Aniela Fidler: Lubię usłyszeć, że się nie da, a potem to zrobić
Aniela Fidler / fot. z archiwum projektantki

Aniela Fidler: Lubię usłyszeć, że się nie da, a potem to zrobić

Rozmawiamy z laureatką Kering Sustainability Award 2018.
09.12.2018

W 2014 roku koncern Kering zawarł pięcioletnie porozumienie z London College of Fashion i co roku nagradza najlepsze projekty studentów, będące dla luksusowych marek propozycją rozwiązań innowacyjneych i odpowiedzialnych. Za każdym razem konkurs jest dedykowany innej marce, w 2018 roku były to Alexander McQueen i Pomellato. Wśród tegorocznych laureatów jest Polka, Aniela Fidler. Poznajcie ją bliżej.

Rozmawiała: Aleksandra Bąkowska

Aniela ma pełne ręce roboty. Właśnie zaczęła Fashion Futures – futurystyczne studia magisterskie na prestiżowej London College of Fashion, w pierwszym kwartale 2019 roku światło dziennie ujrzy jej wegańska marka obuwnicza Tondo, a w tym tygodniu odbrała nagrodę Sustainability Award od marki Alexander McQueen!

Kim jest Aniela Fidler, laureatka Kering Sustainability Award 2018?

Z Warszawy do Londynu przyjechała, żeby studiować rzemiosło. Znużona pracą w agencjach reklamowych, szukała tego, co przyniesie jej sens i spełnienie. Odnalazła się w robieniu butów na miarę. Pokochała ten powolny proces, który zajmuje nawet pół roku. Zainteresowanie rękodziełem wyniosła z domu, ale zapragnęła studiować w Anglii – oazie tradycyjnych firm rodzinnych. Myślała, że ucieknie od komercji, tymczasem stała się częścią przemysłu, napędzanego sezonowymi kolekcjami...

„Moje zainteresowanie zrównoważonym rozwojem i modą zaczęło się od totalnej jazdy na robienie butów – ciągle siedziałam w szkolnym warsztacie. Tam uzmysłowiłam sobie pewien paradoks – mimo, że byłam wegetarianką od 10 lat, stosowałam skórę! Panuje przekonanie, że jest najtrwalsza, ale ja nie wierzyłam, że nie ma alternatyw. Zaczęłam szukać i… wpadłam po uszy” – wspomina.

Polska projektantka wyróżniona obok marek, takich jak Burberry i Coach.

Na London College of Fashion Aniela zrozumiała, że jeśli chodzi o wybór materiałów, projektanci postępują mechanicznie, a nie świadomie. Tempo i presja, którą narzuca uczelnia, a potem przemysł, powodują, że studenci nie mają czasu na eksperymenty, a profesjonaliści często zmierzają do celu sprawdzonymi, utartymi ścieżkami. Dlatego stworzyła grupę Community of Sustainable Practice, której zadaniem jest szukanie materiałów alternatywnych.

Tondo / fot. materiały prasowe

„Globalne marki mają niesamowitą siłę przekazu – mogą promować wartości dobre, albo wartości żadne. Buty Adidasa powstałe we współpracy z Parley for the Oceans (kolektywem, który angażuje marki i naukowców wszystkich dziedzin do wspólnego działania na rzecz ratowania oceanów – przyp. red) są super nie tylko dlatego, że są zrobione z nylonu z sieci rybackich, ale też dlatego, że światowi konsumenci dostali komunikat, że to przedsięwzięcie ważne, wykonalne i ciekawe.”

Tondo to marka, którą Aniela założyła wraz z Pią Nowak, by robić w Polsce wegańskie buty z materiałów po recyklingu. Podeszwa – w 25-ciu, a wierzch aż w 90% składa się z materiałów z odzysku. Prototypy na wiosnę przyszłego roku będzie można kupić w ramach kampanii Kickstarter. Tondo zrodziło się z buntu, który zakończył się dla Anieli oblaniem roku na uczelni. London College of Fashion współpracuje z Zarą – studenci projektują dla sieciówki przez jeden semestr. Zamiast prezentować marce swoje pomysły, Aniela opowiadała o destrukcyjnym wpływie masowej produkcji na środowisko… Nie żałuje – to był początek jej nowej drogi, opartej o świadomość procesów produkcyjnych w przemyśle mody i ich śladu ekologicznego.

Ekologia – nowy punk

Droga ta nie jest łatwa, ale Aniela powołuje się na słowa ikony ruchu sustainability, założyciela Patagonii – Yvon Chouinard – The best cure for depression is action (Najlepszym lekiem na depresję jest działanie). Bycie prekursorem wiąże się z ryzykiem, ale i nadaje jej pracy sens. Dodatkowo cieszy rosnąca grupa ludzi, dla których ekologia jest ważna. Nikt nie obiecuje, że inicjatywa zakończy się sukcesem, ale według Anieli, wkraczamy w etap, kiedy z eksperymentów i niszowych projektów, rodzą się poważne firmy produkujące tkaniny. Wzorem dla niej jest także Vivienne Westwood, u której Aniela odbyła staż. 

„Vivienne Westwood wprowadziła punk na salony, teraz coś podobnego musimy zrobić z ekologią. Vivienne jest dla mnie inspiracją, a jej kampania Climate Revolution to sygnał, że to jest to, ekologia to nowy punk.”

Alexander McQueen i Vivienne Westwood nigdy nie bali się kreatywnego buntu. Podobnie jak Aniela, która ceni sobie także typowe dla obojga zamiłowanie do łączenia tradycji i nowoczesności. Lee McQueen zaczynał od wykonywania historycznych kostiumów w atelier Angels and Bermans, a Aniela od robienia butów dla teatrów. Jej zwycięski projekt dla marki Alexander McQueen wygląda bardzo tradycyjnie, ale stoi za nim innowacyjny materiał, jakiego wcześniej nie stworzył nikt. Aniela zrobiła bowiem serię haftów wykonywanych ręcznie, tradycyjną metodą Gold Work z miedzianych drucików pochodzących z elektroodpadów. Jak sama mówi, to „tradition and its subversion”, czyli szukanie tradycji i jej przeciwieństw, aby je połączyć.

Najnowszy projekt Stelli McCartney początkiem rewolucji w branży mody?

„W modzie mamy bardzo duży problem z odpowiedzialnością za podejmowane decyzje, a masowa konsumpcja to jest masowy problem z odpowiedzialnością. Bez odpowiedniej wiedzy, edukacji, projektanci nie mają świadomości, że ich decyzje, mogą spowodować więcej szkód niż pożytku.”

Technika Gold Work, którą zastosowała Aniela ma dwa i pół tysiąca lat. To tradycyjna i żmudna metoda wykonywania drogocennych haftów z nici metalowych. Żeby ją odtworzyć Aniela sama wyjęła miedziane druciki z elektroodpadów, a następnie zaczęła współpracę z londyńskim warsztatem Hand and Lock, który na co dzień wykonuje hafty i monogramy dla rodziny królewskiej. W masowej produkcji nie ma miejsca na tradycyjne rzemieślnicze techniki, ale marka luksusowa jak Alexander McQueen może je wskrzesić, jednocześnie wysyłając komunikat o tym, że odpady mają wartość i produkty z nich wytworzone mogą być piękne i luksusowe. Jury wybrało jej projekt, bo pokazuje on, że dzisiaj naszymi cennymi zasobami są tony elektroodpadów, z których może być pozyskana nić miedziana do tworzenia luksusowych haftów haute couture.

Teraz Aniela zaczyna pracować z domem mody nad wdrożeniem jej projektu na większą skalę. Znalazła już miejsca, z których można pozyskać odpowiednie elektroodpady i warsztaty, które wykonują tradycyjny haft. Jeśli wszystko zakończy się sukcesem, nowatorskie rozwiązanie zobaczymy w kolekcjach haute couture marki już niebawem.

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie