Na czym polega projekt ReFashioned, w którym biorą udział projektanci z Polski, Ukrainy i Białorusi

Na czym polega projekt ReFashioned, w którym biorą udział projektanci z Polski, Ukrainy i Białorusi

Talent nie wystarcza, jeśli nie zna się kodów branży, nie ma kontaktów i nie wie, do kogo zapukać. ReFashioned próbuje skrócić tę drogę osobom migranckim, które nie zaczynały od zera, choć musiały zacząć od nowa.

Khrystyna Hlushko uszyje wszystko: suknię ślubną, luksusowy płaszcz, garnitur na miarę. Pracuje z futrem i zamszem, haftuje, stare rzeczy rekonstruuje, nowe przerabia. Tapicerowała nawet skórzane krzesła. Mimo to, kiedy przyjechała ze Lwowa, była pewna, że to, co robi, jest do niczego. Jak wiele migrantek zajęła się sprzątaniem, pilnowaniem zwierząt i opieką nad dziećmi. Nieważne, że pracowała już wcześniej w szwalniach, brała własne zlecenia, a nawet kierowała zespołami szyjącymi dla LVMH. Khrystyna nie potrafiła zaufać własnym pomysłom.

– Chciała uwierzyć, że ma w sobie projektantkę. Że nie tylko potrafi wszystko uszyć, ale że jej własne pomysły i rodzinna historia są coś warte – mówi mi Karolina Sulej, mentorka ReFashioned, półrocznego programu dla osób migranckich i uchodźczych z Ukrainy i Białorusi związanych z modą.

Projekt Fundacji Kraina ma pomóc im przełożyć talent i doświadczenie na działającą praktykę w branży. Uczestnicy pod okiem mentorów rozwijają własne kolekcje, budują sieć branżowych kontaktów, a w piątkowym finale edycji pokażą owoce swojej pracy na wybiegu.

Grupa osób stojących i siedzących w przestronnym wnętrzu, z widocznymi ubraniami w różnych stylach.
Na zdjęciu od lewej: Renata „Zaniczka” Orłowska, Volha Kardash, Anna Palitava, Anatol Tracewski, Daria Chernysh, Filip Borządek / fot. Matylda Jabłonka

Kto bierze udział w projekcie Fundacji Kraina?

Khrystyna jest jedną z nich. Na początku edycji, pytana o inspiracje i sens kolekcji, potrafiła się rozpłakać. Dziś ma jedno z najbardziej odpowiedzialnych wyzwań projektu: stworzenie stroju dla ministry kultury Marty Cienkowskiej na finał ReFashioned. Cienkowska ma założyć go ponownie, po niewielkiej przeróbce, podczas październikowej światowej prapremiery „Matek Chersonia”, koprodukcji Teatru Wielkiego – Opery Narodowej i Metropolitan Opera. – Dziś ufa już sobie na tyle, że sama spotyka się z ministrą – mówi Sulej.

Historia Khrystyny pokazuje, jak działa ReFashioned. Sulej mówi mi o uczestnikach, którzy przyjechali do Polski z konkretnym fachem i doświadczeniem – na przykład po szkołach branżowych albo z praktyką zawodową. Po przeprowadzce nie wiedzą, jak wrócić do swojej profesji. – Nie potrafią uwierzyć, że mogą tutaj istnieć jako kreatorzy, nie tylko wyrobnicy – mówi.

Mężczyzna w nietypowym, czarnym stroju z szerokimi ramionami i białymi spodniami, z ozdobą na szyi. W tle elementy wystroju.
Projekt: Sonia Veselska/ fot. Matylda Jabłonka
Projekt: Khrystyna Hlushko / fot. Matylda Jabłonka

 

Kraina walczy z tym, wprowadzając ich do polskiej branży. Przez pół roku spotykają się z projektantami i stylistami, jeżdżą na wizyty studyjne, pracują nad kolekcjami i ich prezentacją. Program obejmuje też mniej widowiskową część wejścia do branży: wybór szkoły, założenie działalności, ZUS, granty i formalności. Partner programu, International Organization for Migration, zapewnia z kolei wsparcie psychologiczne, prawne i zawodowe.

Kto bierze udział w projekcie ReFashioned?

Zainteresowanie projektem rośnie; do tej edycji na mniej więcej 20 miejsc zgłosiło się 250 osób. – Szukamy przede wszystkim potencjału. Czasem widać, że jeśli ktoś nie będzie pracował w zawodzie, nastąpi straszna marnacja. Innym razem ktoś jest dopiero na początku drogi, ale ma turbo talent. Trzeba takie osoby złapać i zachęcić, żeby nie porzuciły tej drogi i nie zaczęły od zera w czymś innym – mówi Sulej.

Wymierne są też efekty poprzednich edycji. Acephala, której twórcy mentorowali drugą edycję ReFashioned, zatrudniła później jej uczestniczkę Olgę Karyaginę na stałe jako konstruktorkę. Kilka osób prowadzonych przez Michała Szulca kontynuowało naukę w Łodzi, a Yana Bezdushna przeszła drogę od uczestniczki pierwszej edycji do mentorki. ReFashioned daje też dostęp do niepisanych zasad branży.

 – Bez insightów, które możemy im dać, nie będą wiedzieli, do kogo zagadać, gdzie iść, jak zrobić sobie zdjęcie, kiedy wysłać maila. Skąd mają to wiedzieć? – mówi Sulej. Nazywa tę wiedzę „szeptaną”.

Kostium z białego materiału z haftem w czerwone kwiaty, wyeksponowany na manekinie. Tło w ciemnozielonym kolorze.
Projekt: Yana Bezdushna / fot. Matylda Jabłonka
Projekt: Svitlana Antsyborenko, / fot. Matylda Jabłonka

 

Jak przebiega projekt ReFashioned?

W ReFashioned moda jest sposobem opowiadania własnej historii. – Ubrania są świetną platformą do spotkania, bo wszyscy się ubieramy, tak jak wszyscy jemy. Sprawiają, że ludzie od razu wchodzą na intymny poziom – mówi Sulej.

Uczestnicy zaczynają od opowiadania o kolekcjach, a po chwili mówią o dzieciństwie, babci, swoim mieście, marzeniach i lękach. Tymczasem w Polsce niechęć przeważa dziś nad sympatią zarówno wobec Ukraińców, jak i Białorusinów. W badaniu CBOS ze stycznia 2026 roku było to odpowiednio 43 do 29 proc. oraz 46 do 19 proc. W tym kontekście, zamiast odpowiadać wprost na narrację o migrantach jako zagrożeniu, obciążeniu czy obcości, Sulej woli mówić o bliskości, szansie, pięknie, radości i wspólnocie. – Nie mówimy ludziom, co mają myśleć. Staramy się wejść tylnymi drzwiami – mówi.

Sulej pilnuje jednak, żeby idea nie zastąpiła projektu. – To nadal ma być moda. Nie charity case, nie bal przebierańców, tylko wartościowe, współczesne projektowanie. Nie idziemy na skróty – podkreśla. Kolekcje są traktowane niemal jak dyplomy: mentorzy sprawdzają konstrukcję, wykonanie, inspiracje i oryginalność rozwiązań. Kraina współpracuje też ze Wtórpolem, firmą sortującą i przetwarzającą odzież z drugiego obiegu. Podczas wizyty zobaczyli skalę działania sortowni: około 300 ton odzieży dziennie. Część uczestników, jak wspomina Sulej, wychodziła stamtąd z przekonaniem, że „już nigdy nie będzie szyć niczego nowego”.

Takie projektowanie – świadome, wolne, autorskie – może znaleźć odbiorcę. Dowód tego Sulej pokazuje mi na własnym ramieniu: torebkę wspomnianej już Yany Bezdushnej. Na pierwszy rzut oka wygląda jak wielki kwiat: dziesiątki drobnych kółek z różnych materiałów ręcznie naszyto na płótno. – Kiedy idę z nią ulicą, pyta o nią co trzecia osoba. Jest już kolejka chętnych – mówi Sulej.

Cele inicjatywy ReFashioned

Finał ReFashioned ma stworzyć podobną okazję dla pozostałych twórców. 25 września przed pokazem otworzy się showroom z ubraniami, biżuterią i dodatkami ponad 20 osób z obecnej i wcześniejszych edycji. Wszystko będzie można kupić na miejscu. Potem ponad 60 sylwetek trafi na wybieg. Przy każdej kolekcji na ekranach pojawi się imię, nazwisko i Instagram autora.

Karolina opowiada mi o scenografii pokazu. W witrynie Krainy wiszą zasłony zszyte z fragmentów tkanin, koronek i obrusów. W chłodnej hali Instytutu Przemysłów Kreatywnych podobne kotary sięgną od sufitu do podłogi. Pojawią się wielkie owoce obciągnięte koronką, a Lena Sztyk, autorka scenografii, uszyje ściany showroomu z resztek reklamowych billboardów. Z nich także powstanie wielki patchwork przed wejściem.

Projekt: LOTOFAGI / fot. Matylda Jabłonka

– Patchwork jest wspólnotowy, robi się go razem i na dłużej. Ma też znaczenie opiekuńcze; patchworkowymi kocami ludzie się przykrywają, otulają. Mówi o czasie spędzonym razem, ręcznej pracy, resztkach i recyklingu – mówi Sulej.

W fundacji słychać kilka języków. Pytam, jak się dogadują. Sulej mówi po polsku, czasem ze wstawkami; uczestnicy odpowiadają po ukraińsku, białorusku albo rosyjsku. – Każdy używa swojego języka, ale rozumiemy się nawzajem. To jest absolutny patchwork językowy – odpowiada. Tak samo w ReFashioned: z wielu kawałków każdy szyje coś swojego, ale niczego nie trzeba tłumaczyć.

Finał ReFashioned odbędzie się 25 września w Instytucie Przemysłów Kreatywnych w Warszawie. Showroom projektantów i projektantek będzie otwarty dla publiczności.

Arek Zagata

Dziennikarz, autor, redaktor. Od ponad dekady związany z modą i mediami. Jego teksty ukazały się m.in. w „Vogue'u”, „Elle” i „i-D”, a wcześniej pracował jako redaktor mody „Glamour” i dyrektor mody „Elle Man”. Absolwent dziennikarstwa na London College of Communication, University of the Arts London. Pracę autorską łączy z tworzeniem strategii dla marek modowych i luksusowych. Interesuje go to, co dzieje się na styku kultury, estetyki i biznesu. Moda jest dla niego „ładnym pretekstem” do mówienia o tym, kim chcemy być, czego się boimy, i co uznajemy za piękne i cenne.

Udostępnij