Polska moda nie dorównuje ukraińskiej?
fot. materiały prasowe UFW

Polska moda nie dorównuje ukraińskiej?

O czym uświadomił nas Ukrainian Fashion Week
12.02.2018

Ukrainian Fashion Week zaskakuje?

Jechałam do Kijowa, mając mieszane uczucia. Jednak szybko schowałam swoje stereotypowe myślenie w buty, gdy zobaczyłam pierwszy pokaz podczas Ukrainian Fashion Week. Wyobrażenie o ukraińskiej modzie szybko się zmieniło. Okazało się, że po trzech dniach imprezy i zobaczeniu trzydziestu dwóch pokazów wyrobiłam sobie na ten temat zdanie. Stwierdziłam, że mamy się czego uczyć od naszych wschodnich sąsiadów. 

Tak, sama byłam zaskoczona. W końcu my Polacy jesteśmy odcięci od byłego Związku Radzieckiego grubą linią. Czujemy się Europejczykami i Zachód jest większości z nas bliższy niż Wschód. Właśnie przez to zatraciliśmy się i zgubiliśmy własną tożsamość. Odnosi się wrażenie, że Polki za wszelką cenę chcą wyglądać i czuć się Paryżankami. Kochamy minimalizm, fascynuje nas moda konceptualna. A jedyny folklor, który uznajemy to, zdaje się, wzory łowickie obecne na modnych skarpetkach. Dobre i to, jednak w polskiej modzie nie widać polskości. Z jednej strony to nic złego, ale oglądając kolekcje ukraińskich projektantów, czuje się, że są oni dumni ze swojej kultury. A my wciąż mamy kompleksy, które są już chyba naszym sportem narodowym. 

Ukraińcy inspirują największe domy mody

Dzięki temu tradycyjna, zdobiona vyshyvanka (pol. wyszywanka, zdobiona haftami koszula), jest powszechnie używanym motywem. Dotychczas sięgali po niego m.in. Gucci czy Jean Paul Gaultier. Wpływ ukraińskiej mody na zachodnich projektantów jest bardzo silny. Prabal Gurung, Gareth Pugh, Sportmax czy nawet niedawno Maria Grazia Chiuri w swojej kolekcji dla Diora wykorzystała ukraiński wzór haftu – rushnyk. Przez naszą nieuwagę, Zachód uznaje zhupan (pol. żupan) za element stroju rosyjskiego lub ukraińskiego, a jest to w końcu staropolska szata. 

 


Od lewej: Poustovit, The COAT by Katya Silchenko, Domanof, A.M.G., Annamuza / fot. Ukrainian Fashion Week

 

Pewne elementy, kroje, wzory w niezwykle dyskretny sposób nawiązują do zaszłych czasów, tworząc nową jakość. Oglądając niektóre wybiegi, odnosiłam wrażenie, że właśnie na moich oczach tworzą się nowe trendy. Londyn prezentuje charakterystyczną modę, Mediolan, Paryż rządzą się swoimi prawami. Czy właśnie przede mną wyrasta kolejna stolica mody? W końcu moda ze wschodu jest teraz na topie. Demna Gvasalia to Gruzin, Gosha Rubchinskiy – Rosjanin...

Na polską modłę

Gdy Robert Kupisz zaprezentował kolekcję „Krivan” inspirowaną bogatą kulturą Podhala, większość świata mody z pobłażaniem mówiła, że projektant zorganizował... świetną imprezę. Jego ułańska fantazja pięknie przełożyła się na współczesny styl z historycznym akcentem (nie wspominam kolekcji z Orzełkiem). Próbę inspirowania się niebanalną spuścizną naszej kultury, podjął również Michał Szulc. Jego kolekcja „Galene”, z jesieni 2016 była odzwierciedleniem mody z lat 70. i 80., czasów PRL. Projektant odważnie nawiązał do okresu, którego większość z nas nie chciałaby pamiętać. W końcu ta epoka uznawana jest za stylizacyjny koszmar w burym odcieniu. Kolekcja przeszła bez większego echa.

 


Od lewej: FLOW The Label, Jean Gritsfeldt, Ksenia Schnaider, Iryna Dil, Guash / fot. Ukrainian Fashion Week

 

Mimo wszystko polskie marki wyrastają jak grzyby po deszczu. Oferują wspaniałe wyroby i projekty. Problem tkwi w tym, że analizując nasz rynek nie czuje się żadnej spójności. Równie dobrze te ubrania i dodatki mogłyby być oferowane przez nowojorskich, tokijskich czy berlińskich designerów. Świadczy to o naszym kunszcie, znajomości trendów i warsztacie, jednak tym samym pokazuje, że nie mamy wspólnego, polskiego DNA.

To jest właśnie niezwykle zaskakujące. Mam wrażenie, że Ukraińcy mają mniejszy kompleks narodowy niż my. Bez zażenowania sięgają po narodowe symbole (i wcale nie chodzi o elementy godła czy barw kraju). Bawią się swoim dziedzictwem. To ono ich inspiruje i sprawia, że ich moda jest wyjątkowa na wielką skalę. Sprawia to, że w coraz większym stopniu Zachód inspiruje się nimi, nie oni Zachodem. A to na dłuższą metę na pewno bardziej przyszłościowe. 

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo