Maye Musk: Słynna modelka plus age w rozmowie z Bazaar
fot. Getty Images

Maye Musk: Słynna modelka plus age w rozmowie z Bazaar

Ikona stylu dopiero się rozkręca!
17.09.2018

Ma 70 lat, 5 dekad doświadczenia w modelingu i wciąż zachwyca urodą. Kariera Maye Musk nabrała zawrotnego tempa, a ona sama nie zamierza zwalniać. Wręcz przeciwnie – oznajmiła, że dopiero się rozkręca!  Przez lata była gwiazdą okładek znanych magazynów i czasopism. A jej ostatnia współpraca z agencją IMG zaowocowała głośną kampanią reklamową kosmetyków CoverGirl.  Supermodelka jest także dietetykiem, a swoją wiedzą dzieli się podczas wykładów w różnych zakątkach świata. Mimo to znalazła czas, by z nami porozmawiać...

Maye Musk w rozmowie z Bazaar

Kiedyś przeczytałam, że zwyczajni śmiertelnicy mogą stać się wyjątkowi, jeśli tylko tego chcą. Niewiele później odkryłam historię Maye i... poczułam się z nią w szczególny sposób związana. Tym bardziej byłam podekscytowana na myśl, że będę mogła przeprowadzić z nią wywiad.

Z zadumy wyrwał mnie dźwięk telefonu. Rozpoznałam przyjazny głos Maye przepełniony serdecznością i entuzjazmem, który od razu sprawił, że nabrałam swobody. Poczułam się miło zaskoczona i zaszczycona, kiedy modelka zapytała o prawidłową wymowę mojego imienia. Z zapałem i większą pewnością siebie rozpoczęłam rozmowę!

 

Aga Roszak: Świeżo po czterdziestce sama z trójką dzieci przeprowadziłaś się do Kanady, by rozpocząć swoje życie od nowa. Myślisz, że surowy klimat RPA, gdzie się wychowałaś przygotował Cię na tak odważny krok?

Maye Musk: Podjęłam tę decyzję bez wewnętrznych konfliktów. W Afryce odnosiłam sukcesy jako dietetyk i modelka. Ale urodziłam się w Kanadzie – miałam więc kanadyjskie obywatelstwo. W tamtym czasie moja córka Tosca zachęcała mnie, aby zrobić doktorat i kontynuować karierę w modelingu właśnie tam. Syn Elon myślał już o przeprowadzce do USA, a kanadyjskie obywatelstwo mogło mu w tym pomóc. Poleciałam z nim do Vancouver, a następnie pięciu innych miast, robiąc rekonesans na uniwersytetach i w agencjach modelek. Efekt był pomyślny, zwłaszcza, że popyt na dojrzałe modelki wzrastał. Wybraliśmy Toronto, ponieważ duże miasto oferowało więcej możliwości. Kiedy wróciłam do Afryki, by podzielić się nowinami, okazało się że moja córka już zdążyła sprzedać: dom, meble, samochód... Klamka zapadła! Tosca do dziś jest z tego zresztą bardzo dumna. Moi rodzice mieli duże skłonności do przygód, nie dziwię się więc, że moje dzieci poszły w ich ślady!  Myślę, że nie należy bać się zmian, jeżeli jest szansa, że sprawią, że nasze życie stanie się lepsze. Zawsze można wrócić do punktu wyjścia, jeżeli zmiana okaże się niepomyślna, czyż nie?

Jak ważna jest pasja w życiu? Co doradziłabyś młodym ludziom, którzy nie znoszą pracy w biurze, a boją się podjąć ryzyko i spełniać marzenia?

Myślę, że tak naprawdę wcale nie podążałam za marzeniami, a tego, co robię nie nazwałabym swoją pasją. Przede wszystkim ciężko pracowałam, aby utrzymać rodzinę.  Szczęśliwie udawało mi się zdobywać coraz to nowe zlecenia w modelingu, a także pacjentów do swojej prywatnej praktyki. W obu przypadkach początkowo napotkałam wiele trudności, aczkolwiek postanowiłam się nie poddawać. Pracowałam bez wytchnienia, pamiętając, że istnieją ludzie, którzy powiedzą „tak”. Prowadziłam swój gabinet w trzech państwach i w ośmiu różnych miastach. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że trzeba po prostu zakasać rękawy i iść do przodu. Z kolei napotykając trudności w życiu osobistym, próbowałam zmieniać coś w sobie lub w swoim partnerze. Niestety bez większych sukcesów. Nauczyłam się jednak akceptować porażki, dzięki czemu mogłam wydostać się z toksycznej relacji. Teraz kiedy mam siedemdziesiąt lat, mówię o tym z łatwością. Chociaż zerwanie relacji i radzenie sobie w pojedynkę dało mi nieźle w kość.

Sądzisz, że nasze przeznaczenie zapisane jest w gwiazdach czy może my sami jesteśmy kowalami własnego losu?

W wieku siedemdziesięciu lat jestem u szczytu kariery w modelingu. Nieustannie biorę udział w konferencjach i udzielam wywiadów na całym świecie. Kiedyś nazwałabym to głupim marzeniem, ponieważ nie podejrzewałabym, że mogłoby kiedykolwiek się spełnić! Nie zaliczyłabym się więc do grupy marzycieli. Stawiam na ciężką pracę i podejmowanie dobrych decyzji. Zauważyłam, że w rozwoju mojej kariery – zarówno modelki, jak i dietetyka – pomagają social media.

Biorąc pod uwagę Twoje doświadczenia, nie uważasz, że branża mody powinna bardziej troszczyć się o to, by wizerunek ciała nie był zaburzony? Jak można skuteczniej chronić młode dziewczyny i kobiety przed zaburzeniami żywienia?

Jako dietetyk pracowałam z wieloma kobietami z zaburzeniami żywienia. Nie przypominam sobie jednak, aby dążyły do tego, by mieć sylwetkę modelki. Przede wszystkim, chciały zrzucić jak najwięcej kilogramów i panicznie bały się przybrać na wadze. Nie zagłębiałam się w statystyki, niemniej jednak w swojej prywatnej praktyce nie poznałam wielu modelek cierpiących na anoreksję lub bulimię. Dziewczyny, którym doradzałam, były bardzo zdyscyplinowane jeśli chodzi o dietę – dbały by spożywać dobre jakościowo produkty, by utrzymać odpowiednie BMI (Body Mass Index) wymagane przez branżę. Ciężko jest to uzyskać bez biologicznego wsparcia genów! Sama pracowałam dziesięć lat jako modelka plus size, ponieważ miałam dość zwracania uwagi na to, co jem. Uwielbiam słodycze i absolutnie nie pogardzę stekiem z frytkami. Ale wraz z wagą wzrósł także mój poziom cholesterolu, zaczęłam odczuwać ból w kolanach i kręgosłupie. W końcu przysięgłam sobie (w końcu jestem dietetykiem), że uzbroję się w silną wolę i zacznę jeść zdrowo. Zrzuciłam dzięki temu trzydzieści kilogramów w rok, ale do dziś muszę dbać o to, co jem.

Z tej perspektywy uważasz, że modelki plus size promują zdrowy tryb życia? Czy może tylko kolejny marketingowy wymysł?

Myślę, że wcześniej modelki plus size nie budziły aż takiego zainteresowania jak teraz. Obecnie konsumenci chcą identyfikować się z osobami, które reprezentują marki modowe.  Stąd w reklamach większa różnorodność – nie tylko pod względem wagi, ale i wieku czy koloru skóry.

Jak kobiety mogą wspierać się wzajemnie na co dzień?

Przede wszystkim kobiety muszę wspierać się bardziej! Powinniśmy pracować na czołowych stanowiskach i więcej udzielać się w polityce. Nasze miejsce jest za sterami dlatego musimy być stanowcze w swoich decyzjach. Nauczono nas delikatności, a to ni zawsze sprawia, że dostajemy to czego chcemy.

Jak wyglądają kulisy pracy modelki? Przeczytajcie wywiad z gwiazdą naszej sesji

Kobiety mają do odegrania niezliczoną ilość ról. Presja do posiadania świetnej pracy, idealnego wizerunku i opieki na dziećmi jest ogromna.  Poziom depresji wśród kobiet jest dwa razy wyższy niż u mężczyzn! Nie sądzisz, że to alarmujące?

Niestety nie zawsze mężczyzna chce się zobowiązywać i poświęcać, ciężko jest to zmienić.  Opiekujemy się dziećmi, pracujemy zawodowo, a później robimy pranie… Powinniśmy jednak dzielić się zadaniami ze swoim partnerem. Na szczęście powoli zmierzamy w tę stronę. 

fot. Getty Images

W wieku siedemdziesięciu lat jesteś najnowszą ambasadorką kosmetyków CoverGirl. Udowadniasz, że dodatkowe zmarszczki można witać z gracją i uśmiechem na twarzy. Co powiedziałabyś kobietom, które bez wsparcia otoczenia chcą cieszyć się życiem w każdym wieku. Skąd mają czerpać siłę, aby łamać stereotypy w pojedynkę?

W Johannesburgu byłam samotną matką mierzącą się z problemami każdego dnia. W Toronto nie miałam żadnego wsparcia.  Gdzie miałabym je znaleźć?  Nie posiadałam ani przyjaciół, ani rodziny.  Nie uważałam, że poleganie na innych jest aż tak istotne.  Świetnie jest mieć wsparcie ze strony otoczenia i teraz oczywiście je mam, ale nie zawsze tak było. Sama próbowałam kiedyś pomóc kilku osobom, ale nie zawsze spotykało się to z ciepłym przyjęciem. Niestety nie brakuje na świecie osób, które naprawdę myślą, że są lepsze od innych. Nie potrafię tego po prostu zaakceptować. Zawsze powtarzam, że jedynym absolutnym warunkiem, żeby być moim przyjacielem jest bycie miłym i troskliwym dla innych!

Rozmawiała Aga Roszak / @agaroszak

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie