Stella McCartney krytycznie o branży mody
fot. Getty Images

Stella McCartney krytycznie o branży mody

Jak mówi, bez mody nie wyobraża sobie życia, co nie znaczy, że nie widzi jej ciemnych stron
22.04.2018

O Stelli McCartney jest teraz szczególnie głośno. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, jeszcze nie opadły emocje po tym, jak w ubiegłym tygodniu ogłosiła, że zamierza odkupić 50% udziałów swojej firmy, dotychczas należących do francuskiej grupy Kering, potentata na rynku towarów luksusowych (spółka wciąż ma w posiadaniu marki takie jak Gucci, Saint Laurent czy Balenciaga) – a wszystko po to, by odzyskać pełną kontrolę nad brandem. Po drugie, w londyńskim muzeum Victorii i Alberta,  otwarto właśnie wystawę Fashioned from Nature (pisaliśmy o niej w styczniowo-lutowym wydaniu Bazaara), poświęconą relacji mody i natury, w tym innowacyjnym metodom powstawania i farbowania tkanin wyłącznie metodami naturalnymi. Nie dziwi więc, że to właśnie Stella została zaproszona jako gość specjalny na jej wernisaż. W końcu od lat w swoich kolekcjach wykorzystuje tylko roślinne surowce, projektując w duchu mody zrównoważonej.

6 rzeczy, które zawsze mają w torbie ekofashionistki

Stella McCartney o problemach branży mody i kierunku zmian

W jednym z ostatnich wywiadów, przyznała, że choć modę kocha całym sercem (w pierwszej kolejności będąc projektantką, a dopiero potem bizneswoman, aktywistką proekologiczną i... córką jednego z Beatlesów), z przykrością dostrzega jej ciemne strony. I nie chodzi tylko o wykorzystywanie przez branżę skór i futer naturalnych, które ona sama od zawsze omijała szerokim łukiem. Projektantkę martwi także nadprodukcja. Zwłaszcza, że jak zaznacza tylko 1% ubrań niepotrzebnych nam już ubrań trafia do recyklingu, podczas gdy reszta ląduje na śmietniku. I to, jak wynika z przeprowadzonej niedawno w Wielkiej Brytanii ankiety, na ogół jedynie po siedmiu założeniach... Przez co, między innymi, moda jest drugim z najbardziej szkodliwych dla środowiska przemysłów na świecie. Stella nakłania więc nas do opamiętania. Nie chodzi jednak o to, by całkowicie zrezygnować z zakupów. Wystarczy robić to z głową – kupować tylko tyle, ile naprawdę potrzebujemy i wybierać rzeczy wysokiej jakości – takie, które przetrwają lata. Podkreślając przy okazji, że warto zwracać uwagę na tkaniny, z jakich ubrania zostały uszyte. Nakłania nie tylko do rezygnacji z futer i skór i poleca tkaniny proekologiczne – bawełnę organiczną, materiały wtórnie przetworzone, czy te najbardziej innowacyjne – tworzone na przykład z... grzybów. Które zresztą sama ma w swojej kolekcji. Podejmiecie wyzwanie?

Jak być ekofashionistką (i nie zwariować)?

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie