Fashion revolution: na czym polega inicjatywa, którą wspierają Stella McCartney i Arizona Muse
Strajk Fashion Revolution w Berlinie / fot. dzięki uprzejmości Fashion Revolution

Fashion revolution: na czym polega inicjatywa, którą wspierają Stella McCartney i Arizona Muse

Rozmawiamy z szefową polskiego oddziału organizacji Fashion Revolution, Eweliną Antonowicz, która udowadnia, że modą można walczyć o dobro planety.
24.04.2019

Dokładnie 6 lat temu – 24 kwietnia 2013 roku w Bangladeszu zawaliła się fabryka Rana Plaza, w której szyto ubrania, m.in. polskiej firmy LPP (właściciela marek, takich jak: Reserved, Mohito czy House), przyczyniając się do śmierci 1130 pracowników. Było to początkiem zainicjowanego w Wielkiej Brytanii globalnego ruchu Fashion Revolution, którego celem jest zmobilizowanie przedstawicieli branży odzieżowej do wdrażania coraz bardziej odpowiedzialnych praktyk. Między innymi za sprawą kampanii Fashion Revolution Week, która, jak co roku, startuje w rocznicę tragedii i jest pretekstem do zadania markom pytania Who made my clothes?, a tym samym zastanowienia się, w jakich warunkach powstają ubrania, które nosimy na co dzień. Przeczytajcie naszą rozmowę z szefową polskiego oddziału Fashion Revolution, Eweliną Antonowicz.

Poznajcie 5 marek uwielbianych przez ekofashionistki.

Szefowa Fashion Revolution Poland o tym, na czym polega inicjatywa i jak zaangażować się w kampanię Fashion Revolution Week

Kara Becker: O jaką rewolucję chodzi? Jakie cele sobie stawiacie?

Ewelina Antonowicz: Fashion Revolution to globalna inicjatywa, która zrodziła się w 2013 roku po katastrofie kompleksu fabrycznego Rana Plaza w Bangladeszu, zginęło w niej 1138 osób. Chcemy, by świat mody był bardziej przyjazny i transparentny. By standardów społecznych i ekologicznych przestrzegano w całym łańcuchu produkcji, od wytwarzania włókien, przez wyrób tkanin, szycie, po sprzedaż i kupno ubrań. Nie chodzi nam o to, by zredukować zakupy do zera i demonizować modę. Uczymy, by z niej mądrze korzystać.

Ewelina Antonowicz / fot. dzięki uprzejmości Fashion Revolution

Stworzyliście wiele kampanii – można je obejrzeć na YouTube – które rzucają nowe światło na problem nieetycznej mody.
W pamięć szczególnie zapada ta, w której w centrum Berlina postawiliście automat z T-shirtami za dwa euro. Zanim jednak kupujący mogli je odebrać, musieli obejrzeć historię osoby, która je szyła. Większość, zamiast przyjąć bluzkę, przekazała kwotę na rzecz organizacji. Podkreślacie,
że „ludziom zależy, kiedy wiedzą”.

Po pierwsze edukacja, po drugie egzekwowanie i efekt. Świadomość problemu jest startem do szukania rozwiązań. Brak dostatecznej edukacji zarówno wśród konsumentów, jak i producentów pociąga za sobą największe problemy. Dlatego powstają nasze kampanie, filmy i wydarzenia.

Jesteś szefową Fashion Revolution Poland. Kiedy kwestia zrównoważonej, ekologicznej mody stała ci się bliska?

Już jako trzylatka cerowałam swoje rajstopy, a później szyłam i przerabiałam ubrania dla siebie i lalek. Kiedy sama uszyłam pierwszy płaszcz, a zajęło mi to milion godzin – szycie, prucie, złość, krwawiące palce – zrozumiałam, jak trudne jest to zajęcie. Już jako dorosła kobieta dowiedziałam się o globalnym ruchu Fashion Revolution i bez wahania włączyłam się do działania.

Jak można zaangażować się w Fashion Revolution?

Najprościej dołączyć do naszego ruchu i – podobnie jak setki tysięcy innych konsumentów – pytać światowe marki: kto robi moje ubrania? Wystarczy opublikować zdjęcie w mediach społecznościowych w ubraniu z dobrze widoczną metką i oznaczyć je naszym hashtagiem #whomademyclothes. Od wielu firm otrzymaliśmy już odpowiedzi. Wciąż notujemy zmiany w strategii polskich marek, kolejne kroki w budowaniu zrównoważonego biznesu, a także narodziny nowych firm troszczących się o planetę i jej mieszkańców. Dlatego liczy się każde zdjęcie, każda podjęta próba i odrobina zaangażowania.

fot. materiały prasowe Fashion Revolution

Jak wytłumaczyć ludziom w Polsce, których zarobki są najniższe w Unii Europejskiej, by wybierali rzeczy lepszej jakości?

Myślę, że dobro powraca. Warto zdać sobie sprawę, że ktoś ponosi koszt naszego wyboru. Kupując tanią, wątpliwej jakości odzież, nie tylko wspieramy system fast fashion, ale także dajemy przyzwolenie na niskie wynagradzanie osób na początku długiego łańcucha, przyczyniamy się do nadprodukcji ubrań, a więc i odpadów. Poza tym do produkcji takiej odzieży wykorzystywane są szkodliwe związki chemiczne, toksyny, które potem po prostu szkodzą naszemu organizmowi. Niektóre prognozy potwierdzają, że jesteśmy w stanie jeszcze wiele zmienić. Rewolucja postępuje, a moda zrównoważona jest coraz silniejsza

Jak w 2019 roku być bardziej eko?

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie