Terapia światłem LED ma sens. Ale czy naprawdę musi być dostępna wszędzie?

Terapia światłem LED ma sens. Ale czy naprawdę musi być dostępna wszędzie?

Maski LED wyszły z gabinetów kosmetologicznych i umożliwiają terapię światłem w domowym zaciszu. Weszły też na salony, stały się naszym wiernym kompanem. Czy potrzebnie? Patrząc na okoliczności, w których terapia światłem może w pełni zadziałać – niekoniecznie.

Coraz więcej studiów pilatesu oferuje zajęcia, podczas których można skorzystać z masek LED. Powstają również lokale gastronomiczne, gdzie oprócz bulionów kolagenowych dodatkową pozycją w menu jest terapia światłem. Nie jest to żadne zaskoczenie, tylko pokłosie jednego z najgorętszych trendów w branży beauty.

O fotobiomodulacji, czyli wykorzystywaniu określonych długości fal światła do pobudzania procesów biologicznych w komórkach, świat usłyszał już jakiś czas temu. Początki wykorzystania terapii światłem czerwonym w medycynie sięgają lat 60. XX wieku, kiedy to zaczęto badać jej wpływ na procesy regeneracyjne organizmu. Terapia światłem dopiero stosunkowo niedawno stała się jednym z elementów domowej rutyny pielęgnacyjnej, a wszystko z powodu wspomnianych już masek LED, które stały się dostępne od ręki, a także coraz nowszych badań wskazujących na skuteczność terapii światłem. Problem w tym, że jedno i drugie niekoniecznie idzie ze sobą w parze. Podobnie jak miejsce oraz sposób korzystania ze światła LED.

Maska LED na spoconą skórę po treningu – czy to dobry pomysł?

Lekarka medycyny estetycznej Paulina Basta, którą zapytałam o używanie lamp LED jako wellnessowych atrakcji, do tego typu praktyk podchodzi z dużym dystansem. Sporo wątpliwości budzi bowiem sens zakładania maski LED na twarz podczas treningu, co zdaniem lekarki trudno uznać za sprzyjające warunki do terapii. Skóra twarzy w trakcie lub po aktywności fizycznej często jest rozgrzana, spocona i wilgotna, a to nie są optymalne warunki do kontrolowanej terapii światłem.

fot. Getty Images

Gadżet ten powinno się nakładać na skórę, z której najpierw usuniemy makijaż, SPF, sebum i zanieczyszczenia. Jeszcze inną kwestią jest fakt, że sam pilates – czy to na macie, czy na reformerze – nie jest aktywnością sprzyjającą tego typu terapii. Istotą tej metody jest koncentracja, zaangażowanie ciała, płynność ruchów oraz kontrola oddechu, a nie pielęgnacyjny rytuał.

Maski LED: kluczowe są odpowiednie parametry

Badania nad terapią światłem LED wskazują, że może ona przynosić korzyści w wybranych obszarach. – Najlepiej udokumentowane wskazania do stosowania terapii LED to fotostarzenie skóry, czyli poprawa gęstości, zmniejszenie głębokości zmarszczek i poprawa napięcia, a także trądzik – mówi Paulina Basta. I dodaje, że w przypadku trądziku znaczenie ma rodzaj światła: działanie przeciwbakteryjne przypisuje się przede wszystkim światłu niebieskiemu, które działa bardziej powierzchownie, natomiast światło czerwone łączy się z działaniem przeciwzapalnym i wspieraniem procesów regeneracyjnych. Lekarka zaznacza jednak, że aby w ogóle mówić o skuteczności terapii LED, nie możemy koncentrować się na samym fakcie korzystania z maski.

Za działaniem takiego urządzenia stoi kilka konkretnych parametrów.

Przy wyborze maski LED warto sprawdzić, czy producent podaje konkretne długości fal, np. 630–660 nm w przypadku światła czerwonego wykorzystywanego w terapii skóry i regeneracji komórkowej lub 810–850 nm przy bliskiej podczerwieni, która wnika w tkanki głębiej, oraz czy wskazuje wartości irradiancji i fluencji. W dużym skrócie: irradiancja mówi o tym, jaka moc światła trafia na powierzchnię skóry, a fluencja – jaką dawkę energii skóra otrzymuje w czasie ekspozycji. Bez tych danych trudno ocenić, czy urządzenie ma rzeczywisty potencjał terapeutyczny – dodaje lekarka.

To właśnie od odpowiednio dobranych parametrów zależy, czy światło może wspierać procesy regeneracyjne, przeciwzapalne lub stymulujące syntezę kolagenu.

Stosowanie masek LED wymaga regularności

Dodatkowo ta sama kilkunastominutowa sesja może mieć zupełnie inne znaczenie w zależności od tego, czy używamy certyfikowanej maski przylegającej do skóry, mającej odpowiedni status urządzenia medycznego, czy lampy ustawionej gdzieś obok maty w studiu pilatesu. Do tego dochodzi jeszcze częstotliwość stosowania zależna od konkretnego urządzenia i zaleceń producenta.

fot. Anastasiia Krivenok, Getty Images

Pierwsze subtelne efekty regularnej terapii można zauważyć po 2–4 tygodniach, a na rezultaty związane z przebudową kolagenu zwykle trzeba poczekać 8–16 tygodni – mówi Paulina Basta.

Sporadyczne wizyty w kawiarni czy studiu pilatesu i przypadkowe korzystanie z maski LED należy więc traktować jako interesujące doświadczenie, a nie skrót do widocznych efektów na skórze.

Jednocześnie lekarka zwraca uwagę na inną kluczową zależność – fotobiomodulacja działa w modelu dwufazowej odpowiedzi biologicznej: istnieje optymalna dawka, a jej przekroczenie nie przyspiesza efektów, tylko może je osłabić albo wręcz odwrócić. Zbyt częste lub źle dobrane używanie światła może więc zaostrzać stan zapalny i zwiększać stres oksydacyjny. Dlatego decyzję o wdrożeniu domowej terapii światłem – zwłaszcza przy aktywnych zmianach skórnych, trądziku, nasilonym rumieniu lub przewlekłej chorobie skóry – najlepiej poprzedzić konsultacją ze specjalistą.

Terapia światłem LED musi być spersonalizowana

Zatem nie tylko zdrowy rozsądek, ale i umiar powinny towarzyszyć nam w eksplorowaniu terapii LED, której, w opinii mojej rozmówczyni, nie należy traktować jako chwilowej mody. Jej zdaniem technologia ta może rozwijać się w stronę bardziej precyzyjnych protokołów oraz urządzeń przeznaczonych do konkretnych problemów skórnych. Paulina Basta zwraca też uwagę, że rynek beauty szybko podchwytuje i porzuca trendy. Niewykluczone więc, że za jakiś czas lampy LED zostaną wyparte przez inny gadżet albo powrócą w jeszcze innym wydaniu.

Kinga Nowicka

Absolwentka politologii ze specjalnością dziennikarstwo polityczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Doświadczenie zdobywała w redakcjach magazynów drukowanych i online. Publikowała m.in. na łamach „Glamour”, „Label”, Vogue.pl i GQ.pl. Chętnie pisze o kulturze, designie, architekturze oraz świadomym podejściu do wellness, krytycznie przyglądając się trendom i zjawiskom, które kształtują współczesny styl życia.

Udostępnij