Urodziły się w Polsce, karierę robią w Nowym Jorku. Jaki jest ich przepis na sukces?
Karolina Borchert-Hunter / fot. archiwum prywatne

Urodziły się w Polsce, karierę robią w Nowym Jorku. Jaki jest ich przepis na sukces?

Poznajcie 3 Polki, które podbijają branżę mody za oceanem
20.09.2018

Mówi się, że jeżeli osiągnie się sukces w Nowym Jorku, to osiągnie się też sukces w każdym innym miejscu na świecie. Co więcej, te kobiety ciężką pracą, determinacją i kreatywnością udowadniają, że Polka potrafi. Przedstawiam Wam trzy niebywałe osobowości, które każdego dnia stawiają czoła wyzwaniom branży mody w Wielkim Jabłku. Jak im się to udaje?

Karolina Borchert-Hunter – Stylistka

Za każdym razem, kiedy ją spotykam, zaraża niesamowitą energią. Przez jej burzę loków i nietuzinkowy styl, nazywam ją polską Carrie Bradshaw. Karolina wychowała się w Kołobrzegu. Zanim trafiła do Nowego Jorku, kształciła się i zdobywała doświadczenie w Anglii oraz na Florydzie. Od kilku lat podbija stolicę amerykańskiej mody. Nie jest związana z żadną agencją czy magazynem. Pracuje jako wolny strzelec. Na swoim koncie ma współpracę z takimi magazynami jak Elle, L’Officiel, Cosmopolitan czy Nylon oraz reklamy dla Google czy ULTA Beauty. Ostatnio stylizowała kampanię dla Reserved z Karoliną Gilon.

Modowy przewodnik po Nowym Jorku

 

Po rozmowach z projektantami współpracującymi z Karoliną, jestem przekonana, że wszystko co najlepsze dopiero przed nią. Wszyscy podkreślają niesamowite zaangażowanie Karoliny podczas realizacji projektów, którym zaraża innych. Podziwiam jej lekkość w pracy – widać, że naprawdę robi to, co kocha. Stylistka wie, że w tej branży bardzo liczy się doświadczenie. Podczas sesji chętnie nawiązuje współpracę i dzieli się wskazówkami ze studentami takich nowojorskich uczelni jak FIT czt Pratt.

 

Karolina w nowojorskiej branży mody zaczynała od zera, stopniowo budując swoje bogate portfolio. Gdy siedzimy na tarasie w hotelu na dolnym Manhattanie, stylistka wyznaje, że wiele młodych osób myśli, że praca w branży mody to przyjaźnie ze znanymi ludźmi i chodzenie na cocktail parties. Karolina stawia sprawę jasno – bycie stylistką to odpowiedzialna praca i często harówka od rana do nocy. Zdarza się, że chodzi na fajne wydarzenia, ale nie jest to głównym aspektem jej pracy.

 

Według Karoliny nie ma jednego przepisu na sukces. Karolina podkreśla, że trzeba wierzyć w siebie, ciężko pracować i nie zrażać się porażkami.

Karolina Borchert-Hunter / archiwum prywatne

 

Iwona Ludyga – Projektantka biżuterii

Z Iwoną spotykam się w jej stylowym studio w dzielnicy Gowanus na Brooklynie. Od razu urzeka mnie jej pozytywna energia, otwartość i… wnętrze jej pracowni. Projektantka budowała swoją pozycję przez wiele lat i wciąż się rozwija. Mimo że od dziecka lubiła rękodzieło, zanim zaczęła projektować biżuterię, studiowała na Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, taniec w Martha Graham School of Contemporary Dance, zapisała się do szkoły masażu na Manhattanie, a nawet była prezenterką w polskiej telewizji w Nowym Jorku. Jednak sztuka niezmiennie była nieodłącznym elementem jej życia.

 

Przygoda Iwony z Wielkim Jabłkiem zaczęła się już w latach 90. Początkowo dzieliła czas między USA a Polskę, gdzie kończyła studia muzyczne. W końcu zaryzykowała i na stałe przeprowadziła się za ocean. W wolnych chwilach, zainspirowana różnorodnością surowców, wtedy niedostępnych w Polsce, zaczęła projektować biżuterię… najpierw głównie dla siebie. Jako studentka, wieczorami dorabiała w barze, gdzie szybko dostrzeżono jej stylowe akcesoria. W końcu zaczęła przychodzić do pracy z torbą pełną naszyjników i bransoletek, bo klienci poza lampką wina chcieli kupić też jej projekty.

 

Kiedy pytam o przełomowy moment kariery Iwony, opowiada mi o Young Designer Market przy Mulberry Street i śmieje się, że go pewnie nie pamiętam. To tam urzekła Nowojorczyków i turystów swoją estetyką. Imponujące jest również, że Iwona to rzadki talent – swojego zawodu nauczyła się sama, głównie metodą prób i błędów. Projektantka przede wszystkim stawia na wysoką jakość swojej biżuterii, osobiście dbając o każdy jej szczegół. Co więcej, zanim Iwona urządziła swój własny kąt – swoje studio, przez wiele lat pracowała w domu, jednocześnie wychowując córkę. Jak udało jej się to wszystko pogodzić?

 

Podczas naszej rozmowy, Iwona wielokrotnie podkreśla, że jednym z czynników jej sukcesu byli życzliwi ludzie, których spotkała na swojej drodze. Gdyby nie koleżanka, która zaprosiła ją do USA, pewnie nigdy by nie myślała o przeprowadzce. Gdyby nie dziekan, który pozwolił jej przełożyć egzamin na Akademii Muzycznej, nie przyjechałaby do Stanów. Gdyby nie osoba, która podpowiedziała jej, żeby zapisała się na znany w branży trade show D&A, jej marka nie stałaby się tak szybko rozpoznawalna. Iwona podkreśla, że by osiągnąć sukces, oprócz ciężkiej pracy, potrzebna jest też odrobina szczęścia.

Iwona Ludyga / fot. Delphine Dores

 

Karolina Zmarlak – Projektantka

Zawsze urzeka mnie minimalizm i precyzja wykonania jej projektów. Karolinę darzę szczególną sympatią, bo pokaz jej kolekcji Matador był pierwszym pokazem jaki zobaczyłam w Nowym Jorku, jeszcze jako studentka. Uwielbiam jej styl i cenię za pracę, jaką wykonuje, by jej projekty były jak najlepsze. Zawsze są perfekcyjnie skrojone i uszyte z materiałów najwyższej jakości. Karolina dba również, by rzeczy z jej metką były pragmatyczne i wielofunkcyjne. Jednak ponad wszystko Karolina stawia na budowanie wyjątkowych relacji z klientami.

 

Projektantka, jeszcze jako dziecko, wyjechała z rodzicami do Stanów Zjednoczonych, a jej podróż do Nowego Jorku wiodła przez Chicago. Swój warsztat szlifowała pod okiem profesorów Fashion Institute of Technology (FIT), jednej z czołowej uczelni modowej na świecie. Do dziś Karolina chętnie wraca na wykłady na FIT i dzieli się z adeptami mody swoją wiedzą i doświadczeniem. Jednak jej droga do założenia własnej firmy w stolicy amerykańskiej mody nie była taka prosta.

 

Kariera projektantki zaczęła się od zbudowania marki Karolina Zmarlak wraz ze swoim partnerem Jesse’m Keyes, który miał bogate doświadczenie w pokrewnych dziedzinach architektury i gospodarki przestrzennej. Dzisiaj Karolina działa pod szyldem KZ_K Design w studio w The Garment District na Manhattanie. Kolekcje KZ_K Design składają się głównie z rzeczy ready-to-wear. Karolina proponuje nie tylko oryginalne koncepcje, ale również personalizację projektów. Esencją jej marki jest wielofunkcyjność, praktyczność i wysoka jakość. Zrealizowanie tej wizji zajęło Karolinie wiele lat. Musiała znaleźć specjalistyczne, dwustronne tkaniny czy dopracować technikę szwów, tak by dana rzecz mogła być dwustronna czy noszona w dwojaki sposób. Takie podejście wymaga precyzji. Karolinie zależy, by jej rzeczy miały pragmatyczne zastosowanie, a przy tym były wygodne. Tego oczekują klientki takiej metropolii jak Nowy Jork. Karolina jest szczególnie dumna z jej ostatniego odkrycia – skóry, którą można prać w pralce tak jak parę jeansów. Jej ostatnia kolekcja, Another World, jest odzwierciedleniem jej wizji.

 

Karolina wielokrotnie podkreśla, że jej definicją sukcesu jest przede wszystkim samorozwój i budowanie więzi z klientami. Jednak zauważa też, że na sukces składa się wiele czynników, które ciągle ewoluują, szczególnie w mieście pełnym konkurencji –takim jak Nowy Jork. Na koniec naszej rozmowy Karolina zaznacza, że ważne jest, by wydobyć ze swojej pracy coś niepowtarzalnego oraz konsekwentnie dążyć do wyznaczanych celów. To pozwoli nam obrać kierunek

Karolina Zmarlak / archiwum prywatne

 

Anna Radke – adwokat branży kreatywnej, nowojorczanka z wyboru oraz wielka pasjonatka koszykówki

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie