Pokaz Robert Kupisz jesień-zima 2016/2017
Pokaz kolekcji Robert Kupisz jesień-zima 2016/2017 / fot. Kapif

Pokaz Robert Kupisz jesień-zima 2016/2017

Wczorajszy wieczór upłynął pod znakiem tańca. I to w jego najbardziej zmysłowej formie.
03.12.2015

Obok projektowania i mody to jego druga pasja. Bo choć zawodowo porzucił taniec towarzyski kilkanaście lat temu, to wraca do niego z sentymentem. W swojej najnowszej kolekcji na sezon jesień-zima 2016/2017 z szerokiego wachlarza tej dyscypliny wybrał tango – taniec miłości, zmysłów, pożądania i szaleńczej namiętności.


Swojej inspiracji Robert Kupisz nie potraktował absolutnie dosłownie. Na zmianę żonglował tematem – raz pokazując sylwetki na wskroś kojarzące się z tangiem, innym razem takie, które na pierwszy rzut oka w ogóle nie mają z nim związku. Tak było z (w większości męską) sekcją sportową – bluzami z kapturem, obszernymi puchowymi kamizelkami czy dresowymi spodniami w wersji długiej i krótkiej, damskiej (noszonej do szpilek). Na wybiegu Kupisz skonfrontował je z bogato zdobionymi spódnicami, obcisłymi sukienkami do ziemi z dużym rozcięciem czy bluzkami subtelnie odsłaniającymi ramiona. Ta druga część zdecydowanie odbiegała od streetwearowej estetyki, z której jest znany projektant. Eleganckie płaszcze, czarne kreacje wykończone frędzlami czy te z szerokim, skórzanym pasem na biodrach lub cygaretki z czarną, prześwitującą koszulą – to w jego kolekcjach rzadkość. Choć i w tych przypadkach Kupisz dorzucił coś „swojego” – np. naszywki lub detale wskazujące na motyw przewodni pokazu.


Jako że tango jest jednym z ulubionych tematów sztuki, projektant inspirację odnalazł nie tylko na parkiecie, ale również w kinematografii. Nawiązania do takich kultowych filmów jak Ostatnie tango w Paryżu były wprawdzie luźne, ale bez dwóch zdań to właśnie z francuskiej stolicy zaczerpnął pomysł noszenia pasiastych bluzek do czerwonych bluz. Sportowe odniesienia z jednej strony współgrały z tym, co projektant pokazuje z sezonu na sezon, z drugiej zaś nawiązywały także do atmosfery turniejów tańca towarzyskiego, którą Kupisz szczerze uwielbia. „Szczególnie lubię tzw. próbę parkietu, gdy tancerze przychodzą rozgrzać się przed turniejem. Częściowo ubrani w dresy, częściowo w stroje do tańca towarzyskiego”, mówił projektant. „Jest to mieszanka szczególnie mi bliska: sportowej nonszalancji ze stylizacją glamour. Pozornie wykluczające się połączenia, nieoczywiste zestawienia i skojarzenia. To właśnie wykorzystałem podczas mojego pokazu”, tłumaczył. „Kiedyś występowałem w turniejach, a dzisiaj jeżdżę na nie i z przyjemnością śledzę kariery tych najlepszych. Inspiruje mnie ruch, niezwykła sprawność ciał tancerzy i ich zdolność wyrażania emocji poprzez taniec, a szczególnie tango”.


Bo taniec ten wyzwala skrajne emocje. Smutek przeplata się z radością, nienawiść z uwielbieniem. Podobnie jest z modą. Jednych ekscytuje, innych nie. W tym wypadku zapewne będzie podobnie. Ale koniec końców miarą sukcesu jest zadowolona klientela. A na jej brak Robert Kupisz nigdy nie mógł narzekać.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie