Program ReFashioned, realizowany przez Fundację Krainę i IOM Poland, wspiera projektantów z Ukrainy, Białorusi i Polski. Efekty swojej pracy zaprezentowali podczas finałowego pokazu, który „Harper’s Bazaar” objął patronatem.
– ReFashioned odmieniło moje życie – mówi mi 22-letnia Duven-Georgia Anasko. Kiedy brała udział w pierwszej edycji programu Fundacji Kraina, postrzegała siebie przede wszystkim jako stylistkę. W trakcie ReFashioned nauczyła się szyć, stworzyła pierwszą kolekcję i kapelusz origami. Dziś to jeden z głównych projektów jej marki.
Anasko spotykam w showroomie trzeciej edycji ReFashioned w Instytucie Przemysłów Kreatywnych. Uczestnicy i absolwenci programu sprzedają tu ubrania, biżuterię i dodatki. Później ponad 60 sylwetek ich projektu trafi na wybieg. Showroom i pokaz są zwieńczeniem pół roku pracy, podczas którego ReFashioned, realizowany przez Fundację Kraina i IOM Poland, pomaga osobom migranckim i uchodźczym związanym z modą przełożyć doświadczenie, warsztat lub po prostu talent na pracę w polskiej branży mody. Przykład Anasko dowodzi, że to działa. Teraz kolej na następną grupę.
W pokazie finałowym ReFashioned na wybiegu pojawiła się ministra kultury Marta Cienkowska
Na zapleczu finałowego pokazu Khrystyna Hlushko dokonuje ostatnich poprawek na drapowanej sukni. Na początku programu rozmowy o pomysłach często kończyły się łzami. Dziś artystka promienieje. Jej cztery sylwetki wyrastają ze wspomnienia wielkich, miękkich swetrów z dzieciństwa – ubrań, w których można było się schować i ogrzać. Obok czeka jeszcze jeden projekt Khrystyny: asymetryczna suknia dla ministry kultury Marty Cienkowskiej. Wieczorem wyjdą razem na wybieg.
Na pokazie ReFashioned występują nie tylko zawodowi modele i modelki. Ubrania uczestników noszą też osoby publiczne. Reporter Mariusz Szczygieł wychodzi w Bad Form Custom Adama Valasevicha, aktorka i performerka Maria Sioła w projekcie Sonii Veselskiej. Liudmyla Burlaka z Vidana Design zaprojektowała kreację dla Renaty Orłowskiej, psycholożki i aktywistki poruszającej się na wózku. To jedna z sylwetek kolekcji, w której Burlaka i jej córka Vidana łączą polskie i ukraińskie koronki, hafty, rysunki oraz elementy vintage. Na rozmowę nie ma czasu. – Renata musi wyglądać najlepiej ze wszystkich – rzuca i wraca do pracy.
Projektanci biorący udział w ReFashioned często biorą na warsztat osobiste wspomnienia i motywy ludowe
Na wybiegu raz po raz wracają wspomnienia. Daria Chernysh zaczyna od ormiańskiego reżysera Siergieja Paradżanowa, ale szybko dociera do rodzinnej Odessy. Ciężki brązowy płaszcz obrasta kawałkami tkanin, a na gorsecie gromadzą się drobne pamiątki. Gabriel Data wraca do wieczorynki o dziewiętnastej – jak mówi, „granicy między dniem a nocą” – i materiał zaludnia się rusałkami i marami. Svitlana Antsyborenko wspomina rodzinną Aleksandrię, jej modernistyczne mozaiki i reliefy. Pochodząca z Białorusi Volha Kardash wraca do wiejskiego stroju nie przez ornament, lecz przez konstrukcję: fartuchy, warstwy i spodnie złożone z kilku innych par.
Drugi obieg to wspólny wątek wszystkich kolekcji. Uczestnicy ReFashioned pracują z materiałami i gotowymi ubraniami dostarczanymi między innymi przez sortownię Wtórpol. Filipowi Borządkowi kończąca się włóczka dyktuje następny ruch – swetry obrastają w macki, fale i wybrzuszenia. Lotofagi splatają około 30 męskich krawatów w kratownicę. Anna Palitava z Tsuda przenosi stare koronki i firanki na tkaninę za pomocą błękitnej cyjanotypii, Yulia Drozdek z Plat1e buduje wielkie miękkie formy ze zużytych koców. Nie wszyscy czynią jednak z upcyklingu temat kolekcji. Uliana Lysenko i Daniil Polishchuk inspirują się epoką Y2K, tworząc obcisłe projekty w stylu Hedi Slimane’a, a Anatol Tracewski rozcina garnitury i flanele, traktując je jak uniformy społecznych ról.
– Nie lubię mody – mówi mi Dominika Rozkrut. Woli „miękkie rzeźby”: ogromne dzianinowe „strachy”, które pochłaniają ciało. Jedna z sylwetek to wielka suknia z wełnianych warkoczy osadzona na stelażu z kółkami. W innej twarz znika pod kapeluszem z odstającymi sznurkami. Adam Valasevich, samouk w projektowaniu, też podchodzi do ubrań po swojemu. Na warsztat bierze garnitur, który konsekwentnie psuje, szukając „złej formy”: marynarki obcina, plecy marszczy, a nici wyciąga na zewnątrz, jak gdyby odsłaniając konstrukcję. To dobre pomysły, bo zaszyte w samej formie ubrania.
ReFashioned wspiera projektantów w ich rozwoju. Co dzieje się po finale programu?
Najmocniejszych kolekcji nie przeciążały wielkie idee ani manifesty. U Gabriela Daty działa dyscyplina sylwetek trzymanych w jednym świecie, u Rozkrut – kompletna osobność, u Valasevicha – ubrania, które mimo eksperymentalnej formy chce się założyć. Darii Chernysh wystarcza mały obraz: morskie stworzenie, dla którego muszla jest jednocześnie ubraniem i domem. Na gorsecie gromadzi pamiątki z rodzinnej Odessy: muszle, owady i kwiaty z koralików.
ReFashioned nie ma zwycięzcy. I dobrze, bo to nie konkurs. Po trzech edycjach pytanie brzmi, co dzieje się po finale. Ostatnie pół roku pracy przyniosło uczestnikom gotowe kolekcje, nowe kontakty, większą pewność siebie i publiczną prezentację. W 2027 roku program stanie się częścią Sezonu Polska–Francja. Teraz widać miejsce na dwa ruchy: po stronie programu – być może kolejny etap, który połączy część projektantów z buyerami, showroomami i pracą w branży. Po stronie projektantów – rozwój, czyli mniej pomysłów naraz, wyraźniejszy język i plan na następny krok w branży. Wtedy ReFashioned odmieni ich życie.
