Dom perfumeryjny Creed należy do najbardziej luksusowych zapachowych marek w Europie. Założony w 1760 roku w Anglii, zdobył uznanie koronowanych głów i bywalców królewskiego dworu. Z czasem przeniósł się do Paryża, gdzie mieści się do dziś. Śmiało można stwierdzić, że ta marka ucieleśnia Angielkę bardziej paryską od rodowitych Francuzek.
Perfumy marki Creed to zapachy wyrafinowane, złożone, intensywne (najwyższe stężenia najlepszej jakości olejków). Mogą więc wydawać się nieco skomplikowane – często trudno wyłonić tu pojedyncze nuty i zgadnąć, czym konkretnie pachnie kompozycja. Marka podchodzi do procesu tworzenia zapachów inaczej niż większość firm. Opiera się na tradycyjnej sztuce millésime. Najpierw odbywa się proces maturacji, w którym zmieszane olejki zapachowe pozostawia się do dojrzewania (zazwyczaj dojrzewanie następuje po maceracji). Ręczne mieszanie olejków pozwala na precyzyjne opracowanie profilu zapachowego jeszcze przed dodaniem do niego alkoholu. Zapach jest dzięki temu bardziej złożony i absolutnie niepowtarzalny.
Bogactwo perfum Creed sprawia, że warto przy ich wyborze skonsultować się z osobą dobrze znającą portfolio marki i potrafiącą dopasować konkretny zapach do naszych, często mocno niedookreślonych, upodobań. Wcale nie tak łatwo rozszyfrować gust „zwykłego” wielbiciela perfum. Personalizowane dobieranie zapachu na stanowisku marki Creed w Perfumerii Douglas w warszawskiej Arkadii jest więc praktycznym rozwiązaniem, a przy okazji dostarcza niezwykłej wiedzy o marce, nutach zapachowych i składnikach.
Jak wybrać idealny zapach Creed? Redaktorka testuje perfumy marki
Podczas wybierania „tego jedynego” zapachu Creed może okazać się, że wcale nie jesteśmy monogamiczni i potrafimy pokochać kilka różnych zapachów naraz. Po godzinie wybierania, próbowania i wąchania okazało się, że dwa kompletnie różne zapachy przemawiają do mnie najmocniej. Pierwszy z nich – Millésime Impérial – to perfumy kwiatowodrzewne z nutami czarnej porzeczki, ciepłego sandałowca i zaskakującym, lekko słonym akordem przypominającym morską bryzę. Moja zapachowa przewodniczka zdradziła mi, że to perfumy najczęściej wybierane przez ludzi na wysokich stanowiskach. Uśmiechnęłam się i uznałam to za dobry znak.
Druga kompozycja to Princess Royal Oud, czyli zapachowy hołd dla arystokracji (to określenie też mi się spodobało!). Ten oryginalny miks łączy w sobie cenne żywice agarowe, paczulę i styrax oraz fiołki, jaśmin, różę i aldehydy. Absolutnie zadziwiająca jest tu odsłona oudu, bo podana została w świeżej, orzeźwiającej formie. Do domu zabrałam ostatecznie tylko Millésime Impérial, bo postanowiłam, że na „księżniczkę” przyjdzie jeszcze czas. Wybrany przeze mnie flakon został starannie zapakowany, a torebkę przewiązano wstążką z moim imieniem. Taka królewska oprawa idealnie pasuje do marki Creed.
