Czy o modzie można mówić w kategoriach piękna? I co jest bardziej szkodliwe: Photoshop na okładce czy retusz na Instagramie
José Santana / fot. Branislav Simoncik

Czy o modzie można mówić w kategoriach piękna? I co jest bardziej szkodliwe: Photoshop na okładce czy retusz na Instagramie

Odpowiada José Santana, redaktor naczelny portugalskiej edycji magazynu GQ.
21.05.2019

José Santana, redaktor naczelny portugalskiej edycji magazynu GQ w rozmowie z BAZAAR

Czym dla niego jest piękno w modzie, opowiada Mai Chitro. 

Maja Chitro: Dries Van Noten powiedział, że „nie ma nic nudniejszego od czegoś pięknego”. Co ty na to?

José Santana: To świetne zdanie, które sprawia, że zaczynamy myśleć. W listopadzie 2017 roku zrobiłem okładkę GQ z portugalską aktorką Jessicą Athayde, która wcześniej pojawiła się na pokazie w samym bikini podczas tygodnia mody w Lizbonie i została brutalnie skrytykowana. Pisano wprost, że jest na to za gruba. Jeśli obejrzałabyś wideo z pokazu, pomyślałabyś: jak to możliwe, że komuś przyszło to w ogóle do głowy?! Postanowiłem więc rozpocząć dialog z ludźmi, wykorzystując do tego medium, jakim jest magazyn. Dałem mu temat przewodni – zniekształcenie ciała i to, do czego potrafią posunąć się ludzie, aby osiągnąć idealne piękno, które w rzeczywistości nie istnieje. Na okładce pojawił się tylko cytat Yohjiego Yamamoto: „Uważam, że perfekcja jest brzydka. W ludziach chciałbym widzieć blizny, porażki, nieporządek, zniekształcenia”.

W taki właśnie sposób pojmujesz piękno?

Próby opisania piękna są tak trudne jak próby opisania Boga. Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym, czym jest piękno, i rozmawiałem na ten temat, jednak nie udało mi się ukuć żadnej definicji. Obraz piękna, jaki mamy w głowach, się zmienia. I nie chodzi tu wyłącznie o jego ludzkie postrzeganie uzależnione od mijającego czasu, ale o piękno samo w sobie. Pierwszym obrazem piękna, jaki zapisuje się w pamięci, jest nasza matka, niezależnie od tego, czy obiektywnie jest piękna, czy nie. Nasz gust kształtuje się wraz z poznawaniem przez nas nowych aspektów życia, świata. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile bardzo różnych rzeczy uznaję za piękne: obrazy Degasa, modę lat 50., muzykę Zbigniewa Preisnera z trylogii Krzysztofa Kieślowskiego Trzy kolory: Niebieski, Biały, Czerwony, moje córki…

Edgar Degas obrazObraz Edgara Degasa / fot. Getty Images

Wszystko, co wymieniłeś, można uznać za obiektywnie piękne, choć nie każdy musi się z tym zgodzić. Czy więc subiektywne kryterium to dobre kryterium?

Nie uważam, żeby było coś złego w tym, że w szukaniu piękna to nasz gust stanowi główne odniesienie. Oczywiście powinniśmy być wrażliwi na to, co ogół uważa za piękne, co się podoba innym, a nam nie, i spróbować zrozumieć, skąd to rozbieżne postrzeganie.

Umberto Eco w Historii piękna pisał, że piękno – początkowo łączone z proporcją – w każdej epoce, a nawet w obrębie jednej kultury było definiowane bardzo różnie.

Jak mógłbym się nie zgadzać z wielkim Umbertem Eco?! (śmiech) Jestem świetnym przykładem na eklektyczność myślenia o pięknie. Fascynuje mnie złota epoka lat 50. Fenomenalny Dior, Givenchy i jego czarna sukienka, w którą w Śniadaniu u Tiffany’ego ubrana była Audrey Hepburn, doskonała Chanel, moda w filmach Hitchcocka. I ta ironia losu, że moim ukochanym zespołem są The Rolling Stones, których kariera ruszyła w latach 60., a oni od początku byli w kontrze do tej epoki.

Plakat Śniadania u Tiffany'egofot. Getty Images

Dzisiaj modę można w ogóle rozpatrywać w kategorii piękna?

Raczej nie. Można ją interpretować, poświęcać jej eseje, teksty krytyczne – podobnie jak się to robi w filmie czy muzyce – ale zawsze będzie to spojrzenie bardzo prywatne. Tak jak w przypadku perfum, które stają się twoją drugą skórą. Trzeba też uważać przy wyborach. Często zdarza się, że ludzie z branży są ubrani fatalnie, a to dlatego, że wkładają na siebie wszystko, co modne, nie zastanawiając się, czy to do nich pasuje.

Kiedyś Prada powiedziała dla The Telegraph, że badanie brzydoty jest dla niej bardziej interesujące niż współczesna idea piękna. Dlaczego? Bo brzydota jest ludzka.

Ale kto z nas może być arbitrem w takiej kwestii i mówić innym, czym jest piękno? Prawdziwe piękno nigdy nie będzie nudne, co widzimy na przykładzie natury. Mimo wszystko alternatywa, o której wspomina Prada, często spotyka się z powszechną akceptacją, a tym samym w prosty sposób zamienia się w to, przeciw czemu walczy projektantka. I koło się zamyka.

A co z prasą? Jak tu pokazywać piękno? W serialu The Crown królowa matka namawia księżniczkę Małgorzatę na dostojne pozowanie do zdjęcia, które miało potem trafić do prasy. Dlaczego? Bo takiej baśni oczekują ludzie. Scena pochodzi z lat 50. XX wieku. Po tylu dekadach czytelnicy nadal odczekują, że będziemy im taką baśń fundować?

Chyba tak. Szczególnie dziś nie możemy dać się pogrążyć na zawsze kolejnym tragicznym wydarzeniom, takim jak 11 września, i myśleć o strachu przed jutrem. Strony magazynów powinny być uczestnikiem ważnych społecznie wydarzeń, polem do dyskusji na ich temat. Jednak naszą powinnością jest też sprzedawanie baśni. Nie możemy rezygnować z oferowania marzeń, które są istotną częścią naszego życia. Człowiek marzy i nigdy nie powinien przestać tego robić.

Jednak marzenie to stało się czymś nienaturalnym, Photoshop, mający podkreślać piękno, okazał się dla prasy plagą.

Osobiście nie przepadam za Photoshopem, z czasem zaczął on wypierać naturalne zdjęcia. Fotograficy muszą zwracać uwagę na światło, kąt, przestrzeń i wiele innych czynników, żeby w zdjęcie nie trzeba było już istotnie ingerować w programie graficznym. Jeśli jednak jako fotograf robisz sesję do magazynu, to chcesz, żeby była doskonała, i dajesz z siebie wszystko. Podobnie było przecież z nadwornymi malarzami. Kiedy portretowani królowie mieli nieestetyczne znamiona na twarzy albo podkrążone oczy po nieprzespanej nocy, artyści tego nie pokazywali na swoich płótnach. Pomijam fakt, że za „niegodne” zobrazowanie władcy groziły im często ścięcie lub stryczek… (śmiech) Ludzie czasem zarzucają magazynom, że jest w nich za dużo Photoshopa. Oczywiście nie twierdzę, że tak nie jest, bo wciąż widuję okładki horrory pełne wielu graficznych pomyłek. Jednak bardziej mnie martwi retuszowanie swoich zdjęć z biura, wakacji, weekendowego wypadu ze znajomymi, na jakie decyduje się coraz więcej użytkowników mediów społecznościowych. Sam mam znajomych, których nie rozpoznaję na ich własnych zdjęciach. Zmieniają się na nich całkowicie, a najgorsze jest to, że nie zdają sobie z tego sprawy.

Czyli doświadczamy jakiejś niezdrowej obsesji na punkcie piękna? Myślę o popularnych kontach na Instagramie, gdzie wszyscy wyglądają tak samo: wydatne usta, duże piersi, odpowiednia poza. Instagram zmienił nasze spojrzenie na piękno?

Nie wiem. To, co opisujesz, i wszystko, co dzieje się na Instagramie, nie ma dla mnie nic wspólnego z pięknem. To tak, jakbyś sama stała się swoim chirurgiem plastycznym. Zupełnie nie mieści mi się w głowie ten chroniczny brak akceptacji siebie, próba dziwnej przemiany w sieci w kogoś, kim się nie jest. Nieraz przebywałem w towarzystwie osób, które z tego żartowały, jednocześnie nie zauważając, że robią dokładnie to samo. Wiesz, jak to się skończy? Będziemy się śmiać z tych przerabianych przez nas zdjęć, jak śmiejemy się teraz, wspominając nasze „stylizacje” sprzed kilku lat. Z pewnością wkrótce pojawi się coś nowego. Nie sądzę, żeby Instagram w takiej formie przetrwał dłużej niż trzy cztery lata.

Co innego dzieje się w modzie. Na wybiegi wychodzą modele przypominający chuliganów z Manchesteru i postaci tak nieoczywiste jak Adwoa Aboah. Brutalne zderzenie z tym, co wydaje się wzorcem piękna. Przyzwyczajeni do luksusu i cudowności lat 90. i 2000., nadal się temu dziwimy.

Estetyczny wybór modeli zawsze wzbudzał kontrowersje. Wynika z chęci wyróżnienia się, zatrudnienia zwyczajnych ludzi, wybranych grup etnicznych lub osób z jakąś cechą charakterystyczną, ułomnością, które w danym momencie mają większą moc sprzedażową. Sądzę, że za chwilę przestaniemy wypuszczać na wybiegi influencerów.

Jeden typ piękna w ostatnich sezonach okazał się komercyjnie zbyt nudny. Mam na myśli to, co robią Alessandro Michele, Demna Gvasalia, Charles Jeffrey „Loverboy”, którzy zrywają z wizerunkiem obiektywnie pięknego mężczyzny i obiektywnie pięknej kobiety, malując ich całkiem na nowo. Ale wcześniej była Vivienne Westwood – punkowa królowa, która od początku nie zgadzała się na „standardowe” piękno.

Projektantów, których wymieniłaś, postrzegam jako kreatorów sztuki, instalacji. Szanuję ich za to. Jednak osobiście jestem bardzo klasyczny. (śmiech) Lubię dżinsy w zestawie z białym lub czarnym T-shirtem.

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Triptych. #cool #newoffice #lighthousepublishing #lookingtothefuture #friends @gqportugal @vogueportugal @lighthouse.publishing @sofia.slucas

A post shared by José Santana (@jsantanagq) on

Kilku z wymienionych projektantów twierdzi, że piękno stało się tak popularne, że jedynym wyjściem dla mody jest ujarzmienie brzydoty.

Bo piękno się banalizuje! Jakby jego stworzenie było takie proste! W modzie najważniejsze jest to, żeby czuć się dobrze w rzeczach, które masz na sobie. Jeśli to, co nosisz, przyciąga uwagę bardziej niż ty sam, coś tu nie gra.

Skoro cała nasza rozmowa dotyczyła piękna, to na koniec przekorne pytanie: co uważasz za brzydkie?

W Portugalii mówi się: Quem feio ama bonito lhe parece (kto brzydotę kocha, temu wydaje się piękna, tłum. red.). W kontekście mody brzydkie jest dla mnie to, kiedy widzę kogoś obnoszącego się z rzeczami, które ma na sobie, żeby okazać swoją wyższość wobec innych. A zdarza się to niestety bardzo często. Ostatnio podsłyszałem rozmowę dwóch osób stojących za mną w kolejce, przed wejściem na pokaz. Szydzili z przechodzącej obok kobiety, która najprawdopodobniej ze względów ekonomicznych nie mogła sobie pozwolić ani na wielką, ani na popularną modę. Światek branży powinien się otrząsnąć i zrozumieć, że to, jak się ubierasz, nie ma wpływu na to, jaką jesteś osobą. To wydało mi się okrutnie brzydkie. A nawet gorzej… głupie.

Wywiad z cyklu „Co na to moda” ukazał się w kwietniowym numerze Harper's Bazaar Polska.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie