Poznajmy fantastyczny świat Cecila Beatona
fot. Getty Images

Poznajmy fantastyczny świat Cecila Beatona

Nowe spojrzenie na legendę
30.12.2017
W 2011 r. Lisa Immordino Vreeland nakręciła film dokumentalny ,,Diana Vreeland: The Eyes Has to Travel” i napisała książkę o tym samym tytule. Tytułowa bohaterka – sławna redaktorka Harper’s Bazaar prywatnie była babcią Alexandra Vreelanda, czyli męża reżyserki. Rodzinne powiązania dały Lisie dostęp do niezwykłych archiwów. Przy pracy nad projektem jej uwagę przykuła postać przyjaciela Diany –  fotografa Cecila Beatona.
 

Kronikarz XX-wieku

To postać nietuzinkowa. Znakomity fotograf, malarz, pisarz, projektant wnętrz i kostiumów filmowych. Te ostatnie przyniosły mu Oscary za filmy ,,My Fair Lady” oraz ,,Gigi”. Robił niesamowite zdjęcia (w okresie przedwojennym swym dorobku miał ich ponad 700). Został oficjalnym fotografem rodziny królewskiej. Beaton wykonał m.in. portret koronacyjny królowej Elżbiety II. Pracował dla wielu prestiżowych magazynów o modzie. Ale to właśnie zdjęcia sław utrwaliły jego reputację. Przed obiektywem Brytyjczyka stawały największe hollywodzkie damy. Z jedną z nich łączyła go szczególna przyjaźń (plotkowano też o romansie), a mowa o Grecie Garbo.
 
 
W czasie II wojny światowej Beaton zrobił ważne zdjęcia dla amerykańskiego czasopisma ,,Life”. Zaś książek dotyczących różnych tematów (architektura wnętrz, fotografia, moda) opublikował imponująco dużo, bo aż trzydzieści osiem. Poniekąd mógł być sfrustrowany własnymi rozległymi zainteresowaniami i zdolnościami. Gdyby skupił się na jednej tylko dziedzinie z całą pewnością osiągnąłby w niej ogromny sukces. Był jednak zbyt niespokojny i ambitny. Cecila Beatona można nazwać rejestratorem XX wieku. Znajdował się w środku elity twórczej i kulturalnej swojej epoki. I nie była to tylko dekada. Czynnie działał od lat 20. do 70. XX wieku. Równie dobrze i swobodnie czuł się z rodziną królewską, jak i z Andym Warholem czy Mickiem Jaggerem. 
 
fot. Getty Images
 

Zakulisowe spojrzenie na życie Beatona

Wynikiem fascynacji Lisy Vreeland Cecilem Beatonem jest album i film dokumentalny ,,Love, Cecil: A journey with Cecil Beaton”. Jak sama przyznaje, chciała, aby album wyróżniał się na tle pozostałych publikacji o artyście. Większość z nich wygląda tak samo. Zawierają powtarzające się reprodukcje. Celem Vreeland było uzyskanie równowagi między rozpoznawalnymi zdjęciami a tymi nieznanymi. Jak na przykład uwieczniona przez niego martwa natura. Lisa przedstawia też historie kryjące się za słynnymi fotografiami. Książka krąży wokół życiowych doświadczeń legendy: ludzi, którzy go inspirowali i mieli na niego wpływ, barwnych przyjaciół, kolegów po fachu, podboju Hollywood, służby w czasie wojny i wreszcie angielskich korzeni. Mamy okazje podziwiać nie tylko piękne zdjęcia, uzyskujemy także wgląd do szkiców, listów, wycinków z gazet i pamiętników. Beaton słynął z kąśliwego języka. W swych pamiętnikach na nikim nie pozostawia suchej nitki. O Katharine Hepburn napisał: ,,Pomimo osiągniętego sukcesu, aury i naturalnej bezpośredniości, jest paskudną zepsutą żmiją.”
 
 
 fot. Getty Images

Sztuka wyboru

Pracując nad książką, autorka borykała się jednak z dwoma problemami. Największym była nieprzyzwoita ilość materiału, który musiała poddać ostrej selekcji. Wszystkie archiwa związane z artystą znajdują się w Wielkiej Brytanii. Począwszy od domu aukcyjnego Sotheby’s, które ma największe fotograficzne zbiory poprzez Victoria and Albert Museum a skończywszy na college’u  St. John’s w Cambridge, do którego uczęszczał Beaton. Placówka posiada jego pamiętniki oraz wszystkie listy, jakie napisał do znajomych. Drugą przeszkodą był charakter pisma artysty utrudniający odczytanie treści. Na szczęście, wszystko się udało. Album został opublikowany 17 października 2017 roku. I zachwyca. Film dokumentalny wyjdzie w przyszłym roku. Nie możemy się doczekać, aby bliżej poznać osobę i twórczość Cecila Beatona.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie