Marka Supreme to już legenda! Poznajcie człowieka, który za nią stoi
fot. Getty Images

Marka Supreme to już legenda! Poznajcie człowieka, który za nią stoi

James Jebbia potrzebował zaledwie kilku lat, by zrewolucjonizować branżę mody.
02.12.2018

Supreme początki

Marka Supreme została założona w 1994 roku. Jej właściciel potrzebował kilku lat, by zrewolucjonizować branżę mody i zbudować firmę, która ma wprawdzie jedynie jedenaście sklepów na świecie, a mimo to wycenia się ją na ponad miliard dolarów.

Louis Vuitton i Supreme - Najmodniejsza kolekcja sezonu?

Mikrospołeczność zamiast ekspansji

James Jebbia, szef wszystkich szefów w firmie Supreme, nie przypomina Demny Gvasalii z Balenciagi, Virgila Abloha z Louis Vuitton czy Ricardo Tisciego z Burberry. Urodzony w Stanach Zjednoczonych projektant i biznesmen, który pierwsze 19 lat życia spędził w Wielkiej Brytanii, nie przepada za dziennikarzami i nie jest częstym gościem w mediach społecznościowych.

James Jebbia odbiera nagrodę dla najlepszego projektanta mody męskiej podczas CFDA Fasion Awards 2018 / fot. Getty Images

W latach 80. pracował w angielskiej fabryce baterii Duracell. Wyprawy do Londynu na zakupy, a także późniejsza praca w Parachute, nowojorskim skate shopie, zainspirowały go do działania. Jebbia postanowił zbudować własną markę. Efektem było otwarcie w 1989 roku sklepu Union, oferującego ubrania z limitowanych kolekcji od znanych projektantów. James prowadził także salon Stussy, marki, która przecierała szlaki w świecie mody związanej z kulturą skejtów. Jednak dopiero pierwszy sklep Supreme, otwarty w 1994 roku przy Lafayette Street w Nowym Jorku, dał początek fenomenowi, który znamy dzisiaj. Sklep na dolnym Manhattanie był jedynym punktem sprzedaży ubrań marki przez pierwszych dziesięć lat działalności Supreme.

Powracają kolejne sneakersy sprzed lat.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Supreme®/Nike SB Gato. 08/30/2018

Post udostępniony przez Supreme (@supremenewyork)

 

W 2004 roku w Los Angeles powstał jego odpowiednik, ale to wciąż trochę mało jak na firmę o takim statusie. Skromny model biznesowy przyjęty przez Jamesa Jebbie okazał się jednak wizjonerski na wielu poziomach. Weźmy choćby trendy w świecie mikrospołeczności i internetowych influencerów. Gdy o dobrym guście decyduje wyłącznie zawartość portfela, ciężko uznać kolejne zakupy za szczególnie ekscytujące, a kampanie reklamowe z udziałem celebrytów coraz częściej wywołują u klientów jedynie ziewniecie. Do tego, by poczuć dreszczyk emocji, potrzeba znacznie mniej. Zamiast iść ścieżką agresywnej ekspansji, Jebbia wybrał drogę mozolnego budowania wizerunku marki niedostępnej, adresującej swoją ofertę do artystów, outsiderów i hipsterów. I, co najważniejsze – położył fundamenty pod kulturę „dropów”, limitowanych kolekcji wyprzedawanych w kilka minut.

 

Cały artykuł Łukasza Łacheckiego, poświęcony fenomenowi marki Supreme, znajdziecie w listopadowo-grudniowym numerze magazynu Esquire. Śpieszcie się, to ostatni moment, by go zdobyć!

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie