Jak sprawić, by sztuczne piegi wyglądały naturalnie
Cortazar, jesień-zima 2018/19 / fot. materiały prasowe

Jak sprawić, by sztuczne piegi wyglądały naturalnie

Przetestowałyśmy wszelkie możliwe sposoby i znamy najlepszy.
18.11.2018

Mówi się, że twarz bez piegów jest jak niebo bez gwiazd. Nic dziwnego więc, że urocze, pokrywające policzki, nos i czoło kropeczki stały się tego roku prawdziwą obsesją kobiet na całym świecie. Szczęściarami są ich właścicielki, reszta z nas musi zadowolić się iluzją stworzoną za pomocą makijażu. Chęć eksperymentowania podsyca popkultura: piegowate modelki, influencerki i gwiazdy kina. Także te, które nie urodziły się z naturalnie piegowatą twarzą. W tym roku piegi dorysowywały sobie przecież m.in. Selena Gomez, Emily Ratajkowski czy Kendall Jenner. Ich urok docenia też Meghan, księżna Sussex, która by nie przykryć swoich naturalnych piegów, używa jak najlżejszych podkładów lub kremów BB.

Jak zrobić sztuczne piegi?

Ja także o nich zamarzyłam, a by uzyskać efekt, próbowałam dosłownie wszystkiego. Sugerując się radami specjalistów, sprawdziłam kredkę do brwi (rozmazywała się po niecałej godzinie), jasnobrązowy eyeliner (efekt zbyt sztuczny), a nawet metodę charakteryzatorów, czyli maczanie pędzla w farbie do twarzy i rozpryskanie jej na policzkach. To bardzo trudne do zrobienia samemu. Oczy automatycznie się zamykają, przez co brązowe kropki lądują na naszej twarzy w zupełnie przypadkowej konfiguracji. Często także na ubraniu.

W tym sezonie makijaż kręci się wokół piegów. 

Rozwiązanie przyszło nieoczekiwanie. Na planie sesji mody do grudniowego numeru Harper's Bazaar ukradkiem zobaczyłam jak makijażystka, Aga Wilk domalowuje na (i tak już piegowatej) twarzy modelki, Mai Salamon dodatkowe kropki. Nie sposób było rozróżnić, które z nich są naturalne, które prawdziwe. „To Freck! Świetny produkt, który zamawiam ze Stanów Zjednoczonych. Wystarczy cienkim pędzelkiem niedbale namalować kropki a po chwili wklepać je w skórę”, wytłumaczyła. Freck zamówiłam jeszcze tego samego dnia, a odkąd go dostałam, moją twarz codziennie zdobią urocze piegi. Użycie kosmetyku jest banalnie proste, ale warto poznać kilka trików, które sprawią, że efekt wyjdzie jeszcze bardziej naturalnie.

Produkt na pędzelku zużywa się zazwyczaj po ośmiu, dziesięciu kropkach, dlatego najlepiej robić piegi stopniowo. Zacząć na przykład od prawego policzka. Gdy postawimy ostatnią kropkę, poczekajmy dwie sekundy, po czym wklepmy wszystkie delikatnie za pomocą opuszka palca. To samo robimy z lewym policzkiem, nosem, czołem. Aga Wilk nauczyła mnie, że na końcu warto przejechać po piegach pudrem lub (jeszcze lepiej) bronzerem. Wystarczy dosłownie odrobina, a skóra wygląda świeżo i promiennie. Jeśli wolicie, by piegi bardziej rzucały się w oczy, wystarczy zostawić brązowe plamki na dłużej niż dwie sekundy (np. na 30) i dopiero zacząć wklepywanie. To dziecinne proste, szybkie, a efekt utrzymuje się cały dzień. W konkursie na najbardziej naturalne piegi, Freck jest niezaprzeczalnym zwycięzcą.

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie