Kosmetyczna kopalnia, czyli na czym polega fenomen kosmetyków na bazie węgla
fot. Getty Images

Kosmetyczna kopalnia, czyli na czym polega fenomen kosmetyków na bazie węgla

Maski, kremy i peelingi z dodatkiem węgla spowiły czernią nasze półki z kosmetykami. Przyjrzyjmy się z bliska trendowi, który podbija świat urody.
24.12.2018

Czarne kosmetyki - Na czym polega ich fenomen?

W poszukiwaniu idealnego składnika kosmetyków eksperci chemii organicznej „dokopali się” do węgla. I nie, nie chodzi tu o wydobywany spod ziemi materiał opałowy, tylko o węgiel drzewny. Ten, poddawany działaniu wysokiej temperatury (900°C), a potem pary wodnej, staje się węglem aktywowanym. Co to znaczy? Po gorącej kąpieli zmienia gładką strukturę w porowatą i niezwykle chłonną. W związku z tym potrafi zaabsorbować wszystko, co znajdzie na swej drodze, a najchętniej wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia i toksyny. Sam pozostaje neutralny dla organizmu. Stąd jego szerokie zastosowanie w farmacji. Wszyscy znamy czarne tabletki, które szybko ratują w trakcie zatrucia, skutecznie stawiają na nogi, kiedy zjemy coś podejrzanego. Okazuje się, że droga składnika z apteki do perfumerii jest krótka. Węgiel znalazł bowiem swoje miejsce w składzie kosmetyków, szczególnie tych, które oczyszczają i po nałożeniu na skórę działają jak błyskawiczny detoks.

Najważniejsze urodowe tenencje 2019.

Jak działają kosmetyki z dodatkiem węgla?

W stu procentach naturalny składnik jest bezpieczny dla skóry, więc ryzyko uczulenia i podrażnienia równa się zeru. Gdyby do węgla aktywowanego przyłożyć lupę, zobaczylibyśmy, że jest to po prostu sadza z drobinkami grafitu. I podobnie jak tabletka, która pochłania wszystkie trujące składniki (zanim trafią do krwiobiegu!), działa czarny kosmetyk. Oczyszcza on cerę na tyle głęboko, by rozprawić się ze wszystkim, co zostaje na powierzchni naskórka po całym dniu spędzonym w klimatyzacji albo miejskim smogu. Węgiel przyciąga i pochłania substancje chemiczne ze skóry, radzi sobie z nadmiarem sebum i keratyny. Neutralizuje także bakterie, dlatego ma świetne działanie przeciwzapalne, gojące i rozjaśniające. Najlepsze jest to, że działa szybko. Nic więc dziwnego, że moda na węgiel zaczęła się od maseczek, które po 15 minutach od nałożenia radzą sobie z zaczerwienieniem i zanieczyszczonymi porami.

Co pod choinką pragną znaleźć fanki kosmetyków?

 

Olejek oczyszczający Glam Glow / fot. materiały prasowe


Wśród czarnych formuł są również peelingi, kremy, mydła i szampony. A właściwości „czarnego złota” sprawdzają się nawet w pastach do zębów. Tu mała zmiana, bo w procesie produkcji składnika do past spala się, zamiast drewna, łupiny kokosów. I chociaż czarna piana w ustach wygląda jak charakteryzacja z horroru klasy B, to w przypadku regularnego stosowania wybiela zęby bez niszczenia szkliwa. I jest coś jeszcze: pasta absorbuje cząsteczki, które powodują przebarwienia po kawie i herbacie. Podobnie zresztą jak czarne gumy do żucia. W temacie węgla na razie nie stawiamy kropki, bo kolejne formuły pojawiają się co chwila. Dlatego: ciąg dalszy nastąpi.

Maseczka The Body Shop / fot. materiały prasowe

Polecane wideo

Komentarze

Polecane dla Ciebie