Tomasz Armada: Szmaty czy może sztuka?
Kolekcja Tomasza Armady / fot. Aga Murak

Tomasz Armada: Szmaty czy może sztuka?

Lepiej zapamiętajcie to nazwisko
10.08.2018

To jeden z najbardziej obiecujących polskich projektantów młodego pokolenia. Zapewne jednak nigdy byście na to nie wpadli, spotykając go na zakupach w Żabce na łódzkich Bałutach. Choć akurat tam znają go doskonale. Jego ekscentryczny, najczęściej multikolorowy strój u ekspedientek zawsze wywołuje emocje. Nie zawsze pozytywne. No cóż, Tomasz Armada lubi intrygować, prowokować, skłaniać do myślenia. Ale to nie wszystko, co ma do zaoferowania. Na czym polega jego fenomen?

fot. Aga Murak

Tomasz Armada – Jeden z najbardziej obiecujących projektantów młodego pokolenia

Miał zostać adwokatem, świetlaną karierę zaprzepaścił jednak… teledysk Lady Gagi. Konkretnie – „Bad Romance”, do którego ubrań (z kolekcji Plato Atlantis na wiosnę-lato 2010) użyczył Alexander McQueen. Dla Armady było to jak rażenie piorunem i zamiast kontynuować oglądanie „Vivy”, prześledził wszystkie rejestracje pokazów kreatora. A następnie sam postanowił zostać projektantem. Końskie, w których się urodził, zamienił na Łódź, gdzie rozpoczął naukę na Akademii Sztuk Pięknych (wciąż studiuje). Nie chciał jednak powielać stereotypu projektanta-gwiazdora o rozbuchanym ego, który ubrania z niedrogich tkanin upstrzone nadrukami nazywa „kreacjami”. On sam o swoich projektach mówi „szmaty”, a Siksa (wokalistka, a prywatnie przyjaciółka projektanta – przyp. red.) nagrała o nich nawet piosenkę „Poliestrowe ścierwo”.  Zapewne nie bez znaczenia jest fakt, że niejednokrotnie powstają z ciuchów znalezionych w second-handach. Co nie znaczy, że Armada idzie na łatwiznę. Wręcz przeciwnie.

Dorota Kos: Biżuteria, która igra ze światłem

„Moje ubrania często powstają w bólach, do 5:00 nad ranem… ” – mówi pół żartem, pół serio. Podkreślając jednak, że wszystkie, które do tej pory robił były w stu procentach autorskie. Sam rysuje, sam konstruuje, robi nadruki, własnoręcznie szyje. „Do tej pory nigdy nie korzystałem z usług krawcowych, nie chciałem tracić pola do eksperymentów. Zależało mi, by poznać materię, z którą pracuję. Choć większość współczesnych projektantów nigdy nie siadło do maszyny, między innymi dlatego, by (jak kiedyś usłyszał) «nie kalać swoich rąk». Ale ci, którzy nigdy nie pracowali z tkaniną, nie znają jej możliwości, a później dziwią, że coś nie wychodzi” – zauważa. „Mnie najbardziej interesuje moda skonstruowana – nie korzystam z gotowych wykrojów, a moje ubrania to ciągły proces. Niektóre potrafią czekać rok, a nawet dwa, zanim je skończę. Innym razem wystarcza jeden dzień, by uszyć cztery różne ubrania, które nagle wymyślę. Ciągle szukam sposobu, by usystematyzować ten proces. Niegdyś koszmarem było dla mnie wykończenie, ale im więcej pracuję, tym częściej potrafię przewidzieć pewne kwestie technologiczne. W najnowszej kolekcji, którą kończę, poszedłem o krok dalej – tworzyłem autorskie tkaniny, na innych malowałem, a pewne elementy wydziałem sam. Część powstała na szydełkarkach czy maszynach żakardowych, po to, by dokładnie odtworzyć wymyślone przeze mnie wzory”.

fot. Aga Murak

Armada nie kryje, że jako artysta ma poczucie misji. „Moda jest dla mnie medium w którym najłatwiej mi się wyrazić. Ubrania, które szyje, a także te które noszę na co dzień i otoczka, jaką wokół nich tworzę pozwala mi podejmować kwestie, które mnie osobiście interesują, drażnią, albo bolą”. Jego poprzednia kolekcja – „odzieży patriotycznej” – wskazywała na problem zawłaszczania patriotyzmu przez środowiska nacjonalistyczne. Najnowsza gra z powszechnymi w Polskim społeczeństwie stereotypami, ksenofobicznymi i homofobicznymi lękami oraz klasizmem.

fot. Aga Murak

Poza wszelkimi schematami

Nie interesuje go sezonowość – tak jak nie interesuje go fast fashion. Lubi pracować we własnym trybie, ale i tworzy ubrania, które nie podlegają kalendarzowi mody. Z założenia mają być na tyle uniwersalne, by nie zestarzeć się za pół roku. „Nie chciałbym wypuszczać byle czego co sezon” – zaznacza. „Moja najnowsza konfekcja składa się z wielu różnych linii odległych od siebie estetycznie. Mógłbym ją podzielić i pokazywać co sezon, po 10 sylwetek, ale wydaje mi się, że wszystkie razem, będą miały większą siłę i sens”. Przekonamy się 14.09, bo to właśnie wtedy kolekcja licząca 30 sylwetek będzie miała swoją premierę – w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w ramach Festiwalu Łodzi 4 Kultur. Następnie, w ramach wystaw czy pokazów zobaczymy ją także w innych miastach Polski.

Bazaar odkrywa: Huzior

Dom Mody Limanka

Ale autorskie kolekcje to nie wszystko, co robi Tomasz Armada. Niedawno zaprojektował linię dla znanej na całym świecie streetowej marki UEG. Jest także częścią Domu Mody Limanka, który, wbrew nazwie z modą ma niewiele wspólnego  „To grupa artystyczna, którą tworzymy wspólnie z przyjaciółmi: Coco Kate, Sasą Lubińską, Dominiką Ciemięgą i Kacprem Szaleckim (mózgiem tego przedsięwzięcia). Jesteśmy interdyscyplinarnymi artystami. Każdy z nas działa w różnych dziedzinach – od metaloplastyki, fotografii, malarstwa, poprzez programy kulinarne, czy też „modeling performatywny” i wiele wiele innych. To, co nas połączyło  to mieszkanie, które od czasu do czasu zamieniamy w galerię sztuki,, salę koncertową czy przestrzeń performansów. „Oczywiście podejmujemy też działania związane z modą: pracujemy nad kampaniami wizerunkowymi, wspólnie z Jakubem Dylewskim nagraliśmy teledysk „Drogie ciuchy” dla Belli Ćwir, zajmujemy się też stylizacją – ale taką z prawdziwego zdarzenia” – tłumaczy.

fot. Aga Murak

Czego jeszcze możemy się po nim spodziewać? Wciąż myśli nad stworzeniem podobnej grupy, ale skupiającej wokół siebie projektantów. „Mamy w Polsce wielu ciekawych projektantów mody, takich jak Artur Cincio (Cinciohood), Marlena Czak, czy Hubert Kołodziejski i ogrom innych zdolnych ludzi, których nazwiska mógłbym wymieniać bez końca. Tyle się mówi, że w naszym kraju się nic się nie dzieje, a wystarczy tylko trochę się rozejrzeć, albo pojechać na konkurs OFF Fashion Kielce, gdzie jednego dnia można zobaczyć ponad 100 różnorodnych kolekcji z całego kraju. Chciałbym kiedyś stworzyć coś na kształt alternatywnego tygodnia mody. Skoro w Polsce mainstreamowym projektantom nie udaje się wejść w tryb tradycyjnego fashion weeka, może my mniejsi (ale bardziej zdolni – śmieje się), dalibyśmy radę się zjednoczyć”. O czym jeszcze marzy? „ O tym by dalej robić rzeczy po swojemu, rozszerzać działalność- projektować min. obuwie. Szczytem marzeń byłoby ubierać branżę disco polo, popracować kiedyś dla Evy Minge i... być wolnym człowiekiem. Chciałbym też, by ciekawe, ładne i kolorowe ubieranie przestało być uznawane za kontrowersyjne. To, co wszyscy mamy na sobie, to są tylko pozszywane kawałki materiału”.

fot. Aga Murak

Więcej zdjęć znajdziecie w naszej galerii.

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo