Dzięki Timothy’emu Hanowi możecie przekonać się, jak pachnie... literatura
źródło: Instagram.com/@th.edition

Uroda

Dzięki Timothy’emu Hanowi możecie przekonać się, jak pachnie... literatura

Co ma z tym wspólnego John Galliano ?
15.04.2018

Kultowe dzieła literatury światowej największych pisarzy stały się pretekstem do stworzenia niezwykłych zapachów. Timothy Han podjął się tego zadania i wykreował perfumy inspirowane powieściami. Jak sam przyznaje, nigdy nie lubił tworzyć zapachów opartych na jego osobistych doświadczeniach, bo między nimi a klientem nie mogło być żadnego połączenia. W pomyśle z literackimi odwołaniami podoba mu się, że nabywca może przeczytać książkę, do której odnosi się woń. To sprawia, iż jest bliżej wyjściowej idei twórcy zapachu. W ten sposób nawiązuje się dialog. A on jest cenny. 

Teraz wszystkie fashionistki pragną pachnieć tymi perfumami


Seria fortunnych zdarzeń

Dla Hana podróż do świata zapachów była serią przypadkowych sytuacji. Przez długie lata pracował w branży mody m.in. jako asystent Johna Galliano. Następnie tworzył świece zapachowe, do czasu, gdy bliski znajomy zasugerował mu, aby przerzucił się na ,,zapachy do noszenia”. Pierwsze próby pokazały, że ma do tego nosa. Zarówno przyjaciele jak i przypadkowi przechodnie pytali go, czym pachnie. Postać projektanta odcisnęła piętno na przyszłym perfumiarzu. ,,Jedną z rzeczy, których nauczyłem się od Galliano była sztuka narracji – zwierza się Timothy – W czasach, kiedy większość projektantów po prostu wysyłała modelki na wybieg, on kreował teatr, a one odgrywały postaci ”. Podobnie, jak powieść, na której przecież bazują perfumy, opowiadają one pewną historię, tyle że na skórze i to więcej niż przez godzinę czy dwie, bo w ciągu całego dnia. W dodatku charakteryzują się pewną wyjątkową cechą – zmieniają swój zapach z upływem czasu. Kolejna mijająca godzina to inny wonny rozdział.


Biblioteka zapachu

Oferta marki Timothy Han Edition Perfumes zredukowana jest do trzech kompozycji zapachowych. Pierwsza ,,She Came to Stay” (,,Zaproszona”) została zainspirowana powieścią Simone de Beauvoir o tym samym tytule. Później pojawił się olfaktoryczny odpowiednik podróży w głąb Ameryki lat 50., czyli na warsztat wzięto dzieło ,,On the Road” (,,W drodze”) Jacka Kerouaca. Najnowsze osiągnięcie opiera się na książce ,,The Decay of the Angel” (,,Upadek anioła”), autorstwa japońskiego pisarza Yukio Mishimy. Te odurzające mieszanki działają natychmiastowo i wszystkie wpisują się w kategorię unisex. 
Co więcej, perfumy bazują na alkoholu pozyskiwanym z organicznych winogron. Założycielowi marki przyświeca bowiem idea wytwarzania zapachów przy użyciu naturalnych składników. Czasami jednak naturalne nie znaczy wcale lepsze. Przykład? Nos nigdy nie używa prawdziwego piżma – ze względów etycznych, bowiem wymagałoby to zabicia piżmowca himalajskiego. Zdecydowanie przemyślany kierunek działań.

Kim Kardashian zdradziła, jakich perfum nie użyje już nigdy w życiu i dlaczego


Nie takie znowu tradycyjne perfumy

Perfumy wypuszczane są w małych seriach produkcyjnych, a każda z partii ma swój własny numer nawiązujący do daty powstania. Podobnie jak w przypadku win z poszczególnych roczników. To ważne, gdyż używane składniki botaniczne zmieniają się pod wpływem czynników sezonowych, takich jak temperatura czy ilość opadów. Co nie pozostaje bez wpływu na ich zapachowe właściwości. Zamiast zacierać subtelne wariacje, podkreśla się je, aby można było z łatwością odnaleźć ulubioną serię i zidentyfikować, z której partii pochodzi flakon.
Timothy Han chciał ominąć tradycyjne podejście do perfum. Udało mu się i znalazł na to niezwykły sposób. Czekamy na jego kolejne innowacyjne pomysły.

 

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo