Klucz do elity, czyli jak teraz wyglądają sekretne kluby zakupowe
fot. Getty Images

Klucz do elity, czyli jak teraz wyglądają sekretne kluby zakupowe

Poufne hasła i sekretne miejsca to już przeszłość. Współczesne tajne stowarzyszenia nie przypominają tych z lat 20. Często to po prostu elitarne internetowe kluby zakupowe.
17.02.2019

Surowy, elegancki pałac z lat 40. XX wieku. Zgodnie z zasadami modernistycznej architektury wybudowany z szarego kamienia i ubogi w dekoracje. Stalowe drzwi od strony via San Barnaba, zwieńczone potężnym łukiem, wyglądają niepozornie. Żadnych znaków. Jedynie złoty domofon. Aby wejść, trzeba znać szyfr.

Sekretne kluby zakupowe – historia

Mozaiki na podłogach, kryształowe żyrandole i niewysychające źródło dom pérignon. Po raz pierwszy drzwi do mediolańskiego Ralph Lauren Palazzo, siedziby sekretnego klubu amerykańskiej marki, otwarto trzy lata temu. Zaproszenia dostają tylko stali klienci i przyjaciele domu mody. Wykwintne jedzenie i zakupy w luksusowym anturażu z możliwością nabycia projektów, które dopiero co zeszły z wybiegu, to nie wszystko, co oferuje Palazzo. Wystarczy na przykład poprosić konsjerża, a ten rezerwuje stolik w renomowanych restauracjach Ralpha Laurena w Paryżu, Chicago czy Nowym Jorku. Zwykły śmiertelnik musiałby czekać miesiącami, o ile nie spotkałby się z odmową wpisu do księgi rezerwacji.

Popularna sieciówka wprowadza do sprzedaży jeansy redaktorek mody.

Jak wyglądają współczesne elitarne kluby zakupowe?

Elitarne stowarzyszenia też. Palazzo Laurena działa według nowych zasad ustalanych przez młode pokolenia. „To one przekształcają ideę klubów”, tłumaczy Matthew Hobbs, dyrektor zarządzający kultowym londyńskim Groucho Club. Nie mają one nic wspólnego z dawnymi gentlemen’s clubs, w których wpływowi mężczyźni, paląc cygara i sącząc whiskey, romansowali i dogadywali interesy. Współczesne kluby muszą być – wbrew definicji elitarności – łatwiej dostępne i różnorodne. Obecnie takie miejsca jak nowojorski Soho House, Battery w San Francisco czy londyński Dean Street Townhouse (w którym na pierwszą randkę umówili się książę Harry i Meghan Markle), przyjmują osoby każdej płci, w każdym wieku (byle pełnoletnie) i uprawiające najróżniejsze zawody. Są tylko dwa warunki: akceptacja właścicieli i płynność finansowa pozwalająca na wysoką opłatę członkowską.

Internetowe kluby zakupowe tylko dla wybranych – Jak je znaleźć?

Tylko kwestią czasu było, kiedy elitarne kluby pojawią się też w internecie. W formie online przyjmują postać tajnych, dostępnych wyłącznie na zaproszenie aplikacji na telefon. Tworzą je światowe marki, by jeszcze bardziej przywiązać do siebie klientów. Zdecydował się na to wspomniany już Ralph Lauren, nauczony sukcesem Palazzo. Przed nim na podobny pomysł wpadli Adidas, Nike czy Target. Założenie jest proste: najwierniejsi fani dostają przywileje. Jako pierwsi dowiadują się o wyprzedażach, mają wpływ na finalny efekt kolekcji (wypełniają ankiety) i biorą udział w konkursach, w których do wygrania są cenne nagrody. To wystarczająca zachęta, żeby wzbudzić w ludziach pragnienie. Ale jak to pragnienie zaspokoić, skoro aplikacje są właściwie nie do znalezienia w sieci…? W redakcji całkiem przypadkowo trafiamy na Vasquiat. Jedna z nas śledzi blogerkę, która uczestniczyła w hucznym otwarciu luksusowego konceptu. VASQUIAT się NIE promuje „Jesteśmy globalną społecznością innowatorów mody. Ekskluzywnym klubem, tylko na zaproszenie, mającym na celu zrzeszenie najbardziej świadomych klientów. Do dziś na przeceny trzeba było czekać do końca sezonu, a trendsetterzy zawsze musieli kupować nowości za pełną cenę. Czas to zmienić. Twórcy trendów zasługują na więcej” – takimi słowami wita witryna Vasquiat.com. Podobnych inicjatyw było już kilka, jak Rue La La czy BestSecret, ale żadna z nich nie wywołała takich emocji. „Jako student biznesowej uczelni nie mogłem uwierzyć w to, że branża mody działa zupełnie odwrotnie niż każda inna, że ci, którzy zamówią najwcześniej, otrzymują najniższą cenę”, tłumaczy Harper’s Bazaar Polska Rafa Blanc, który razem z topową influencerką Blancą Miró jest współwłaścicielem tego konceptu. „To prawdziwa rewolucja w świecie mody! Przekonanie międzynarodowych marek do tej wizji było dużym wyzwaniem, ale zainteresowanie wokół Vasquiat pojawiło się momentalnie. Przedsprzedaż to przyszłość branży. I to nie jest losowa obniżka cen, ale nagroda, vipowskie traktowanie”, dodaje Miró. By do niego dołączyć i cieszyć się niższymi cenami, świetną selekcją marek oraz produktów, trzeba otrzymać zaproszenie od członka klubu (każdy może wydać ich tylko trzy) albo wysłać prośbę o dołączenie do grupy. Zgodnie z zasadami nowoczesnych elit wśród członków Vasquiat panuje różnorodność. „Są z nami pracownicy topowych domów mody, magazynów i showroomów, ale też sporo artystów, prawników czy bankowców”, mówi Miró. Czy kiedykolwiek kogoś odrzucili? „Tak. I ciągle szukamy nowych sposobów na to, by dokładniej sprawdzać, czy dana osoba naprawdę jest innowatorem i czy na pewno będzie pasowała do naszej społeczności”, odpowiada.

Jak wyglądać jak milionerka. I nie wydać przy tym fortuny.

Wyjątkowo nie masowo

W czasach gdy wszystko jest masowe, odbiorcy tym bardziej chcą poczuć się wyjątkowo. „W prywatnym klubie możesz zrobić o wiele więcej niż w zwyczajnym e-butiku. Mamy mniejszą, ale bardziej lojalną grupę. Członkowie Vasquiat są traktowani indywidualnie. Przygotowujemy dla nich specjalne akcje (prezentacje nowych kolekcji, pop-upy, kolacje, koncerty), zapraszamy na przyjęcia. Pierwsze odbyło się w Barcelonie. Kolejne planujemy w Londynie, Kopenhadze, Paryżu i Nowym Jorku”, chwali się Blanc. Vasquiat odniósł sukces, bo jest dokładnym spełnieniem marzenia, pięknego snu klientki o elitarności, ekskluzywności i niedostępności, których sama staje się częścią. 

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie