Mary Quant, modsi, Biba, czyli modowa rewolucja lat 60.
fot. Getty Images

Mary Quant, modsi, Biba, czyli modowa rewolucja lat 60.

Młodzi londyńczycy tworzyli nowe trendy w większym stopniu niż francuscy kreatorzy pokroju Diora
10.07.2018

„Wszystko uchodzi” – tak brzmiało hasło przewodnie przemian społeczno-obyczajowych powojennej Anglii, których symbolem równo 60 lat temu stała się minispódniczka. Po raz pierwszy w historii moda rodziła się w innym miejscu niż Paryż.

Tekst: Gabriela Czerkiewicz

Swingujący Londyn W połowie XX wieku był na ustach wszystkich. Młodzi londyńczycy tworzyli nowe trendy w większym stopniu niż francuscy kreatorzy pokroju Christiana Diora czy Yves’a Saint Laurenta. Wszystko, co działo się na ulicach stolicy Wielkiej Brytanii, śledziły z uwagą magazyny na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych kultowy Life, w Polsce legendarny Ty i Ja. W wydaniu z 1966 roku dyrektor artystyczna Mody Polskiej Jadwiga Grabowska dzieliła się na gorąco wrażeniami z podróży do Londynu: „Cudzoziemiec odkrywa ze zdumieniem nową Anglię, Anglię, która ma naście lat i cieszy się niebywałą swobodą. Młodzi robią, co chcą, wszystko im wolno. Chłopcy w lokalach, w żabotach, przypudrowani, dziewczęta w mini-jupes, bez makijażu. To piękne widowisko… Przesądem jest, że suknia musi mieć fason, nie, nie musi, może to być koszula, przesądem jest pogarda dla sztucznego tworzywa, że to coś gorszego od skóry, bawełny. Podnoszą plastyk do równorzędnej wartości, podoba im się biżuteria z plastyku”.

Modsi: zmiana warty

Jak to się stało, że konserwatywna Anglia znalazła się w rękach młodych ludzi? W latach 60. dorasta pierwsze pokolenie powojennego baby boomu, prawie 40 procent mieszkańców kraju ma mniej niż
25 lat. Młodzi chcą żyć po swojemu, zrywają z wartościami wyznawanymi przez rodziców. Ton nadają modsi, subkultura powstała w Londynie pod koniec lat 50. Pochodzący zarówno z zamożnych rodzin, jak i ze środowisk robotniczych otwarcie manifestują wielkie zainteresowanie najnowszymi trendami, niechęć do nauki, ich religią staje się moda, bycie cool – najważniejszym życiowym celem. Młode dziewczyny wyróżniają się kolorowymi, wzorzystymi zestawami, ich koledzy hołdują jednak przedwojennej elegancji – noszą dopasowane garnitury z wąskimi klapami, cienkie krawaty, zapinane na guziki koszule z kołnierzykiem i wełniane swetry pod szyję lub w serek.

Wzorem do naśladowania stają się też dla nich aktorzy francuskiej Nowej Fali. Niektórzy z nich – jak zauważa w swoim artykule dla Ty i Ja Jadwiga Grabowska – malują oczy i usta, przekraczając granice między tym, co męskie, a tym, co kobiece. Tak wystylizowani przesiadują na ulicach i spędzają czas na dyskusjach o nowych zespołach z kręgu modern jazzu, soulu czy bluesa. Ulubionym środkiem lokomocji modsów jest skuter. By podczas przejażdżki nie pobrudzić szykownych garniturów, młodzi dżentelmeni wkładają wojskowe parki. Modne ubrania kupuje się na King’s Road i Carnaby Street. Kto pochodzi z bogatego domu, dostaje pieniądze od rodziców. Mniej zamożni podejmą się każdej pracy, by móc ubrać się zgodnie ze stylem modsów.

Mary Quant: długość ma znaczenie

Choć dla modsów wykształcenie nie było życiowym priorytetem, byli jednak i tacy, którzy chcieli się uczyć. Tu też pojawiły się nowe możliwości. Wydany w 1944 roku brytyjski Akt Edukacyjny wprowadzał system stypendiów i grantów, pozwalający młodym ludziom z niższych klas społecznych rozpocząć naukę w college’ach i na wyższych uczelniach. Wielu z nich wybierało kierunki związane ze sztuką, modą lub muzyką. Tak wyrosło nowe pokolenie artystów i projektantów mody. Wśród nich była Mary Quant, która chwilę po ukończeniu ilustracji na londyńskim Goldsmiths’ College of Art w 1955 roku wraz z mężem otworzyła swój pierwszy butik Bazaar na King’s Road.

 


Mary Quant, rok 1965 / fot. Getty Images

 

Widząc, że ówczesne domy towarowe nie idą z duchem czasu i nie posiadają oferty odpowiadającej potrzebom młodych kobiet, postanowiła sama ubrać siebie i swoje rówieśniczki. W 1958 roku Quant wylansowała minispódniczkę, symbol młodzieżowej rewolucji (nazwa pochodzi od ulubionego samochodu projektantki – Mini Coopera). W wywiadach żartowała, że ów projekt jest zasługą klientek odwiedzających jej butik: „To dziewczyny z King’s Road wymyśliły mini. Szyłam młodzieżowe, proste ubrania, w których możesz się poruszać, biegać, skakać, o długości, jakiej życzyły sobie klientki. Stroje, które nosiłam, były bardzo krótkie, a one wciąż mówiły: krócej, krócej”.

Odrzucenie przez młode kobiety jedynego słusznego wcześniej fasonu spódnicy, to jest do połowy łydki, było znakiem definitywnego zerwania z elegancją spod znaku New Look Diora, której hołdowały ich matki. Poza tym od tej pory ubrania miały nie podkreślać kobiecych atutów, a wręcz je maskować. Nowy ideał piękna ucieleśniała Twiggy, brytyjska modelka o bardzo szczupłej sylwetce, fryzurze na chłopczycę i wielkich sarnich oczach, ubrana oczywiście w sukienkę o kształcie litery A od Quant. Podczas jej tworzenia projektantka, aby dać dziewczynom maksimum swobody, inspirowała się strojami tancerek i dzieci.

Quant wylansowała cały Chelsea look: winylowe trencze, kolorowe spódniczki i szorty, sukienki bez rękawów, wzorzyste koszule, trykotowe sweterki, kryjące rajstopy i podkolanówki… Początkowo tak ubierały się studentki college’ów na Wyspach, ale kolekcje Quant w krótkim czasie trafiły do Stanów Zjednoczonych, Francji, Włoch, Szwajcarii, Australii, Kanady, a nawet Południowej Afryki. Za swoje osiągnięcia ledwie 32-letnia projektantka w 1966 roku została uhonorowana Orderem Imperium Brytyjskiego. Wyróżnienie z rąk samej królowej Elżbiety II odebrała oczywiście w spódniczce mini.

 


Butik BIBA przy Abingdon Road w Londynie, rok 1965 / fot. Getty Images

Biba: trendy z dostawą do domu

W latach 60. moda traci swój elitarny charakter nie tylko dlatego, że za jej kreację zaczynają odpowiadać młodzi, niezależni twórcy. Dzięki masowej produkcji i wykorzystaniu sztucznych tkanin ubrania stają się tańsze i przez to bardziej dostępne. Nie trzeba być już damą z zamożnego domu szyjącą garderobę na specjalne zamówienie u krawca, aby nosić się zgodnie z najnowszymi tendencjami.
Pojawiają się pierwsze sklepy wysyłkowe z niedrogą odzieżą. Jeden z nich – Biba Postal Boutique – zakłada angielska projektantka polskiego pochodzenia, Barbara Hulanicki. W wywiadzie dla Harper’s Bazaar Polska wspominała: „Zadzwoniła do mnie Felicity Green, bardzo wpływowa redaktorka mody z Daily Mirror. Oznajmiła, że zamierza stworzyć materiał o czterech pracujących dziewczynach, i zaproponowała mi, abym była jedną z nich. Słyszała o Biba Postal Boutique i poprosiła mnie o zaprojektowanie czegoś z okazji wywiadu. Zapytałam: A może być sukienka w różową kratkę z taką samą chustką, w stylu Brigitte Bardot?”. Po publikacji w Daily Mirror do sklepu spłynęło 14 tysięcy zamówień, a projektantka odebrała worek listów od zachwyconych klientek. To właśnie dzięki sukcesowi sukienki w kratę mogła sobie pozwolić na otworzenie pierwszego stacjonarnego sklepu Biby.

 

Jaka naprawdę jest Barbara Hulanicki?

 

Autorskie butiki takich twórców jak Mary Quant czy Barbara Hulanicki zmieniły też podejście do zakupów, które stały się jedną z form społecznej aktywności. Projektanci spędzali teraz czas razem ze swoimi klientami-rówieśnikami, praca mieszała się z zabawą. Ich sklepy były miejscem spotkań, tam spędzano czas wolny, tam odbywały się także wernisaże i koncerty młodych artystów, więc londyńczycy mogli zobaczyć z bliska swoich idoli. Butik Hulanicki odwiedzali między innymi Mia Farrow, Brigitte Bardot i Mick Jagger. 

Wszystkiemu, co działo się w Londynie, z uwagą przyglądał się Paryż. Zwłaszcza Yves Saint Laurent. Był jednym z pierwszych francuskich projektantów, którzy stworzyli tańszą markę, o bardziej przystępnych cenach. Swój butik z linią Rive Gauche otworzył w 1966 roku, drugi – rok później w Londynie. „Chcę aby moja moda była dostępna, chcę tworzyć ubrania, które może nosić każdy, nie tylko bogate kobiety”, mówił. I tak narodziło się prêt-à-porter, moda gotowa do noszenia. Ale wszystko zaczęło się w Londynie.

Artykuł pojawił się premierowo w czerwcowym numerze magazynu Harper's Bazaar Polska.

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo