Charlie Chaplin był jak Dr Jekyll i Mr Hyde
fot. Getty Images

Charlie Chaplin był jak Dr Jekyll i Mr Hyde

W 1915 roku, w wieku 26 lat, Charles Chaplin był już najsłynniejszym człowiekiem na świecie
07.07.2018

Pytany o ideał kobiety, Charlie Chaplin mówił: „Ja kocham ją nie całkiem, a ona mnie bezgranicznie”. Gdy jedna z jego czterech żon wystąpiła o rozwód, przedstawiła 52 strony powodów, dla których nie chce już być żoną najsłynniejszego artysty świat.

Tekst Iza Klementowska

Przyciasna, krótka marynarka obejmująca mikre ciało, za długie spodnie układające się w fałdy nad sporo za dużymi butami, prosta laseczka i melonik. Do tego charakterystyczny chód – drobne kroczki przerywane czasem podskokiem lub kopniakiem we własną pupę. Czarne, gęste włosy, wąski wąsik i ogromne smutne oczy obwiedzione dla pomnożenia efektu grubą, ciemną kreską. Takiego Charliego Chaplina pamiętają wszyscy. Takiego sam stworzył na wzór XIX-wiecznych ulicznych włóczęgów z południowej londyńskiej dzielnicy biedy, w której spędził pierwsze lata życia. I taki Charlie nie będzie opuszczał Charlesa do końca. Bo co widział mały Chaplin w Kennington? Kiszkowate uliczki wypełnione malutkimi, brudnymi sklepami oferującymi wyroby miejscowych fabryk dżemów, herbatników i wszelkiego rodzaju marynat, wytwórnie kleju, rzeźnie, tartaki. Pomiędzy nimi upchnięte puby i pijalnie dżinu, domy publiczne i music-halle. W jednym z nich zatrudniła się matka Chaplina. Opuszczona przez męża – Charlesa Ch. seniora, niezbyt zdolnego artystę kabaretowego – została bez grosza, sama z dwoma synami: starszym Sydneyem i młodszym Charlesem. Obaj obserwowali występy matki, która wdzięczyła się do klientów upijających się na umór. Woń alkoholu już do końca życia będzie kojarzyła mu się z biedą i upokorzeniem.
Gdy pewnego wieczoru matka nie mogła wydobyć z siebie głosu na estradzie, inspicjent wypchnął na nią małego Charliego. Ledwo zaczął śpiewać ’E Dunno Where ’E Are, na scenę posypały się pieniądze. Przerwał więc, żeby je pozbierać, co wzbudziło śmiech publiczności i kolejną lawinę drobnych monet. Utwór wyśpiewał do końca, wyginając się przy tym tak, jak podpatrzył to u artystek kabaretowych. Miał wtedy pięć lat.

Matka Charlesa coraz częściej traciła pracę, coraz częściej też odzywała się odziedziczona w genach choroba psychiczna. Chłopcy musieli radzić sobie sami. Charles tańczył przed pubami, Sydney roznosił gazety. Mieszkali w wynajętych malutkich pokojach lub suterenach. W ciągu trzech miesięcy potrafili zmienić miejsce zamieszkania sześć, siedem razy. W końcu odebrano ich matce i wylądowali w szkole-sierocińcu dla biednych dzieci w Hanwell, 20 kilometrów od Londynu. Po latach Charles Chaplin nazwie to miejsce „więzieniem”, w którym nadano mu numer 151. To tu poczuł awersję do świąt Bożego Narodzenia. Na dwa dni przed Wigilią po podanym mu środku przeczyszczającym nie zdołał wyczołgać się spod kołdry i zabrudził pościel. Za karę nie otrzymał, jak pozostałe dzieci, landrynek i koszyka z pomarańczami. Jak karę, a zarazem odrzucenie traktował też brak kontaktu z matką, która nie odwiedziła go w Hanwell przez ponad rok. Kiedy w końcu przyjechała zobaczyć się z synami, Charles nie potrafił wykrzesać z siebie odrobiny czułości. 

 

Edna Purviance z Charliem Chaplinem i psem na planie filmu / fot. Getty Images

 

Miał dziewięć lat, kiedy sąd zdecydował, że chłopcy powinni mieszkać z ojcem, który ożenił się po raz drugi. Teraz bracia codziennie patrzyli, jak Charles senior i macocha upijają się, nie poświęcając im chwili uwagi. Woleli więc spędzać czas poza domem, głodni, ale wśród ulicznych artystów. Wszystkie te uczucia i doświadczenia Charles junior będzie wykorzystywał w swoich filmach. Jego Charlie zawsze będzie klepał biedę, szukał miłości i domu, cierpiał na brak jedzenia i poczucia bezpieczeństwa, szydził z przedstawicieli władzy, którzy zdawali się nie widzieć najuboższych, ale nigdy się nie podda. Jego bronią stanie się obojętność.

Kieszeń przestaje być pusta

Miał 10 lat, gdy przyłączył się do grupy artystycznej tańczącej w drewniakach – The Eight Lancashire Lads. Dzięki temu domowy budżet wzbogacił się o pół korony tygodniowo. Charlie mieszkał znowu z matką, którą na pewien czas wypuszczono ze szpitala. Kiedy razem z grupą zaczął jeździć po kraju, dając przedstawienia na wolnym powietrzu, jego umiejętności dostrzegły również inne teatry – w londyńskim Hippodrome występował ze słynnym francuskim klaunem Marceline’em, w Pavilion Theatre grał chłopca na posyłki u Sherlocka Holmesa…
Ta rola przyniosła mu nie tylko zarobek, ale i poważanie – na prośbę 15-latka zatrudniono także jego brata Sydneya. Ale życie wciąż kręciło się w kółko: matka to pojawiała się, to znikała w szpitalach, podobnie pieniądze. Dopiero gdy w 1906 roku obaj bracia dołączyli do trupy Freda Karno, Charles poczuł, że kieszeń przestaje być pusta. Cztery lata później wyjechał na pierwsze tournée po Stanach Zjednoczonych, potem na drugie. I się zaczęło. 

Mack Sennett, showman i dyrektor studia filmowego Keystone, tak wspomina moment, kiedy zobaczył Chaplina po raz pierwszy: „Ucieleśniał wszystko, czego mnie brakowało: mały facecik, który poruszał się jak baletmistrz. Po tygodniu wciąż nie pamiętałem jego nazwiska, natomiast dobrze wiedziałem, że nie zapomnę tej lekkości ruchów”.
Kontrakt podpisali w 1913 roku. Powstały kilkunastominutowe filmy: Charlie jest zadowolony z siebie, Charlie w hotelu, Charlie tańczy, Charlie jako markiz, Charlie zakochany… W sumie było ich 36. Wraz z każdym Charliem Charlesowi rosła gaża i poczucie, że wreszcie go doceniono. Wynajął duży pokój w prestiżowym Los Angeles Athletic Club, gdzie do dyspozycji miał salę gimnastyczną oraz basen. Na półkach poustawiał tomy ulubionych filozofów: Schopenhauera i Nietzschego, a pod ścianą pianino. Mało kto go jednak odwiedzał. Z nikim się nie spotykał, z nikim nie utrzymywał bliższych kontaktów. Liczyła się tylko praca nad rolą. Wśród aktorów i producentów uchodził za dziwaka. Kiedy po dwóch latach rozstawał się ze studiem Keystone, by rozpocząć współpracę z Essanay Film Manufacturing Company z Chicago, nie pożegnał się ani słowem. Od tej pory Charles Chaplin scenariusze filmów pisał sobie sam, sam je reżyserował, sam montował i sam dobierał aktorów, dla których zresztą stał się zmorą. Potrafił powtarzać sceny 40-50 razy, ponieważ aktorka nie spojrzała tak, jak sobie wymyślił, podała mu kwiat nie tak płynnym gestem, jak trzeba, nie wypowiedziała kwestii z odpowiednią intonacją. Nie pomagały tłumaczenia, że to przecież filmy nieme. Odpowiadał: „Widz będzie wiedział, że nie mówiłaś z przekonaniem”. Aktorka Virginia Cherrill wspominała: „Kontrolował nawet to, co jemy. Jednego tygodnia mogły to być tylko warzywa, innego musieliśmy się ograniczyć wyłącznie do sera i owoców”.

 


Charlie Chaplin, ok. 1910 rok / fot. Getty Images

Najbardziej pożądany kawaler

Charlie powrócił w Charlie się bawi, Charlie bokserem, Charlie w parku, Charlie się żeni, Charlie na plaży, Charlie w banku, wreszcie w jednym najsłynniejszych filmów Chaplina – Włóczędze. W 1915 roku, w wieku 26 lat, Charles Chaplin był już najsłynniejszym człowiekiem na świecie. I najbardziej pożądanym kawalerem. Spytany przez Vanity Fair o ideał kobiety, odpowiedział: „Ja kocham ją nie całkiem, a ona mnie bezgranicznie”. I wydaje się, że zasadę tę stosował wobec wszystkich spotykanych niewiast. Jak również drugą: niemal każda z nich w chwili poznania była nastolatką. Peter Ackroyd, autor biografii Charlie Chaplin, przyczyny upatruje znów w londyńskiej przeszłości. Jako 18-latek niewielkiego wzrostu (około 163 cm), o wątłym korpusie, za to z dużą głową, nieproporcjonalną w stosunku do tułowia, Chaplin czuł się niepewnie w towarzystwie kobiet. Zakochany, nie potrafił wydukać słowa. Lepiej radził sobie z dużo młodszymi partnerkami, przed którymi mógł się popisywać i od których czuł się mądrzejszy. Tak było w przypadku jego pierwszej miłości, 15-letniej adeptki tańca Hetty Kelly, z którą spotykał się ledwie kilka dni, bo zniecierpliwiony, że nie daje się pocałować, zostawił ją samą na ulicy i więcej się nie odezwał. 

Pierwsza żona artysty, hollywoodzka aktorka Mildred Harris, wspominała po latach: „Odnosił się do mnie tak, jakbym była tylko dzieckiem”. Nie przeszkodziło mu to jednak uwieść jej, kiedy ledwo skończyła 16 lat. Po kilku miesiącach znajomości oznajmiła: „Jestem w ciąży”, a Chaplin z niechęcią zgodził się na ślub. Krótko potem okazało się jednak, że dziewczyna kłamała. Odpowiedzią aktora była kompletna obojętność – całe dnie spędzał w wytwórni filmowej, czasem nie wracał na noc, a gdy już pojawiał się w domu, przychodził do pokoju żony tylko po to, żeby wypełniła sypialniane małżeńskie obowiązki. Prawie w ogóle ze sobą nie rozmawiali. Harris żaliła się przyjaciołom: „Charlie ożenił się ze mną, a potem kompletnie o mnie zapomniał”. Kiedy naprawdę zaszła w ciążę, pominął informację o tym milczeniem. Ale po śmierci syna Mildred zobaczyła, że: „Charlie bardzo to przeżył… To najbardziej zapamiętałam – że płakał po śmierci syna”. Kaleki Norman Spencer Chaplin zmarł trzy dni po narodzinach. Jedenaście dni później Chaplin zabrał się za kolejny film – był to Brzdąc. Mildred za to złożyła pozew o rozwód, powodem miała być niewierność męża, której wcale przed nią nie ukrywał. Aktorka Marion Davies tak mówiła po rozprawie: „Mildred Harris z pewnością nie była święta, ale nie była też złą dziewczyną, a Charlie, niechaj Bóg mu wybaczy, naprawdę ją zniszczył”.

Paragraf 288a Kodeksu karnego

Szesnaście lat miała również Lita Grey, którą zaangażował do filmu Gorączka złota. Dziewczyna wystąpiła wcześniej w jego Brzdącu, ale wówczas była jeszcze niewyrośniętym dzieckiem, więc nie zwrócił na nią uwagi. Chaplin był starszy od niej o 20 lat. I znów scenariusz podobny do poprzedniego: uwiedzenie, ciąża, którą proponował usunąć, i ślub, z którego kilka godzin po ceremonii poszedł na ryby. Wracając z podróży poślubnej do Meksyku, gdy przejeżdżali nad rzeką, Chaplin miał zasugerować żonie: „Jaka dobra okazja, żeby skrócić swoje męki; czemu nie skoczysz?”. Lita urodziła Chaplinowi dwóch synów: Sydneya i Charlesa juniora, którego – jak sam przyznał – nigdy nie wziął na ręce i który mówił już po śmierci seniora: „Wybuchy gniewu ojca pozostawały w takiej dysproporcji do tego, co go zirytowało, że zawsze strasznie się go bałem”. Występując o rozwód trzy lata później, Grey przedstawiła 52 strony powodów, dla których nie chce już być żoną najsłynniejszego artysty świata. Za 25 centów każdy mieszkaniec Los Angeles mógł przeczytać w jednym z miejscowych brukowców, że „domagał się od powódki, aby dla zaspokojenia jego tak nienormalnych, nienaturalnych, zboczonych i zwyrodniałych pragnień seksualnych powódka poddawała się czynnościom, których konkretne opisywanie w niniejszej skardze byłoby odrażające i niemoralne”. Chodziło o seks analny oraz oralny, które objęte paragrafem 288a Kodeksu karnego były w Kalifornii wówczas zakazane. Lita Grey skarżyła się, że Chaplin zmuszał ją do seksu czasem pięć, sześć razy w ciągu nocy, nazwała go „robotem seksualnym”.

Aferę rozwodową Chaplin odchorował, wpadł w depresję. Żeby choć trochę uciec od problemów, wyjechał do Nowego Jorku. Tam jednak próbował wyskoczyć z okna hotelu. Gdyby jego szofer wszedł do pokoju kilka minut później, nie powstałby między innymi film Dyktator, w którym Chaplin wcielił się w postać do złudzenia przypominającą Adolfa Hitlera. W scenie przemowy do narodu ma się chwilami wrażenie, że są jedną i tą samą osobą – tak samo charyzmatyczni i porywający tłum. Tylko to, co mówił z ekranu Chaplin, było odwrotnością przemów Hitlera. Chaplin mówił o miłości do ludzi, Hitler o nienawiści.

Podobno niemiecki dyktator obejrzał film więcej niż pięć razy…

Kiedy po kilku dniach Chaplin wrócił z Nowego Jorku do Los Angeles, był już prawie całkowicie siwy. Miał wtedy 39 lat. Niewiele później zmarła jego matka, co wpędziło aktora w jeszcze większą depresję. Zdał sobie sprawę, że odkąd wyjechał z Londynu, nie poświęcał jej tyle uwagi, ile należało. Sprowadzona do Stanów Zjednoczonych po 17-letnim pobycie w szpitalu psychiatrycznym, spędzała czas samotnie w wynajętym przez syna bungalowie w San Fernando Valley. Kiedy przypłynął statek z Anglii, ani Charlie, ani Sydney nie pojawili się w porcie, żeby ją powitać. Wysłali szofera. Gdy zmarła, żaden z nich nie wygłosił mowy pogrzebowej. Charles miał powiedzieć jednemu ze znajomych: „Nie mogłem, po prostu nie mogłem”.

Oona i ośmioro dzieci

Wieść o tym, że Chaplin lubi młode dziewczęta, wykorzystała Paulette Goddard – ubiegając się o rolę w kolejnym jego filmie, Dzisiejsze czasy, skłamała, że ma 17 lat. W rzeczywistości miała 22 (on 47). Aktorka szybko wprowadziła się do domu Chaplina, równie szybko go poślubiła, równie szybko chciała zostać gwiazdą kina, co stało się równie szybkim powodem do rozwodu. Gwiazda kina mogła być w ich związku tylko jedna: Charles. Bardzo dobrze rozumiała to jego czwarta i ostatnia żona Oona O’Neill, córka dramaturga Eugene’a O’Neilla, którą Chaplin poznał w wieku 53 lat po serii kolejnych nieudanych związków z młodymi dziewczętami. Wiele z nich zachodziło w ciążę, wiele z nich Chaplin wywoził poza Kalifornię, w której aborcja była karana więzieniem. Tym samym coraz bardziej zwracał na siebie uwagę wymiaru sprawiedliwości, co wprawiło go w stan ciągłego podenerwowania. Obawiając się więzienia i utraty majątku, zabezpieczał swoje dobra, a po ślubie z Ooną przepisał na nią nieruchomości i konta w banku. W dniu, gdy się poznali, Oona O’Neill miała 17 lat i po zaledwie kilku tygodniach znajomości wprowadziła się do domu aktora. Charles junior wspominał potem, że wręcz wielbiła jego ojca, „spijała każde słowo z jego ust, czy chodziło o najnowszy scenariusz, pogodę, czy refleksje filozoficzne”. I tak zostało do końca. Zrezygnowała z własnej kariery aktorskiej, która od zawsze była jej marzeniem, i urodziła Chaplinowi ośmioro dzieci: Geraldine, Michaela, Josephine, Jane, Eugene’a, Victorię, Christophera i Annette-Emilie.

W wielu filmach Chaplin wyśmiewał kapitalizm i konsumpcyjny styl życia Amerykanów, w wielu mówił o bezsensie prowadzenia wojen, których celem jest wyłącznie nabijanie kieszeni rządzącym, z dużego ekranu przestrzegał młodych chłopców: „Żołnierze, nie dajcie się upodlić ludziom, którzy gardzą wami, zniewalają was, frymarczą waszym życiem, którzy musztrują was, traktują jak mięso armatnie”. Podejrzewany przez FBI i J. Edgara Hoovera o komunistyczne poglądy, Chaplin wraz z rodziną w 1953 roku opuścił USA pod pretekstem premiery w Londynie odnowionej wersji filmu Światła wielkiego miasta. Wcześniej jednak zadbał, żeby uzyskać wizę potrzebną do ewentualnego powrotu. Chociaż od ponad 30 lat mieszkał na terenie USA, nigdy nie przyjął amerykańskiego obywatelstwa. Kiedy dotarła do niego wiadomość, że władze Stanów Zjednoczonych cofnęły mu wizę, wysłał żonę, żeby ratowała majątek. Peter Ackroyd pisze: „Najmłodszy syn, Michael, pamięta, że w Londynie często widywał ojca siedzącego samotnie w wielkim fotelu i patrzącego nieruchomo przed siebie, jak człowiek, który oczekuje, aż ktoś mu wreszcie pomoże. (…) Pod jej nieobecność (Oony, przyp. red.) Chaplin przeżył gwałtowne załamanie nerwowe. Bał się, że samolot Oony się rozbije albo że zatrzymają ją władze amerykańskie. Teraz nie wyobrażał sobie życia bez niej. Zapewne bał się też o to, że cała wyprawa zakończy się fiaskiem, a jego pieniądze zostaną bezpowrotnie stracone”. Widmo biedy z dzieciństwa powróciło do niego po latach w nowej odsłonie. Oona wróciła jednak z USA przez nikogo niezatrzymywana.

 


Sir Charles Chaplin i Oona O'neill, 1975 rok / fot. Getty Images

 

W 1953 roku Chaplinowie zamieszkali w Szwajcarii, w Manoir de Ban, 14-hektarowej posiadłości nieopodal Jeziora Genewskiego. Dwa lata temu otwarto tam muzeum poświęcone reżyserowi. Chaplin zajmował się tworzeniem scenariuszy, pracował nad doskonaleniem starych filmów, pisał autobiografię. Dzieci (miał ich łącznie dziesięcioro) chętnie wykorzystywał do promocji samego siebie i swoich dzieł, im samym nie poświęcając czasu. Jeśli w którymś dostrzegł talent (jak w Geraldine), ćwiczył je do upadłego, nie chwaląc, za to wciąż krytykując. Przyjaciółka rodziny Betty Tetrick tak opisała życie Chaplinów: „Dla Oony Charlie był najważniejszy i dzieci musiały to zrozumieć. Robiła wszystko, co mogła, by uprzyjemnić jego wygnanie. Zabawiała go przy kolacji, zawsze wspaniale się z nią rozmawiało (…). On miał straszny, wybuchowy temperament, ona musiała się do tego dostosować”. Jeden ze współpracowników miał o powiedzieć, że Chaplin był jak Dr Jekyll i Mr Hyde. Zmarł w 1977 roku w wieku 88 lat w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, których nigdy nie lubił.

 

Artykuł pojawił się premierowo w czerwcowym numerze magazynu Harper's Bazaar Polska.

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo