Na forach internetowych rozbrzmiewa po dziś dzień sentyment, że współczesne gwiazdy ubierają się na czerwony dywan coraz gorzej, bo nie grożą im kąśliwe komentarze autorstwa Joan Rivers. Jest jednak on – o tyle bardziej niebezpieczny, że obecny na TikToku. Przy okazji nowej kampanii reklamowej Zalando rozmawiamy z Nickym Campbellem
Mateusz Dębicki: Mogę sobie tylko wyobrazić, jak trudno jest zachować bezstronność we współpracy z gwiazdami, których stroje ma się później oceniać. Wendy Williams wielokrotnie o tym wspominała. Czy zdarza ci się powstrzymywać od wyrażania swoich opinii po współpracy z kimś? Po jesiennej kampanii Zalando do tej listy musisz dodać Lily Collins, choć jest ona prawdziwą miłośniczką mody, więc nie powinno być żadnych problemów.
Nicky Campbell: Mam szczęście, że gwiazdy, z którymi pracowałem lub z którymi się zaprzyjaźniłem, rozumieją, że niezależnie od naszych relacji będę krytycznie oceniać to, co mają na sobie. W rzeczywistości wiele z nich prosi mnie, żebym nie traktował ich ulgowo i nadal był szczery!
Niektóre amerykańskie publikacje nazywają cię „Joan Rivers mediów społecznościowych”. Czy uważasz, że ten tytuł jest uzasadniony? Poprzeczka jest ustawiona wysoko.
To dla mnie zaszczyt, że jestem do niej porównywany. Joan wyprzedzała swoje czasy i na pewno nie zrobiłbym takiej kariery, gdyby nie ona. To rzeczywiście wysoko ustawiona poprzeczka, ale zrobię wszystko, co w mojej mocy, by zasłużyć na ten tytuł!
W kampanii Zalando wcielasz się w rolę krytyka mody. Jak udaje ci się znaleźć równowagę między trendami i oczekiwaniami swojej społeczności, a tym, co naprawdę lubisz nosić?
Nie poświęcam dużo uwagi trendom. Znacznie bardziej interesuje mnie – zwłaszcza z wiekiem – pielęgnowanie własnego stylu. Skupiam się na ubraniach, które uwielbiam i które dodają mi pewności siebie, gdy wychodzę z domu. Nie można przywiązywać zbyt dużej wagi do branży ani do tego, co inni uważają za „fajne” – w modzie ostatecznie chodzi o wyrażanie siebie.
Bycie brutalnie szczerym względem samego siebie w kwestii stylu to jedno, ale bycie „szczerym” wobec innych na temat ich stylu, to coś zupełnie innego. Nie każdy komentarz jest mile widziany. Oczywiście nie mówimy tu o stylu celebrytów, bo jest to jeszcze inna para kaloszy. Gdzie powinniśmy wyznaczyć granicę, dzieląc się opiniami na temat wyborów modowych innych osób?
Poza czerwonym dywanem – gdzie gwiazdy mają do dyspozycji całe zespoły ludzi, którzy tworzą dla nich stylizacje – tak naprawdę nie zwracam zbytniej uwagi na to, co ludzie mają na sobie. Wyrażam swoją opinię tylko wtedy, gdy ktoś poprosi mnie o radę. Myślę, że ludzie uważają, że chodzę i oceniam styl każdego, a tak naprawdę wcale tak nie jest! Jeśli są zadowoleni i dobrze się czują w tym, co mają na sobie, to tylko to się liczy. Wszyscy po prostu staramy się jakoś przetrwać dzień.
Termin „ikona mody” został ostatnio dość mocno rozwodniony przez dyskurs medialny. Zastanawiam się jednak, kto twoim zdaniem może w dzisiejszych czasach o ten tytuł zawalczyć. Dobrze wiemy, że nie chodzi tu nawet o nienaganną prezencję na czerwonym dywanie. Szukamy tego „czegoś”.
Lubię każdego, kto jest naprawdę wyjątkowy. Kto nie boi się wyrażać swojego prawdziwego stylu, niezależnie od tego, co pomyślą ludzie tacy jak ja. Uwielbiam za to Billie Eilish, Chappell Roan i Charli XCX. Zawsze z niecierpliwością czekam też na to, co Hunter Schafer założy na czerwony dywan. Jest też mnóstwo ekscytujących młodych twarzy – uwielbiam stylizacje Jenny Ortegi i Inde Navarrette.
Wiem, że jesteś wielkim fanem twórczości Jonathana Andersona. W końcu kto nim nie jest? Na których wschodzących projektantów twoim zdaniem powinniśmy zwrócić uwagę? Gdzie dostrzegasz nowy, świeży potencjał?
Jestem stronniczy, bo to moja dobra przyjaciółka, ale Colleen Allen jest obecnie jedną z najlepszych w branży. LII robi też naprawdę ciekawe rzeczy w dziedzinie odzieży sportowej. Conner Ives również świetnie sobie radzi. Poza głównymi stolicami mody jest mnóstwo nowych talentów, na które ludzie również zwracają uwagę, na przykład Campillo w Meksyku i Kartik Research w New Delhi w Indiach.
Na koniec chciałbym zapytać, jakie tytuły książkowe przygotowałeś na tę jesień? Jakie filmy chciałbyś obejrzeć w kinie?
W tej chwili jestem w trakcie czytania książki Leny Dunham „Famesick” i jest to naprawdę fascynująca lektura.
Z jakiegoś powodu uwielbiam filmy akcji, więc nie mogę się doczekać nowej części „Igrzysk śmierci”, a na grudniową premierę „Avengers: Doomsday” mam już kupione bilety. Uwielbiam dobrych superbohaterów, nie oceniajcie mnie za to.
