Jak ubierać się w stylu lat 80., by nie wyglądać jak młoda Madonna
Gucci / fot. materiały prasowe

Jak ubierać się w stylu lat 80., by nie wyglądać jak młoda Madonna

Dekada koloru, przepychu, oversize’u, streetwearu i kiczu – wróciła w wielkim stylu, ale... odmieniona. Jaki pomysł ma dziś na nią świat mody?
20.10.2018

Kolor nie mógł być zbyt jaskrawy, makijaż za mocny, fryzura zanadto natapirowana, a poduszki w ramionach zbyt szerokie. Lata 80. to był czas stylowych eksperymentów i ryzyka, często wręcz przekraczania granic rozsądku (bo kto chciałby wyglądać na co dzień jak pirat?). Ale były to też lata obsesji na punkcie luksusu. Gordon Gekko, bezwzględny finansista grany przez Michaela Douglasa w filmie Wall Street, mówił otwarcie, że chciwość jest dobra. Cały świat fascynował się zaś życiem nieprzyzwoicie bogatych rodzin z seriali Dynastia, Dallas, Knots Landing i Falcon Crest. Z drugiej strony na scenie pop objawiła się młodziutka Madonna, która wyglądała jak modne dzieciaki z Nowego Jorku, hip-hop przebijał się do mainstreamu, a Olivia Newton-John przez teledysk do piosenki Physical wypromowała stroje do aerobiku, które nosiło się oczywiście także na ulicy. Dla wielu osób, które tamte czasy pamiętają i mają w albumie zdjęcia w ówczesnych stylizacjach, moda lat 80. przez długi czas była jak koszmar, który nie miał prawa się wydarzyć. A jednak teraz patrzymy na nią inaczej. Dekada Dynastii, Grace Jones i młodej Madonny coraz bardziej nas fascynuje i inspiruje. Seriale Stranger ThingsDark mają tu spore zasługi, w tamte czasy przenosi nas też polska produkcja Rojst w reżyserii Jana Holoubka. A w świecie mody cytaty z tamtych czasów są coraz bardziej wyraźne i dosłowne. Na wybiegach trendy sprzed 30 lat interpretują najważniejsi projektanci, między innymi: Marc Jacobs, Miuccia Prada (Miu Miu), Anthony Vaccarello (Saint Laurent), Tom Ford, Donatella Versace. Chloë Sevigny, Georgia May Jagger czy Rosie Huntington-Whiteley na wielkie wyjścia ubierają się w stylu Joan Collins. Patrząc na nie, widzimy echa lat 80., nie mamy jednak wątpliwości, że jesteśmy w roku 2018. Dawne trendy wracają, ale nie jeden do jednego.

fot. Getty Images

Współczesny filtr

Dekada przepychu musiała zostać przepuszczona przez pewne filtry. Jak je stosować, pokazują światowi projektanci i gwiazdy, również mody ulicznej. U nich warto podejrzeć, co się prześlizgnęło do współczesności. Kiedyś na pierwszy plan wychodził kolor. Lata 80. to jedna z najbardziej barwnych epok w dziejach historii mody. Żółć, czerwień i zieleń – oczywiście! Fiolet, róż i pomarańcz – jeszcze lepiej. Dodatkowy plus dostawało się za odcienie neonowe. Nawet lady Diana wybierała żółty oversize’owy płaszcz (który związywała w talii) i zabawną czapkę pod kolor. Kiedy nosiło się czerń, była ona jedynie dodatkiem do barwnego looku albo – jak robiła to na przykład Madonna – przykrywano ją dżetami, zdobieniami, haftami, toną biżuterii, kolorowym makijażem i wymyślnymi nakryciami głowy. Dlatego w tamtych czasach taką sensacją stały się całkowicie czarne kolekcje Rei Kawakubo i Yohjiego Yamamoto – były zupełnie inne od wszystkiego, co widziano na ulicach. Dziś neon jest tak samo ceniony, ale – jak na pokazach Balmain, Emilio Pucci czy Alexandra Wanga – nosimy go od stóp do głów w jednej tonacji. Wyjątkiem jest tak zwany color blocking, czyli łączenie pozornie niepasujących do siebie barw. U Prabala Gurunga to ostry róż z czerwienią, Jeremy Scott zestawia elektryzujący błękit z soczystą pomarańczą. To, co najbardziej różni lata 80. od współczesności, to charakterystyczne wtedy wzory: nieregularne plamy, mazaje, patchwork, które w połączeniu z ostrymi barwami, mocnym makijażem i szalonymi fryzurami dawały istną mieszankę wybuchową. W takiej formie nie wróciły. Teraz u Balenciagi czy Marca Jacobsa są bardziej delikatne i stonowane.

fot. Getty Images

Przepis na dziś

Tak jak 30 lat temu duża część uwagi skupia się na ramionach, które znów rozrosły się do niebotycznych rozmiarów. Anthony Vaccarello dla Saint Laurent projektuje sukienki mini z poduchami, Sarah Burton dla Alexandra McQueena podobnie robi z marynarkami i płaszczami, a Alberta Ferretti charakterystyczny fason wykorzystuje nawet na cienkich swetrach, które łączy z dżinsami z wysokim stanem. Jest jednak różnica: w 2018 roku takie ubrania są szyte z tkanin w neutralnych kolorach i wzorach. Nawet Demna Gvasalia (Balenciaga), zagorzały fan lat 80., zapożycza wprawdzie popularne wtedy neonowe rajstopy (z których robi rajstopobuty), golfy czy swetry, ale uspokaja je czernią, szarościami, brązami lub bielą. Efekt? Bardziej elegancka i szykowna wersja dawnych trendów. Współcześni projektanci interpretują nawet najtrudniejsze kroje, jak na przykład suknie Alexis z Dynastii z kuriozalnie napompowanymi rękawami. Fenomenalnie poradziły sobie z tym projektantki młodej marki Attico, które uszyły złotą kreację z głębokim dekoltem i nowoczesnymi architektonicznymi bufkami, ale zamiast pereł lub bogatej kryształowej biżuterii dodały do niej duże złote koła. I tutaj właśnie tkwi sekret tego, jak radzić sobie z erą Cyndi Lauper i Boya George’a. Podstawą jest umiar i balans. Dlatego gdy Tom Ford puścił na wybieg modelki w legginsach i luźnych tunikach w kolorowe zwierzęce wzory, miały one mocno stonowany makijaż, ograniczony jedynie do oczu przydymionych ciemną kredką. Ani śladu po kolorowych cieniach, ostrych różach do policzków i mocno brzoskwiniowych ustach. Podobnie z włosami – nie trwała, nie tapir, tylko proste upięcia. Ten sam klucz stosują Donatella Versace, Marc Jacobs i Miuccia Prada. Typowe dla lat 80. fasony szyją z eleganckich materiałów lub zestawiają ze stonowanymi częściami garderoby. Urodowe trendy dekady wolą pozostawić w przeszłości. Od czasu do czasu zaskakuje jednak powrót elementów, o których część z nas chciała zapomnieć, ale gdy teraz objawiają się w zupełnie nowej odsłonie, myślimy sobie: a właściwie dlaczego nie? Carrie Bradshaw twierdziła, że żadna stylowa kobieta nie założyłaby scrunchie, aksamitnej gumki owijki do włosów, a dziś noszą je na przykład Bella Hadid czy Hailey Baldwin. Nie zobaczymy ich za to w tiulowych spódnicach i ramoneskach, ale na przykład w kolorowym lub prążkowanym garniturze albo w T-shircie i szortach. Nawet stroje do aerobiku z lat 80. wracają do łask – widzimy je na przykład w sesjach dla CR Fashion Book, magazynu Carine Roitfeld, globalnej dyrektor ds. mody Harper’s Bazaar – na razie jednak ich miejsce pozostaje na stronach magazynów i na siłowniach. Po ulicach szczęśliwie nie chodzą kobiety w różowym body noszonym na zielone rajstopy i fioletowych getrach. Inspirując się stylem lat 80., nie można zapominać o 30 latach mody, które po nich nastąpiły. Nikt tak naprawdę nie chce wyglądać dzisiaj jak kalka Cyndi Lauper, Boya George’a czy młodej Madonny… Chyba że na balu przebierańców. 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie