który w największym stopniu zaważył na jego dalszych zawodowych losach, zapamiętał tak: „Pewnego wieczoru razem z ojcem spacerowaliśmy po Fifth Avenue, przyglądając się wystawom sklepowym. Przed hotelem Plaza ujrzałem łysego mężczyznę fotografującego opartą o drzewo piękną kobietę. Uniósł głowę, poprawił jej delikatnie sukienkę i zrobił zdjęcie. Później zobaczyłem je w Harper's Bazaar”.

 

W domu Avedonów modowy magazyn pojawiał się bardzo często. Również wtedy, gdy w czasach Wielkiego Kryzysu rodzinna fortuna stopniała i cała czwórka była zmuszona przeprowadzić się do dużo mniejszego mieszkania. Richard sypiał w jadalni, a żeby tchnąć w ciasne wnętrza nieco życia i optymizmu, na ścianach poprzyklejał wydarte z Bazaara zdjęcia Martina Munkácsiego.
Po latach przyzna, że to właśnie świeże spojrzenie Węgra na fotografię mody stało się dla niego samego największą inspiracją. Drugą był magazyn Harper's Bazaar. „Bazaar lśnił!”, wspominał w 1994 roku. „Był radosną kombinacją wszystkich wartości, które moi rodzice cenili w amerykańskim stylu życia”.

 

Choć praca dla słynnego tytułu wydawała się Avedonowi przeznaczona, droga do niej nie była usłana różami. W 1941 roku młody człowiek rozpoczyna studia filozofii i poezji na Uniwersytecie Columbia. Zaledwie rok później, mając 19 lat, rezygnuje jednak z nauki, zaciąga się do marynarki i wstępuje do Floty Handlowej. Trafia do departamentu fotografii w bazie Sheepshead Bay na Brooklynie, gdzie podarowanym przez ojca aparatem Rolleiflex uwiecznia wszystko, co się tam dzieje: ważne uroczystości, wypadki, a nawet sekcje zwłok. Właśnie te zrealizowane w bazie, niemające nic wspólnego z modą zdjęcia, zadecydują później o przyjęciu Avedona do prestiżowego grona współpracowników Harper's Bazaar.

 

Today would have been Richard Avedon's 94th birthday. Here is a self-portrait taken on October 10, 1949 . #richardavedon

A post shared by The Richard Avedon Foundation (@avedonfoundation) on May 15, 2017 at 8:16am PDT

 

Po opuszczeniu floty, w 1944 roku, młody fotograf postanawia poprosić o spotkanie ówczesnego dyrektora artystycznego magazynu, Alexeya Brodovitcha. Trudno dostać się do niego ot tak z ulicy, dlatego Avedon specjalnie zapisuje się do New School, gdzie rosyjski fotograf i wykładowca prowadzi zajęcia. Czternaście razy umawiają się na spotkanie, ale każde kolejne w ostatniej chwili zostaje odwołane. Ambitny i uparty chłopak nie daje jednak za wygraną. Wie, gdzie mieszka Brodovitch, postanawia więc zostawić swoje portfolio u niego w domu. Gdy w końcu dochodzi do rozmowy i Avedon ma szansę zaprezentować swoje prace, na Brodovitchu największe wrażenie robi zdjęcie powstałe w czasie służby we Flocie Handlowej.

To fotografia bliźniaków, z których jeden wyraźnie stoi na pierwszym planie, drugi zaś znajduje się z tyłu, jego sylwetka jest nieostra, lekko rozmazana. Brodovitch chce, by Avedon powtórzył ten eksperyment, fotografując modę. Ta właśnie w sumie przypadkowa fotografia otwiera mu drzwi do kariery.

 

Mając 19 czy 20 lat, z rodzinnego domu udałem się prosto do mojej nowej, świadomie wybranej matki, ojca i szalonej, błyskotliwej ciotki”, wspominał Avedon w dokumencie Richard Avedon: Darkness and Light z 1996 roku. Artysta miał na myśli ówczesną redaktor naczelną Bazaara Carmel Snow, dyrektora artystycznego Alexeya Brodovitcha i redaktor Dianę Vreeland. Szybko stał się ich ulubieńcem, często towarzyszył im podczas tygodni modw Paryżu. To oni ukształtowali jego artystyczną wrażliwość i spojrzenie na modę. Brodovitch był bardzo podoby do ojca Avedona – surowy, stanowczy, nigdy nie mówił komplementów. Do młodych adeptów sztuki fotografii zwykł krzyczeć: „Zachwyćcie mnie!”.

Wielu z nich nie potrafiło jednak sprostać jego oczekiwaniom. Carmel Snow z kolei nauczyła Avedona, że fotografie mody to coś więcej niż tylko ładne zdjęcia modelek prezentujących nową kolekcję. Kazała patrzeć mu głębiej, szukać prawdy w ich oczach. Dianę Vreeland podziwiał za wyjątkową wyobraźnię. „Podczas jednej z sesji w Egipcie z modelką Dovimą przesłała mi wiadomość: «Dick (Tak zwracali się do niego współpracownicy – przyp. red.), zanim zaplanujesz te zdjęcia, pomyśl o Kleopatrze, jak spaceruje po dachu podczas tych gorących nocy. Wszyscy są starzy, a ona piękna i młoda.» Dzięki swojej wyobraźni i erudycji potrafiła zmienić twój sposób myślenia”, opowiadał. 

 

Jean Shrimpton, hair by Ara Gallant, December 5, 1968 . . #richardavedon #jeanshrimpton

A post shared by The Richard Avedon Foundation (@avedonfoundation) on Feb 13, 2017 at 3:01pm PST

 

Avedon nie potrzebował dużo czasu, by wytyczyć nowy wizualny kierunek dla magazynu. Jego fotografie daleko odbiegały od publikowanych do tej pory w modowych czasopismach majestatycznych zdjęć posągowych piękności przypominających manekiny. U niego modelki były prawdziwymi dziewczynami z krwi i kości, żywymi istotami w ciągłym ruchu, które tańczyły i skakały. Szukał w nich nieoczywistego piękna. Do grona jego faworytek na początku lat 50. należała między innymi Dorian Leight, kobieta po  trzydziestce, matka dwójki dzieci, która skłamała, podając swój wiek, by tylko stanąć przed obiektywem Avedona. Jego ulubienicą była Dorothy Virginia Margaret Juba z Queens, która wymyśliła sobie pseudonim Dovima.

Młodsza siostra Dorian Leight, rudowłosa Suzy Parker, dzięki Avedonowi i sesjom do Harper's Bazaar została jedną z najsłynniejszych modelek lat 50. Na planie Avedonowi zawsze najbardziej zależało na chwytaniu chwil. Współpracownicy mówili, że jest jak drapieżnik, który poluje na najlepsze ujęcie. Zachwycała go nieprzewidywalność. „Próbując uchwycić modę w ruchu, jesteś wiecznie zaskakiwany. Nie wiesz, jak zachowa się tkanina, nie możesz tego kontrolować. To zawsze wielka niespodzianka”, wyjaśniał. Modelka Dorian Leigh tak wspominała wspólną pracę: „Dick uczestniczył w zdjęciach. Wykonywał ruchy, gestykulował, tańczył z nami, a my instynktownie reagowałyśmy na to, co robił”. Wiedział, jak zdjęcie ma wyglądać.

Wszędzie widział historie do opowiedzenia, a jeśli ich nie było, kreował je sam. Reżyserował nie tylko ruch modelek, ale też dbał o narrację, po brzegi wypełniał fotografie szczegółami. Był jak autor powieści detektywistycznych, który wie, że to drobiazgi stanowią o autentyczności opowiadanej historii. Ale chociaż liczył się dla niego każdy szczegół – mimika, spojrzenie, odpowiednie ułożenie dłoni, kieliszek wina, a nawet zawartość torebki – zawsze czekał na ten jeden magiczny, nieplanowany moment. Tak powstało zdjęcie wymieniane jako jedno z najwspanialszych, które kiedykolwiek ukazały się na łamach Bazaara – Dovima i słonie.

Sesja odbyła się w sierpniu 1955 roku, w paryskim Cyrku d’Hiver. Znajdujące się dziś w stałych zbiorach Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, stało się symbolem piękna, odwagi, kobiecej mocy i mitotwórczej siły mody. Tymczasem Avedon nigdy nie był z niego do końca zadowolony. „Szarfa leży nie tak, powinna spływać wzdłuż zewnętrznej nogi słonia po prawej stronie Dovimy”, mówił. Był nie tylko perfekcjonistą, ale i pasjonatem. Fotografię, swoją największa miłość, zawsze stawiał na pierwszym miejscu. Przez to cierpiała rodzina: dwie kolejne żony Doe Avedon i Evelyn Franklin oraz syn John F. Avedon. Nie uznawał weekendów, zwykł mawiać: „Jeśli któregoś dnia nie fotografuję, to tak jakbym się nie obudził”. Uważał, że w dążeniu do perfekcji potrzebna jest codzienna rutyna, bo tylko ona pozwala stawać się wciąż lepszym. 

 

 

Nora Kaye, Maria Tallchief, Shellie Farrell for Ballet Theatre, May 5, 1948 . . #richardavedon #norakaye #mariatallchief #shelliefarrell #ballet

A post shared by The Richard Avedon Foundation (@avedonfoundation) on Jul 24, 2017 at 2:42pm PDT

 

Styl i podejście do pracy Richarda Avedona były inspiracją do nakręcenia w 1957 roku musicalu Zabawna buzia z Audrey Hepburn w roli głównej. Ten jeden z najsłynniejszych filmów z modą w tle opowiada historię znanego fotografa, który poszukuje nowej twarzy na okładki kobiecego magazynu. Zafascynowany urodą napotkanej w księgarni ekspedientki Jo Stockton (Hepburn), postanawia uczynić z niej modelkę. Filmowe alter ego Avedona to Dick Avery (w tej roli Fred Astaire). Na planie fotograf pełnił funkcję konsultanta, między innymi dając Astaire'owi wytyczne, jak pracować z aparatem. Na ekranie pojawiły się też zdjęcia jego autorstwa. Scenarzystom dostarczył zaś wątków biograficznych – fabuła wykorzystuje historię jego związku z pierwszą żoną Doe, amerykańską modelką i aktorką, którą Avedon poznał w latach 40., gdy była skromną pracownicą biura, i stał się jej Pigmalionem.

W jednej ze scen Dick Avery podczas sesji zdjęciowej w centrum Paryża daje wskazówki Jo Stockton, jak ma pozować: „Jesteś w Paryżu, trzymasz w ręku balony, świeci słońce, a ty jesteś bardzo, bardzo szczęśliwa”. Jo skacze roześmiana, a Dick zatrzymuje ten ulotny moment na kliszy fotograficznej. W tym jednym ujęciu jest wszystko to, co w fotografii było dla Avedona najważniejsze – piękno, energia i nieprzewidywalność chwili.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie